Para mloda druhny i druzbowie na mazurach

Ślub plenerowy nad jeziorem, Hotel Mikołajki

Ślub w plenerze na Mazurach, Hotel Mikołajki

Coraz częściej wybieracie wyjątkowe i niepowtarzalne miejsca na swój ślub. Dziś mamy przecież możliwość zorganizowania tej imprezy dokładnie tam, i dokładnie tak - jak nam się marzy.

Piękne śluby plenerowe zostają w pamięci nie tylko pary młodej, ale pozostają w sercach rodziny i gości weselnych. To przecież ludzie, ich uśmiechy i emocje, zabawa i radość stanowią o udanym przyjęciu weselnym. Nie jest odkryciem, że każda młoda para pragnie, by na ich weselu goście świetnie się bawili. A miejsce całego wydarzenia to na mapie ślubnych przygotowań rzecz najważniejsza !

Fotografowaliśmy już śluby plenerowe bardziej tradycyjne w ogrodach i altanach , był też ślub w prywatnym ogrodzie rodziców pary młodej, ślub w lesie, ślub nad basenem, a nawet nad Fiordem.

Dziś chcemy Wam pokazać materiał równie nietypowy, w samym sercu Mazur, hotel Mikołajki i ślub plenerowy nad samym jeziorem.

Ślub plenerowy w amerykańskim stylu

Paulina i Brian to polsko amerykańska para, na co dzień mieszkają w Anglii, ale właśnie tu, w polskiej krainie jezior, postanowili się pobrać. Hotel Mikołajki, jeden z najbardziej prestiżowych na Mazurach, nazywany hotelem na wodzie, był wyborem idealnym.

Ceremonię zorganizowano na pomoście, na tle przycumowanych do brzegu łódek. Trudno o bardziej romantyczną scenerię. Nie mogło tez zabraknąć amerykańskich akcentów. Panna Młoda przygotowywała się ze swoimi druhenkami, a Pan Młody w towarzystwie drużbów.

Przygotowania ślubne w tak licznym gronie to zawsze gwarancja ciekawych reporterskich ujęć. W pokoju, gdzie styliści i makijażyści zajmują się wszystkimi dziewczynami jednocześnie, dzieje się tak dużo, że historia tworzy się sama a atmosfera jest luźna i przyjemna. Zwyczajnie w takim babińcu nie ma czasu na stres!

Nieco spokojniej było w pokoju panów. Niespieszne ubieranie się Pana Młodego, pogaduchy, ostatnie rady kolegów i lampka szampana na tarasie.

Tego dnia może nie mieliśmy idealnej pogody, ale kompletnie nie miało to najmniejszego znaczenia. Najważniejsi byli Paulina i Brian i te wszystkie oczy skierowane na nich z zachwytem podczas ceremonii. Jesteśmy zawsze bardzo czuli na reakcje Waszych najbliższych. Bo to ich emocje są idealnym tłem dla Was. Często podczas ślubu towarzyszące bicie serca czy nawet lekki stres, nie pozwalają Wam widzieć wszystkiego i wszystkich. Zdjęcia gości są więc bardzo cenną pamiątką. Tego dnia skupiamy się od początku na Was, Parze Młodej, ale pozostajemy czujni i uważni na wszystko co dzieje się wokół Was.

Paulina i Brian wyglądali obłędnie. Suknia ślubna wyszywana roślinnymi motywami w stylu boho, błyszcząca i odbijająca światło przy każdym ruchu Pauliny. Do tego rozpuszczone włosy z elementem warkocza i zielono pudrowy bukiet stanowiły spójną całość. Druhny ubrane w takie same sukienki w pastelowo szarym odcieniu. A Pan Młody wraz z drużbami postawił na nieśmiertelną i elegancką klasykę. Wiedzieliśmy, że musimy porwać ich na krótką sesję plenerową, by uwiecznić ten obraz. Pamiętajcie, wystarczy tylko kilka minut, by zrobić kilka zdjęć pozowanych z najbliższymi. Naszym zdaniem warto mieć takie ujęcia w ślubnym albumie - pamiątka na lata!

Na zakończenie, dodamy jeszcze, że była świetna muzyka na żywo, pyszne jedzenie - zwróćcie tylko uwagę na obłędny tort! To było też bardzo świetlne przyjęcie weselne. Nie zabrakło zimnych ogni, świetlnych elementów dekoracji i napisu Love. Świętowali Miłość, a jak świętowali zobaczcie poniżej :)


Zimowa sesja ślubna w rustykalnym stylu

Zimowy plener ślubny, romantyczna i nastrojowa sesja zdjęciowa

Sesja plenerowa w zimowej odsłonie marzyła nam się już od bardzo dawna. Wiadomo, zwłaszcza na przestrzeni kilku ostatnich sezonów, że pora zimowa wcale nie gwarantuje śnieżnej, bajkowej aury. Ilekroć pojawiała się para gotowa na pozowanie w trudnych warunkach, to brakowało ...zimowej scenerii, i odwrotnie ;)

Czekaliśmy cierpliwie. I oto pojawili się na naszej drodze piękni Oni, na zimowym biegunie Polski, w otulonych śniegiem Suwałkach, Ania i Michał. To właśnie na ich ślubie spędziliśmy ...  Sylwestra ! I mylnie przypuszczaliśmy, że będą chcieli wygrzać się gdzieś w cieplejszych rejonach Europy podczas sesji poślubnej. Konsekwentnie postanowili pozostać przy zimowym klimacie również na zdjęciach plenerowych. Trzeba koniecznie powiedzieć, że tak odważna para, której nie straszne mrozy, nie zdarza się często. Wiedzieliśmy, ze musimy wykorzystać fotograficznie tę cudowna okazję, jak tylko najlepiej potrafimy.

A potrzebna jest nie tylko odwaga ale i determinacja żeby wytrwać przy dość surowej pogodzie w koronkowej sukni ślubnej. Często poruszamy temat, jak niezwykle ważne jest dobre samopoczucie pary podczas sesji. Czasami nawet przy sprzyjającej pogodzie trudno czuć zupełna swobodę i naturalność przed obiektywem. A co dopiero przy temperaturach, które usztywniają nam ciało i sprawiają, że przymarzają nam dłonie a zimno wdziera się przez każdy odsłonięty skrawek skóry. A fakt, ze sesja odbywa się w większej części na zamarzniętej tafli jeziora przyprawia o dodatkowe dreszcze ;)

Tym bardziej jesteśmy pełni podziwu dla Ani i Michała, że tchnęli w te zdjęcia ogromna dawkę ciepła i miłości, a Ania swoim uśmiechem topiła lód !

To było dla nas wyzwanie nie tylko pogodowe. Lubimy mierzyć się z nowymi rzeczami, a plener okrojony z kolorów to zdecydowanie u nas nowość. Monochromatyczny, zimowy krajobraz bardzo inspiruje. Oczyszcza kadr, pozwala skupić się na formie i geometrii. Pozwala też, a może przede wszystkim, mocniej wniknąć w te dwa wpatrzone w siebie i tętniące płomienie w otoczeniu bezkresnej, uśpionej i zmrożonej bieli. Warto przy tym pomyśleć też o akcentach, które odrobinę zróżnicują monochromatyczny klimat sesji. Wełniany pled i wianek z żywych kwiatów dopełniły całości !

Zapraszamy was na spacer po zamrożonym jeziorze z Ania i Michałem. Zobaczcie jak gorąco może być w samym sercu zimowej krainy <3

 

 


Pocalunek pary mlodej, Zlotopolska Dolina

Najpiękniejsze zdjęcia ślubne - best of 2018

Fotografia ślubna i podsumowanie sezonu

Jeden z najtrudniejszych postów w roku. I nie chodzi tylko i wyłącznie o ilość spędzonych godzin, a w zasadzie dni, na wnikliwym przeanalizowaniu wszystkich zdjęć z ubiegłego sezonu. Wnikaliśmy na nowo w Wasze historie, Wasze momenty, w Wasze emocje. I był to przegląd nie tylko najlepszych kadrów pod względem technicznym, bo czasami nie miały one szans z momentami spontanicznymi, gdzie technika i wymuskane efekty ustępowały miejsca temu, co chwyciło w danej sekundzie za najwrażliwszą strunę. Ustępowały miejsca szczerości.

Trudno nam też ubrać ten zbiór zdjęć w ramy motywu przewodniego, jakiegoś konkretnego hasła, które z jednej strony ułatwiło by zadanie, ale z drugiej sprawiło, że wiele pięknych ujęć, ze względu na swój temat pewnie byśmy nie wybrali.

Będzie więc spontanicznie, różnorodnie, od zdjęć detalu, poprzez reporterskie i dynamiczne momenty, po kadry gdzie gesty, efekty światła, czy inna iskra sprawiła, że rzeczywistość ujęta w niezwykły kształt, tak właśnie zostanie zapamiętana.

Najpiękniejsze zdjęcia ślubne, fotograf ślubny Warszawa

Będzie to zbiór najpiękniejszych zdjęć ślubnych, bo znaleźliście się na nich Wy - nasze pary, wszyscy, którzy podczas tego ślubnego wydarzenia dodali tym fotografiom magii.

Będą sesje ślubne i miejsca, w których odcisnęliście ślad swojej historii. Wreszcie - będzie to podziękowanie dla Was! Za Wasze zaufanie i wiarę w nasze możliwości. Za każdą znajomość, o która dzięki tym ujęciom, jesteśmy dzisiaj bogatsi. Za to, że motywujecie nas tak mocno, że z każdym rokiem stawiamy sobie poprzeczkę jeszcze wyżej.

Był to też rok wspaniałych podróży, nie tylko do nowych miejsc, ale też podróży wgłąb siebie. Wiele przemyśleliśmy, wiele zrozumieliśmy, a to dało początek kolejnym marzeniom i planom na przyszłość.

Pragniemy Wam przedstawić kilkadziesiąt historii, a może tylko jedną ? gdzie zaproszeni do Waszego świata, zdjęciami zatrzymywaliśmy wspomnienia.


Sesja Narzeczenska na Wawelu

Sesja narzeczeńska w Krakowie

Miłość w zakamarkach Krakowskiej Starówki

Odkrywać na nowo miejsca za sprawą ludzi, którzy inspirują - to zdecydowanie wartość dodana w fotografii ślubnej. Choć o ślubie jeszcze za wiele powiedzieć nie mogą, to doskonale wiedzieli, gdzie chcą zrealizować swoją sesję narzeczeńską. Hannah i Pete, bo oni dziś nacieszą Wasze oczy, zaprosili nas do przepięknego Krakowa.

Mamy do tego miasta ogromny sentyment, tu rozpoczęło się wiele ciekawych projektów fotograficznych na początku naszej drogi. Tu lubimy też wracać prywatnie. Ucieszyliśmy się mogąc wrócić i tym razem. W głowie pojawiały się pomysły i obrazy jak inaczej, na nowo pokazać dobrze już znane nam miejsca i ulice.

Miejski klimat sprzyja sesjom w lekkim, swobodnym stylu. Oczywiście musicie się czuć dobrze w miejskiej dżungli, lub jak zdecydowaliśmy z Hanną i Petem, zacząć zdjęcia wcześnie rano, kiedy miasto jest jeszcze nieco uśpione i dopiero gdzieniegdzie nieśmiało zaczynają wyłaniać się ludzie. Dobry fotograf ślubny wie jak istotne przełożenie na jakość zdjęć ma dobre samopoczucie pary podczas sesji.

Budzące się do życia miasto sprzyja zbudowaniu tej wyjątkowej aury dla dwójki zakochanych. Romantyczny nastrój i przestrzeń wielkiego miasta, które na chwilę zatrzymało się tylko dla nich! Zaskakujące jest jak swobodnie czuła się nasza para przed obiektywem, mimo, że to była ich pierwsza "poważna" sesja zdjęciowa.

Hannah dziękujemy za twój ciepły uśmiech i piękne oczy, które zachwycały nas z każda próbą wykonania portretu. A tobie Pete, za ciekawe rozmowy i błysk w oku.

Wspólnie nasze nogi przemierzyły sporą część miejskiej przestrzeni, zarówno tej zabytkowej, turystycznej i wszystkim dobrze znanej, ale też bardziej nostalgiczne i nastrojowe zakamarki i zaułki. Cudowny Krakowie bądź tak samo łaskawy następnym razem ! :)


Para mloda w autobusie

Slow Wedding w sercu Warszawy - Zamek Ujazdowski

Wesele w Instalacje Art Bistro - alternatywny slow wedding

Jak my lubimy klimatyczne miejsca na wasz ślub czy wesele. Zwłaszcza te nietypowe, wręcz "nieślubne" chciałoby się powiedzieć. Budują niesamowity nastrój i tworzą wyjątkowe tło tego ważnego wydarzenia. Niestandardowe śluby, śluby alternatywne to dla nas zawsze okazja do większej kreatywności. Nie musimy się mocno trzymać utartego schematu, nasza uwaga może powędrować w kierunku pozornie mniej ważnych tematów. Mamy wrażenie, że w takich realizacjach więcej jest akcji, niespodziewanego "dziania się", fotograficznych smaczków.

Ślub w duchu slow wedding

To był jeden z bardziej nietypowych ślubów jakie do tej pory fotografowaliśmy. Był już ślub w mazurskim lesie, ślub w plenerze nad fiordem, czy ślub nad basenem. I może z pozoru zacznie się ta relacja dość klasycznie. Lecz im dalej w las..., kto zna to powiedzenie to może spodziewać się wielu niespodzianek.

Oprócz ceremonii w urzędzie, wszystko tu było nietypowe. Marta i Marek zorganizowali swój ślub tak jak pragnęli. To jest właśnie klucz, by przeżyć ten dzień w duchu "slow". Celebrować niespiesznie, cieszyć się, rozkoszować każdą chwilą spędzoną z bliskimi. Bez ciśnienia, zgodnie z tym, co nam bliskie.

Panna Młoda inaczej niż na biało? Czemu nie! Marta wyglądała przecudnie w błękitnej, asymetrycznej sukni. Do tego góra sukienki zdobiona kolorowymi kwiatami przywoływała klimat garden party i przykuwała wzrok. A retro kropki pojawiły się zarówno w stroju Matry jak i Marka. Idealnie dopasowani.

A może zamiast ślubnej limuzyny stare zabytkowe autobusy komunikacji miejskiej? Przecież przeprawa z gośćmi przez Warszawę takim transportem może być świetną zabawą. Początkiem do jeszcze lepszej zabawy.

Zamek Ujazdowski - miejsce na nietypowe wesele

Reportaż rozpoczęliśmy na Starówce pod Pałacem Ślubów. Brak przygotowań nie zawsze musi oznaczać, że materiał będzie mniej różnorodny, że nie będzie wprowadzenia do historii. Po krótkiej i wzruszającej ceremonii ślubu cywilnego i życzeniach, Młodzi wraz z gośćmi przespacerowali się przez Stare Miasto do wspomnianych starych autobusów.  Miejscem, w którym zorganizowano wesele to restauracja Instalacje Art Bistro w Zamku Ujazdowskim. Wnętrze bardzo klimatyczne, jasne, z fajnymi detalami. Na stołach delikatne kompozycje kwiatowe. Przekąski i słodkości serwowane na opalanych gazetach i pergaminach. Musimy wspomnieć, ze sernik to poezja ;) Bardzo kameralnie i przytulnie.

A parkiet? No właśnie. Brak parkietu we wnętrzach nie oznacza, że nie znajdzie się miejsce do szalonej zabawy. Parkiet zaaranżowany na podeście przy restauracji. Po drugiej stronie ulicy strefa chilloutu. Kilka stolików, hamaki, krzesła każde inne, jakby pozbierane z różnych restauracji. Artystyczny nieład. Totalna wolność, gdzie każdy mógł znaleźć miejsce dla siebie. Ktoś sączył drinka, ktoś inny odpoczywał na leżaku, dzieci bujały się na hamakach, a jeszcze inni stali i rozmawiali przy "barze". Totalny niezobowiązujący luz!

Nie mogliśmy tez nie wykorzystać sprzyjającego światła na wykonanie krótkiej sesji plenerowej. Zatrzymać tych kilka intymnych chwil i emocji na świeżo. 15 minut, on i ona na chwilę sami, a pamiątka na całe lata. Zauważyliśmy, że dla wielu z Was taka forma sesji poślubnej wystarcza. Tu akurat spontaniczna, krótka sesja ślubna wpisała się idealnie w ideę "slow".

Zabawa weselna w strugach deszczu

Był jeszcze jeden bardzo spontaniczny czynnik, który sprawił, że ten ślub był naprawdę wyjątkowy. Ile to razy słyszeliśmy: "ach żeby tylko pogoda dopisał..." A my powiemy: Jak dobrze, że lało !!! Dziękujemy za ten deszcz. Ba! Urwanie chmury ;) To co działo się na parkiecie było niedopisania. Reakcje dzieci ( i niektórych dorosłych) na gęste strugi deszczu, feria barw grająca na mokrym kamieniu ulicy, wymarzona kopalnia kadrów.

Fantastyczna energetyczna zabawa, świetna muzyka za sprawą Dj Ogniomistrz, luz i euforia wszystkich zgromadzonych wokół pary młodej. Parkiet płonął, mimo, że strugi wody lały się z dachu namiotu a podświetlone kolorowe kałuże tworzyły spektakl. I tylko od czasu do czasu jakiś turysta przemknął obok tej sceny schylony pod parasolem czy w płaszczu.

To była turbo impreza i turbo ludzie. Marto, Marku - cudownie, ze zaprosiliście nas, by ten dzień zapisać w kadrach.


Ślub nad basenem w Miętowych Wzgórzach

Fascynują nas śluby. Energia i emocje, które ten wielki dzień powoduje, są na wagę każdego kadru. Często te kadry łapiemy w gorączce wydarzeń, a czasami po prostu wyczekujemy, w skupieniu i z otwartym umysłem. Ale jest też jeden bardzo ważny czynnik, bez którego wiele wyjątkowych zdjęć nie moglibyśmy uchwycić. To zaufanie.

Z większością par udaje nam się to wypracować już na etapie spotkania przedślubnego, kiedy możemy porozmawiać na żywo, poznać Wasze oczekiwania i wyobrażenia, a Wy możecie bliżej poznać nas. To pozwala przełamać lody, byście mogli później, podczas reportażu, czuć się swobodniej. Sesja narzeczeńska to także świetna metoda nie tylko na oswojenie z podążającym za Wami krok w krok aparatem, ale też czas, kiedy możecie zaobserwować jak pracujemy i jacy jesteśmy.

Mówimy o tym, bo jesteśmy przekonani, że zaufanie to drzwi do zdjęć wyjątkowych, naprawdę świetnych ujęć, które zbudują niebanalną historię, nie będąc przy tym zbiorem przypadkowych fotografii z podstawowych momentów ślubnych. I o takiej prawdziwej opowieści, bez harmonogramu, ściśle sporządzonej listy, o spontaniczności, która tę opowieść tkała, będzie dzisiaj.

ŚLUB PLENEROWY, MIĘTOWE WZGÓRZA

Marta i Karol- oboje uśmiechnięci i wyraźnie podekscytowani. W końcu ślub nad basenem to nie tak powszechna ceremonia. Przygotowania w Miętowych Wzgórzach trwały od rana. Urzekło nas to miejsce, eklektyczny wystrój i samo położenie rezydencji. Zdecydowanie jedno z piękniejszych miejsc na przyjęcie ślubne i ślub w plenerze dla warszawskich, i nie tylko, par.

Cudowne w obserwacji wszystkich przygotowań Marty i Karola było to, że dali nam wolną rękę i dowolność w dokumentowaniu wydarzeń. Mogliśmy przyglądać się im tak, jak lubimy najbardziej - wielopoziomowo. Skupiać się zarówno na detalach, ale też patrzeć szerzej. Pojawią się więc w tym materiale piękne przedmioty, aura miejsca, tatuaże, które tego dnia cieszyły oko obficie. Pojawią się tez wieloplanowe ujęcia, moc emocji, od wzruszeń po szał na parkiecie.

ŚLUB NAD BASENEM, RADOŚĆ, BLISKOŚĆ I UDANA ZABAWA

O tym, że ceremonia ma być nad samym basenem dowiedzieliśmy się na miejscu. To była bombowa niespodzianka. Nietuzinkowo i klimatycznie. Cieszymy się, że coraz częściej stawiacie na kreatywne pomysły, na to, co w duszy Wam gra, słowem - na personalizowanie Waszego wydarzenia. A podczas tego ślubu było pięknie nie tylko dla oka, bo kiedy z głośników rozbrzmiało " Jednego serca..", co chwilę ktoś sięgał po chusteczkę. Było pięknie, podniośle, uroczyście. A jednak nad basenem! I chyba zdjęcia potwierdzą, że warto dołożyć starań, by z surowego wnętrza sali ślubów przenieść Wasz ślub gdzie tylko zapragniecie. Dziś mamy takie prawo i możliwość, by zaprosić urzędnika w wybrane miejsce.

Sprzyjało nam światło, tego dnia było pogodnie, ostre promienie dostawały się do namiotu i magicznie oświetlały salę. Zespół też zadbał o bardzo dobre doświetlenie parkietu. A co ważniejsze, porywał ludzi do tańca.To było jedno z tych wesel, gdzie parkiet płonął. A otwartość ludzi pozwoliła nam żywiołową zabawę dokumentować.

Nocą basen nie został osamotniony. Gdy jedno z nas fotografowało taniec i zabawę, drugie mogło podejrzeć jak reszta gości relaksowała się pod zasłoną czarnego nieba. To niewątpliwa zaleta duetów fotograficznych, kiedy w jednym czasie mamy możliwość zobaczyć więcej.

Wreszcie, jako klamra spinająca całość - fantastyczni oni. Wyglądali obłędnie. Panna młoda w oryginalnej koronkowej sukni od Justyny Kodym, a pan młody w klasycznym garniturze, przełamanym rockowymi dodatkami z motywem czaszki. To był bez wątpienia ich dzień, od początku do końca. Miłość rządzi !

I o tym ta historia.

 

 


Rodzice z dziecmi, sesja

Zdjęcia z Chrztu Saska Kępa Warszawa

Ślub i wesele to niewątpliwie jeden z bardziej wzniosłych i ważniejszych momentów do uwiecznienia. Wartość pamiątki jaką jest reportaż z tego dnia, czy sesja jest chyba nieoceniona. Chcemy pamiętać i wspominać ważne, wyjątkowe wydarzenia w naszym życiu. A fotografia nie tylko nam w tym pomaga, ale i tę wyjątkowość jeszcze bardziej podkreśla. Zatrzymuje chwilę i wydobywa z niej piękno. Zwłaszcza dziś, gdy rozwój technologii sprawił, że robimy setki zdjęć dziennie, to estetyka, spójność historii, którą przedstawiamy, nabiera szczególnego znaczenia.

Fotografia rodzinna, chrzest dziecka

Jednym z takich momentów, który według nas warto pokazać wnikliwiej i uważniej może być chrzest święty. Pewnie niektórzy z was nie spodziewali się tutaj takiego wpisu. Ślub, wcześniej sesja narzeczeńska, potem plener - wszystko kręci się wokół pary! Ale kiedy pojawia się w Waszym życiu dziecko, to ono przejmuje pozycję wiodącą i najważniejszą. Ci z Was, którzy zostali rodzicami, z pewnością zgodzą się tutaj z nami ;)

Nie dziwi więc fakt, że w tym sezonie zgłosiło się do nas wiele par, by sfotografować kolejny etap w ich życiu. Były więc sesje ciążowe, rodzinne czy właśnie uroczystość chrztu.

Reportaż, w którym główną rolę odgrywa dziecko to jedno z trudniejszych wyzwań. Dziecko to żywioł, to wiecznie naładowany akumulator, to cała paleta emocji. Musimy zdobyć ich zaufanie, by wpuściły nas do swojego świata. Warto się o to starać, bo to świat pełen prawdy, autentyczności i naturalności, gdzie szczerość dzieci podają nam na dłoni. Piękny świat.

Chrzest święty na Saskiej Kępie

Dzisiaj pokażemy Wam krótką historię z chrztu świętego oraz kameralnego rodzinnego przyjęcia. Nie nastawiajcie się tylko na śpiącego niemowlaka w beciku. Ta słodka dziewczynka już biega i eksploruje świat. Reportaż standardowo rozpoczyna msza w kościele, rytuał przejścia- moment polewania wodą - jest tym wyczekiwanym przez rodziców. Moment, który zdecydowanie warto uwiecznić. A po bardziej schematycznej, uporządkowanej i oficjalnej części, miło jest się oddać luźnej obserwacji rodziny i zaproszonych gości już na przyjęciu. Podoba nam się fakt, że coraz częściej organizujecie je w bardzo przyjemnych, ciekawych miejscach. Piękna Saska Kępa, " U kucharzy", pełnia lata, radość, rodzina, beztroska zabawa dzieci, to wszystko złożyło się na piękny, pełen miłości rodzinny portret. A w sercu tej opowieści mała istotka - Julia.


Para Mloda nad jeziorem

Klasycznie, pięknie i ponadczasowo - wesele w wyjątkowym miejscu. Weranda Home

Wyjątkowe miejsce na ślub i wesele w Wielkopolsce. Weranda Home

Lubicie bajkowe lokalizacje na ślub w otoczeniu natury? A może nowoczesny design? A może odrobinę tradycji? Jeśli tak, to mamy dla Was wyjątkową realizację. Ślub i wesele Julii i Krzysia w miejscu, które nie dość, że łączy to wszystko, to oferuje znacznie więcej. Jesteśmy przekonani, że trudno o drugie takie miejsce w Polsce!

Weranda Home - to piękna, odnowiona rezydencja niedaleko Poznania, usytuowana w otoczeniu rozległej zieleni, z wielkim ogrodem, z którego mamy bezpośrednie zejście do jezior. To wymarzona sceneria na first look, o czym przekonacie się oglądając materiał. Pozwólcie, że opowiemy jeszcze kilka zdań, bo aura jaka towarzyszy temu miejscu, jest prawdziwie magiczna. Tej magii poddali się Julia i Krzysztof, którzy postanowili zorganizować tu swoje wesele. Idea slow wedding bardzo polubi się z Werandą. Obserwując jak młoda para przygotowywała się do ślubu, miało się wrażenie, jakby czas stanął w miejscu, a stres przedślubny nie trafiał pod ten adres.

My jako fotografowie ślubni byliśmy oczarowani i zahipnotyzowani posiadłością od pierwszej sekundy. Jest tam kameralnie, tak "skandynawsko" przytulnie i pięknie jasno! Sam styl Werandy jest dość trudny do jednoznacznego określenia. Klasyczny wystrój wnętrz łączy się i współgra z nowoczesnym designem. I pełno tam pięknych dodatków, które w przypadku pełnego reportażu dodają charakteru i urozmaicają opowieść. Dodatkowo to miejsce wyróżnia na pewno wyjątkowa, pyszna kuchnia.

Reportaż ślubny - Wasza historia, Wasz dzień

Uwielbiamy taki eklektyzm i świeże, nowatorskie podejście do ślubów. Znajdą tu miejsce i plenerowe śluby w stylu boho, czy klasyczne wesela i kameralne przyjęcia ślubne.

Samo piękne miejsce to za mało, by stworzyć unikatową historię. Niezbędni są ludzie, ich miłość, wszystkie gesty i te ulotne momenty interakcji. Nie możemy więc nie wspomnieć o nich- Julia i Krzyś. Fantastyczna energia, radość i luz już od samych przygotowań. Ta specyficzna aura, która się pojawiła, to niewątpliwie zasługa także ludzi, którzy towarzyszyli Julii i Krzysiowi. Radość najbliższych udziela się bezpośrednio parze młodej. To widać na zdjęciach, to miło po latach oglądać. Mamy ogromne szczęście do nie tylko pięknych wizualnie ale i pięknych relacjami historii, takich jakie mogliśmy zatrzymać kadrami na Kaszubach czy w Oslo. Czeka tam mnóstwo inspiracji.

Ślub i wesele w stylu klasycznym

Z pewnością całej oprawie przyświecał styl klasyczny, jednak nie zabrakło zielonych motywów, zarówno w dekoracji sali i stołów, jak i bukiecie ślubnym czy w kościele. Super naturalny makijaż i romantyczną fryzurę Julii dopełniała piękna suknia z głębokim, zdobionym dekoltem od Violi Piekut. Krzysztof postawił na ponadczasową klasykę z jedwabną muchą. Oboje wyglądali obłędnie!

Tego dnia było wzruszenie, była radość (momentami do łez). Było też ciepło - to międzyludzkie zwłaszcza, bo pogoda poskąpiła nam słońca ( w lekkim deszczu też można zrobić fajną sesję plenerową). Była moc i fajerwerki, nie tylko na parkiecie. Wreszcie było pysznie dla podniebienia i smacznie dla oka.

Nasyceni wspomnieniami, z wielką przyjemnością zostawiamy tu ślad i cząstkę tego wydarzenia! Julia i Krzyś - dziękujemy, że zaprosiliście nas do swojej bajki.

 


Para Mloda w dniu slubu

Wierzbowe Ranczo - rustykalny ślub i wesele w stodole

Ślub plenerowy i wesele w stylu rustykalnym

Lato sprzyja organizacji ślubów plenerowych  i wesel w stylu rustykalnym czy boho. Bo natura jest z kluczowych elementów, by rustykalny klimat mógł autentycznie zaistnieć. Oczywiście pogoda ma tutaj ogromne znaczenie, jednak nawet przejściowy deszcz nie musi zmyć Waszych marzeń o wspaniałym ślubie. Ważne by ten dzień był taki, jak pragniecie.

Styl rustykalny, folk lub boho i idealne miejsce na wesele w stodole

Jeśli wymarzyliście sobie prawdziwie rustykalny klimat Waszej uroczystości, to mamy dziś dla Was wyjątkową realizację zrealizowana w fantastycznym miejscu. Wierzbowe Ranczo, bo o nim będzie mowa, mieści się w Budach Michałowskich, tam właśnie swój ślub postanowili zorganizować Karina i Tomek. Ta malownicza posiadłość usytułowana jest w samym sercu Polski, niedaleko Warszawy. Z dala od miejskiego zgiełku, w otoczeniu zwierząt i pięknych krajobrazów Bolimowskiego Parku Krajobrazowego zachwyca kojącą atmosferą i bliskością natury właśnie.

Naszym zdaniem jest to doskonała lokalizacja dla warszawskich par młodych, które szukają czegoś wyjątkowego w sielskim klimacie a także planują ślub plenerowy.

Cały obiekt utrzymany jest w stylu rustykalnym, stara stodoła z wyeksponowanymi pięknymi belkami pod sufitem. Dodatkowo specjalnie na śluby plenerowe do dyspozycji jest żywa wierzbowa altana, pod którą wybrzmiewa to wyjątkowe: TAK. Sielski charakter miejsca, rustykalna architektura i wolna przestrzeń sprawiają, że można poczuć się, jak po podróży w czasie.

Chcieliśmy zatrzymać ten klimat fotografując przestrzeń i piękne detale. To także idealne wprowadzenie do przygotowań, którym przyświecała radość i swoista sielska aura.

Mówiąc o stylu rustykalny, a co też istotne, o jego konsekwencji, nie może tu zabraknąć tak ważnego elementu jakim jest suknia ślubna. Karina wybrała fenomenalnie stawiając na projekt Karoliny Twardowskiej. Przepiękny zestaw spódnicy z bluzką, która eksponowała plecy. Całość zwiewna, lekka i bardzo subtelnie zdobiona koronkowymi elementami, to bardzo oryginalny ale jednocześnie idealny model dla nietuzinkowej panny młodej. Karina wyglądała zjawiskowo, a jej uśmiech potwierdzał tylko, że tak też się czuła.

Nie chcąc rozpisywać się zbytnio o każdym detalu przygotowań, powiemy tylko, że wszystko było prawdziwie spójne. Począwszy od miejsca jakie Młodzi wybrali, poprzez to jak sami wyglądali, aż po wybór wszystkich ślubnych elementów takich jak kwiaty, dekoracje stołu i sali, a nawet najdrobniejsze dekoracyjne detale, całość zespoliła się w jeden wyraźny styl. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem konsekwencji a przede wszystkim jak w finale to wszystko razem pięknie zagrało.

Reportaż ślubny pełen emocji i energii

Był luz, była radość, miłość i ciepło! I gdy wreszcie otoczenie wierzbowej altany zaczęło zapełniać się gośćmi, uśmiechnięci Oni pojawili się, by złożyć sobie przyrzeczenia i wymienić się ślubnymi obrączkami. Brawa należą się też pani urzędnik, która rozładowywała atmosferę żartami i poprowadziła ceremonię w bardzo ciepły sposób.

Wiele radości udało nam się podczas tego całego dnia uchwycić. Żywiołową zabawę w trakcie wesela, tańce na parkiecie i objęcia. Wszystkiego tu było pod dostatkiem. I mimo, że w ciągu dnia zrobiliśmy z Kariną i Tomkiem krótką sesję ślubną, to nie mogliśmy odmówić sobie jeszcze drugiej mini sesji, gdy noc otuliła romantycznym klimatem.

Gdy jesteśmy w takim miejscu i z takimi ludźmi, to trudno powiedzieć dość. Tego dnia dość dużo mieliśmy radości - z fotografowania miłości ! Pamiętacie naszą realizację na Kaszubach? To właśnie wyjątkowa atmosfera i ludzie niezmiennie tworzą nasze historie.

 

 


Sesja narzeczeńska w stylu industrialnym, SOHO Praga Warszawa

Miejska sesja narzeczeńska w industrialnym klimacie

Sesje narzeczeńskie to coraz popularniejsza forma fotografowania zakochanych ludzi. Mamy obecnie zalew instagramowych zdjęć, które przedstawiają beztroskie ujęcia par w pięknych miejscach, czy momenty oświadczyn. Trend ten jest już na tyle powszechny, że coraz chętniej pary młode wybierają sesje narzeczeńskie zamiast ślubnych. Nie dziwi ten fakt, jeśli w dniu ślubu sprzyjają warunki i mamy możliwość zrobić piękny mini plener poślubny.

Oczywiście sesja w dniu ślubu, nie może równać się z pełną sesją poślubną wykonaną innego dnia, gdzieś w pięknym malowniczym zakątku, czy chociażby w dobrze Wam znanym, ukochanym miejscu. Zwyczajnie, na sesję plenerową w innym dniu poświęcamy Wam dużo więcej czasu, a co za tym idzie, jest ona dużo bardziej różnorodna.

Oczywiście, jak zawsze, wybór należy do Was.

Czasami zdarza się tak, że sesję narzeczeńską robimy ... po ślubie ;) Taka formę wybrali Monika i Krzyś. Kiedy wszystkie ślubne emocje już opadły, mogliśmy spotkać się z nimi na fotograficzny spacer.

Nowy industrial na pofabrycznym praskim Soho

Jako miejsce sesji wybraliśmy "Soho" na warszawskiej pradze. Ta sceneria idealnie pasowała do stylu i temperamentu naszej pary. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zobaczyć ich ślubu w rockowym klimacie, koniecznie zerknijcie - wesele było prawdziwą rockową petardą!

Wracając do miejsca sesji, industrialny styl, to z pewnością powiew świeżości wśród wszechobecnej mody na boho sesje w naturze. Mury, cegła, nieco surowy klimat potrafi stworzyć bardzo ciekawy nastrój.

Opuszczone miejsca nie dość, że same w sobie maja osobliwą aurę, to stanowią swoisty kontrast do emocji jakie przecież są miedzy fotografowaną parą. Mamy takie wrażenie, że im bardziej surowe, "brzydkie" tło, tym bardziej widoczne na zdjęciach są emocje, ciepło i gesty. Ta kontrastowość zawsze nas inspiruje i pobudza do działania.

Z Moniką i Krzysiem  nie było trudno te emocje pokazać. Uśmiechnięci i skupieni na sobie, dostarczali nam co chwilę sporą dawkę ciepłych ujęć. Chcieliśmy tez by ta sesja nie była sztucznie" wypozowana". Zamiast tego zależało i nam i naszej parze na spontaniczności, naturalności, na ulotnym zatrzymywaniu chwil.

Wyglądali bardzo spójnie. Musimy to zaznaczyć. Czerń - charakterna, zdecydowana, ale też neutralna, dominowała w ich ubiorze. Świetnym dopełnieniem była grunge'owa koszula w kratę Moniki. Fantastycznie wpasowali się w praskie mury i stare reklamowe banery.

Miejska sesja narzeczeńska może być dynamiczna i ciekawa nie tylko w centrum ruchliwej ulicy. Jeśli szukacie nieco intymności i melancholii w sercu miasta, stare, postindustrialne dzielnice będą dla Was idealnym miejscem !

 


para mloda na pomoscie o zachodzie slonca

Malowniczy ślub plenerowy i wesele na Kaszubach w Dworku na Błotach

Piękny ślub plenerowy na Kaszubach

Gdybyśmy mieli pokazać Wam obrazami dlaczego zdecydowaliśmy się fotografować  śluby, to właśnie dla takich realizacji ja ta! Są takie dni, do których wracamy z ogromnym sentymentem, są tacy ludzie, o których myślimy wyjątkowo ciepło. Bo radość, że właśnie nam powierzyli stworzenie historii z dnia ich ślubu, jest niewypowiedziana.

Prawdziwe emocje i magia światła

Upalny czerwiec. Nasza pierwsza wyprawa ślubna w kaszubskie rejony. Czekaliśmy na ten ślub, bo wiedzieliśmy, że nasza młoda para - Marcelina i Grześ, wymyślili swój wielki dzień i zorganizowali go zgodnie z tym, co mieli w sercach.

Podkreślamy to często, również na spotkaniach przedślubnych, jak ważne jest to, by Wasza wizja ślubu była po prostu spełnieniem waszych oczekiwań i być może marzeń. Bez ciśnienia, próby zadowolenia wszystkich dookoła czy ślepego podążania za panującą modą. Zamiast uważnego przeżywania cudownych emocji i łez szczęścia, w nadmiernym stresie możemy zafundować sobie garść niepotrzebnej frustracji. Bo zawsze coś może się nie udać, trzeba mieć tę świadomość. Albo pogoda nagle pokrzyżuje nam plany, ktoś z gości się spóźni, a misternie wykonana fryzura rozpadnie się przy pierwszym tańcu. Pamiętajcie, to Wy decydujecie o tym, jak będzie wyglądał Wasz ślub ;)

A może tak jak Marcelina i Grzegorz, spróbujecie przemycić Waszą własną interpretację tradycyjnych i wydawać by się mogło, stałych momentów ślubnych? Bo dlaczego tylko tata ma prowadzić do ślubu, skoro wymarzyliście sobie, by byli to oboje rodzice. A jeśli tradycyjny pierwszy taniec, to może kontynuacją tego będzie taniec panny młodej z tatą? A po chwili z mamą?

Jeszcze nigdy nie mieliśmy przyjemności przyglądać się, jak silną więź, i jak piękne relacje z rodziną i najbliższymi, mieli państwo młodzi. To był wzruszający widok. Ale o samym przyjęciu jeszcze za chwilę.

Rustykalne wesele z rodzinną atmosferą i sielskim klimatem

Reportaż zaczęliśmy oczywiście od przygotowań. Wszystko w luźnej, ciepłej atmosferze. Bez zbędnego stresu i bieganiny. Mogliśmy wręcz wyczekiwać momentów, co jest niezwykle cenne w budowaniu ciekawej historii. Nie zabrakło pięknych detali ślubnych. W bukiecie Marceliny pojawiły się ulubione przez nią osty, a nas zachwyciła nowoczesna a zarazem lekka forma sukni ślubnej od Agaty Wojtkiewicz.

Grzegorz przygotowywał się w dworku, również w towarzystwie najbliższej rodziny. Cały kompleks Dworku na Błotach to fantastyczne miejsce na urządzenie ślubu plenerowego i wesela w dowolnym stylu, nie tylko boho czy rustykalnym. Dworek dysponuje rozległym zielonym terenem wraz z domkami, stawem po którym można popływać łódką ( o czym przekonacie się oglądając zdjęcia), a także strefą spa. Cisza i piękno otaczającej natury to idealne tło, by kameralnie, romantycznie uczcić tak ważne wydarzenie. Jeśli chcielibyście zerknąć na podobny ślub plenerowy w duchu slow wedding i DIY, to nasz reportaż, który zrealizowaliśmy w Oslo może Was zainspirować.

Sam moment zaślubin był bardzo wzruszający, bo oprócz formuły powtarzanej w obecności urzędnika, młodzi wypowiedzieli również własne przysięgi, płynące prosto z serca. Jak widać jest to możliwe, by nawet tak oficjalny charakter i krótki czas ceremonii ślubu cywilnego, spersonalizować do własnych potrzeb. Po pięknej ceremonii wszyscy udali się na dziedziniec dworku. Tam młodzi przyjmowali życzenia od gości, a po pierwszym toaście niespodzianką był wspólnie wytańczony tradycyjny Polonez pod gołym niebem. A potem przyszedł czas na zabawę, ucztowanie, rozmowy, słowem radość i celebrację!

A gdy słońce zalało nas ciepłymi promieniami tuż przed zachodem, to był idealny moment na krótką sesję poślubną. Zwłaszcza jeśli mieliśmy do dyspozycji małą szklarnię na terenie dworku. Nie była ona tak spektakularna jak ta, w której zrobiliśmy już niejedną sesję, jednak światło stworzyło prawdziwie magiczny nastrój. Nigdy też nie mieliśmy w dniu ślubu sesji gdzie para młoda pływa po stawie. Brzmi trochę szalenie, ale nie musieliśmy zbyt długo namawiać Marceliny i Grzesia na pomysł z łódką. W tej pięknej scenerii mieli kilka chwil tylko dla siebie, a my niepowtarzalną okazję do wyjątkowych ujęć.

Moglibyśmy jeszcze długo pisać o tym ślubie. O niezwykłej, serdecznej atmosferze, o ludziach którzy tę wyjątkową aurę tworzyli. Do ostatniej minuty spędzonej z nimi, byliśmy pod ogromnym wrażeniem jak cudownie można przeżywać radość pięknych chwil. Przedstawiamy Wam historię i ludzi, którzy na długo zagoszczą w naszych sercach.

 


Sesja Pary Młodej z lampkami

Ślub plenerowy i wesele w stylu rockowym Złotopolska Dolina

Ślub cywilny w plenerze i wesele w Złotopolskiej Dolinie

Złotopolska Dolina, malowniczo, na uboczu, w otoczeniu pól i drzew. I choć byliśmy tam wielokrotnie, to zawsze wracamy z pewnością, że czeka na nas niepowtarzalny klimat.

Uwielbiamy sesje ślubne i reportaże, które za sprawą nie tylko miejsca ale przede wszystkim ludzi pozwalają uchwycić niezwykłą aurę, dzięki temu zdjęcia są oryginalne, unikatowe. Chyba każdy z nas spotkał się nie raz ze stwierdzeniem, ze wyjątkowe zdjęcia to takie, które mają "duszę". I nie zagwarantuje nam tego ani najdroższa suknia ślubna, najpopularniejsza stodoła czy najpiękniejsza pogoda! To ludzie, to gesty, serdeczność i bliskość nadają pewnej magii, którą po latach będziecie oglądać na zdjęciach ślubnych.

Monika i Krzysztof już od samego rana utwierdzili nas w przekonaniu, że to będzie wyjątkowy dzień i wyjątkowa realizacja. Bez sztywnego harmonogramu, nerwowego planowania i bieganiny, ale w otoczeniu najbliższych i przyjaciół niespiesznie celebrowali ten dzień. Od razu przypomina nam się piękny slow wedding, który fotografowaliśmy w Oslo. Podobna energia i świetna atmosfera miejsca. Był czas na rodzinne śniadanie, na rozmowy, na uśmiechy. Czy nie najpiękniej wspomina się po latach szczęśliwe twarze?

Ślub i wesele w stylu rockowym

Miłość i Rock&Roll ! Tak można bez wątpienia opisać ten dzień, tę parę i towarzyszących im ludzi. Rockowe detale dominowały i przewijały się niemal na każdym kroku. Każdy stół to inna rockowa legenda. Dekoracje z winylowych płyt wyglądały bardzo stylowo. Do tego świetnie skomponowana tablica powitalna. Gitary, adaptery, piękne kartki z życzeniami niczym dzieła sztuki. Artystyczny klimat unosił się w powietrzu.

Ślub cywilny odbył się w plenerze na tyłach hotelu, w przystosowanej pod ceremonie ślubne pięknej altanie. Oczarowali nas zebrani goście. artystycznie, kolorowo - tak pamiętamy ten obraz. Krótka ale wzruszająca ceremonia, potem życzenia, mnóstwo emocji, radości i przytuleń. I chociaż pojawiły się stałe tradycyjne momenty jak powitanie chlebem i solą, to nie musieliśmy trzymać się utartych schematów. atmosfera sama prowadziła bieg wydarzeń. Cudownie było obserwować jak wszyscy zgromadzeni w tym szczególnym dniu dla Moniki i Krzysia po prostu cieszyli się z tego spotkania. Byli ze sobą, rozmawiali, niespiesznie świętowali.

Udało się też wykonać kilka intymnych kadrów tuż przed tym jak słońce zgasło, a na parkiecie rozpoczął się istny dym! Bo skoro rockowe wesele, to nie mogło zabraknąć konkretnego uderzenia. Niespodzianką dla gości był koncert rock'n'rollowego zespołu Big Bit. Reakcja gości na parkiecie przerosła nasze oczekiwania. Parkiet płonął w rytmach Beatelsów i polskiej klasyki big bitu. Płonął też tort. który państwo młodzi pokroili pod gołym niebem.

Fantastycznie jest móc wrócić do tego dnia i podzielić się nim z Wami. Co jeszcze zapamiętaliśmy ? Złote rady na udany związek od rodziców pani młodej, którzy poprosili nas o kilka pozowanych zdjęć w trakcie wesela. To rzadkość, to piękna sprawa. Trzymający się za ręce, niczym nastolatkowie, świętowali oto miłość swoich dzieci.

To właśnie tacy ludzie i takie realizacje sprawiają, że kiedy po wszystkim padamy na twarz, dziękujemy że mamy pracę marzeń!