Para Mloda z dekoracjami boho w ogrodzie

Romantyczny ślub plenerowy w ogrodzie w centrum Warszawy Villa Foksal

Ślub plenerowy - boho i nowoczesny minimalizm. Fotograf Warszawa

Niezwykle ciekawie przedstawiają się śluby, które nie da się określić w jednym stylu czy charakterze. Śluby, które nie gonią ślepo za modą, a są odbiciem Was i waszego stylu, niosą całe mnóstwo szczerych momentów i okazji do uchwycenia.

Tak właśnie było u Kasi i Kuby. Z jednej strony ceremonia plenerowa, przepiękne kwiatowe dekoracje, część przyjęcia w charakterze garden party, gdzie goście mogli niespiesznie rozmawiać ze sobą, ciesząc się i celebrując przy drinkach miłość nowożeńców. Totalnie w klimacie slow wedding, gdzie nastrój dodatkowo podkreślały dekoracje świetlne wokół ogrodu. Chyba każdemu od razu przywodzi na myśl skojarzenie z naturalnym, pełnym lekkości i zieleni stylem boho. Z drugiej strony nie zabrakło tradycyjnych reportażowych elementów zaczynając od przygotowań pana młodego i pani młodej, a więc ubieranie przez świadków, domowe oczekiwanie najbliższych ( koty Kasi i Kuby zaznaczyli się tutaj szczególnie ;), wreszcie ceremonia, życzenia, toasty, pierwszy taniec, tort, zabawy i atrakcje, i tak aż do końca. Piękno i tradycja polskiego wesela, podane i ubrane w bardzo smaczną formę. Wszystko tak miłe oku, formy i kolory komponowały nam się tego dnia niezwykle ładnie.

Niezwykle piękni byli oni! Kasia w sukni Le Blanc by Asia Kubiak wyglądała zjawiskowo.  Nowoczesny minimalizm, który naszym zdaniem będzie gorącym trendem. Fantastycznie wyglądał też Kuba w unowocześnionej wersji klasycznego garnituru przełamanego kamizelką w innym kolorze.

Romantyczny slow wedding. Villa Foksal w cenrtrum Warszawy

Zarówno ceremonia jak i przyjęcie odbyły się w Villi Foksal w samym sercu Warszawy. Bajecznie zaaranżowany ogród z dużą ilością dekoracji kwiatowych, lampionów i światełek, które o zmroku ocieplały ogród. Nie mogliśmy nie wykorzystać tego miejsca do krótkiej mini sesji. Pierwszą świeżo po ceremonii  zaślubin, a kolejny raz gdy zrobiło się już kompletnie ciemno. Warto zorganizować szybką sesję w dniu ślubu. Efekty mogą Was zachwycić, a wystarczy tylko na chwilę opuścić gości czy parkiet.

A skoro jesteśmy przy parkiecie to musimy wspomnieć o jeszcze jednej wyjątkowej dekoracji! Pamiętacie sesję narzeczeńską Kasi i Kuby w miejskim, wakacyjnym stylu? Jeśli nie, to koniecznie zobaczcie !

Byliśmy totalnie zaskoczeni, kiedy zdjęcia z tej sesji przez całe przyjęcie ożywiały parkiet Willi w postaci pokazu, który wyświetlał się na ekranie. Można by powiedzieć, że Kasia z Kubą nie schodzili z parkietu ;) To świetny pomysł, by zdjęcia z Waszych sesji narzeczeńskich przenieść w ciekawy sposób na Wasz ślub. Nie tylko jako prezenty dla rodziców ale może tak, jak zrobili to Kasia z Kubą.

I na koniec krótko o jeszcze jednym bardzo ważnym elemencie, bez którego ten materiał nie miałby tej energii i niezwykłej aury. To ludzie. To Wy budujecie ujęcie za ujęciem, tworząc piękną historię, którą po latach będziecie wspominać wraz z najbliższymi. Ludzie, ich energia, radość, miłość czy wzruszenie są dla nas zawsze i niezmiennie najważniejszą i najbardziej inspirującą "dekoracją" każdego wydarzenia. A oto historia Kasi i Kuby - zapraszamy!


Nastrojowa sesja w klimacie noir

Nastrojowa sesja ślubna w opuszczonym pałacu w Bożkowie

Niesamowity klimat opuszczonych miejsc do sesji ślubnych

 

Wielokrotnie pisaliśmy o tym, jak ważny jest wybór odpowiedniego miejsca na Waszą sesję ślubną. Oczywiście coraz popularniejszą  formą jest krótka mini sesja wykonana w trakcie reportażu, w dniu Waszego ślubu. Bardzo lubimy takie rozwiązania, bo łatwo wtedy o zbudowanie kilku intymnych i mocno autentycznych ujęć, kiedy przepełniają Was emocje związane ze ślubem, i przeżywacie je "tu i teraz".

Jednak sesja plenerowa w innym dniu niż dzień ślubu, pozwala na zbudowanie całkiem nowej historii. Pozwala maksymalnie skupić się na Was. Pozwala na dłuższą obserwację, na większą kreatywność. Wreszcie- pozwala osadzić Was i Waszą historię w wyjątkowym miejscu!

Nie jest też niespodzianką, że lubimy sięgać po nowe, ciekawe lokalizacje, często zapomniane i zupełnie opuszczone. Nie inaczej było ze słynną już "szklarnią", o którą wciąż zasypywani jesteśmy masą pytań. Wspominamy też sesję w pałacu w Krowiarkach, który również swego czasu stał się popularnym miejscem na sesje poślubne. A realizacja w opuszczonej Parowozowni, po której dzisiaj nie ma już śladu, poszerzyła nasze portfolio o prace wyróżnione w konkursach międzynarodowych.

Opuszczone miejsca mają w sobie zwyczajnie magię, ślad historii czy znak czasu. Klimat tajemnicy, który potrafi przeszywać człowieka na wskroś, wzbudzić dreszcze. I oczywiście światło, które pozostawia nieograniczone możliwości kreacji.

Razem z Anią i Michałem udało nam się stworzyć magiczną sesję w pewnym niesamowitym, opuszczonym pałacu ;)

 

Pałac w Bożkowie

Ten niezwykły zabytkowy pałac pochodzi z XVI wieku, obecnie to rezydencja barokowo-klasycystyczna w dużej części zniszczona przez czas i swoje zawiłe losy. Co ciekawe, pałac został udostępniony do zwiedzania dopiero od 2016 roku. Nie łatwym zadaniem było zdobyć informację czy w ogóle istnieje możliwość zrealizowania tam sesji poślubnej. Tutaj ogromne uznanie dla naszej Ani, która zdeterminowana nie odpuściła ;) I chociaż do samego końca nie mieliśmy pewności, czy na miejscu znajdziemy osobę, która obiektem zawiaduje i wpuści nas do środka, przebyliśmy setki kilometrów po nową, niezwykłą historię !

 

Sesja ślubna w opuszczonym pałacu. Magicznie i nastrojowo

Mieliśmy szczęście. Po wielogodzinnej podróży i zaciskaniu kciuków, mogliśmy zrealizować wymarzoną sesję Ani i Michała. To było miejsce wprost stworzone dla nich. I nie chodzi tylko o nastrojowość scenerii, ale cały klimat miejsca zapomnianego, eleganckiego - choć to przecież ruina, aura klimatu noir - idealnie pasowała zarówno do przepięknej sukni ślubnej Ani, jak i smokingu Michała. Suknia w klimacie retro, ale w bardzo nowoczesnym wydaniu, olśniewała fakturą i detalami. Misternie wysadzany kryształkami dekolt na plecach mienił się w przytłumionym świetle, do tego długi elegancji tren i welon. Całość dopełniał odpowiednio dobrany do stylizacji makijaż i fryzura. Panna młoda w klimacie boho z pewnością nie odnalazła by się w takim miejscu.

Wspominamy o tym, byście pamiętali, że tło i lokalizacja jaką wybierzecie na swój plener, musi być zawsze spójna z tym jaki styl preferujecie i gdzie czujecie się najlepiej.

Podczas sesji nie musieliśmy się spieszyć, ścigać ze światłem czy specjalnie martwić pogodą. Było fantastycznie. Ania i Michał przed obiektywem oddali nam cząstkę siebie. Tak romantycznej, czułej i głębokiej w gestach sesji nie mieliśmy od dawna. Przekonajcie się o tym sami, niech Ania i Michał zaprowadzą Was do środka ;)

A jeśli Wy marzycie o równie o wyjątkowej sesji w pięknym miejscu koniecznie napiszcie do nas !

 


Panna Mloda z bukietem boho podczas sesji na polach

Romantyczny ślub i sesja plenerowa w sielskim klimacie BOHO

Reportaż Ślubny Warszawa. Tradycja i klasyka w romantycznym wydaniu.

Był piękny, gorący dzień. I spokój. Tak rzadki podczas większości ślubnych przygotowań. Od pierwszych chwil czuliśmy, że to będzie wyjątkowa realizacja. Sylwia - nasza urocza panna młoda - zadbała o każdy najmniejszy szczegół przygotowań, które odbyły się w domku rodziców, na wsi, gdzie sielski klimat i otaczająca natura, budowały prawdziwie relaksującą atmosferę. Ona sama piękna i promienna. Rozpuszczone włosy, delikatny makijaż, romantyczna sukienka od Tom Sebastien, eksponowała zgrabną sylwetkę. A subtelne dodatki: biżuteryjna opaska od White Jasmine i srebrne szpilki, były idealnym dopełnieniem całości. Zwiewnie i kobieco. Kwintesencja stylu boho.

A potem szybciutko przygotowania u Piotrka. Za oknem pola i łąki, autentyczny sielski obraz. I znów spokój, który mieszał się raz za razem z głośnym śmiechem podczas ubierania Pana Młodego. W ponadczasowym, klasycznym i eleganckim garniturze, za chwilę wyruszy, by ją zobaczyć. Ona już czeka i ledwo powstrzymuje łzy. Emocje i gesty, które tak wiele mówią. Zawsze.

Piękna ceremonia ślubu kościelnego odbyła się w katedrze w Łomży. Mszę poprowadził zaprzyjaźniony ksiądz. Dzięki temu panowała bardzo rodzinna i ciepła atmosfera. A stres ustąpił, by oddać miejsce wzruszeniom podczas przysięgi, czy radości składanych życzeń dla nowo zaślubionych.

Przyjęcie weselne mieszało tradycję i klasykę. Nie zabrakło typowych momentów, jak przywitanie chlebem i solą, przeniesienie przez próg panny młodej, pierwszy taniec, tort czy zabawy oczepinowe - tak ważnych dla tradycyjnego, polskiego wesela. Wszystkie te wydarzenia nadawały rytm i porządek w trakcie reportażu. Nie zabrakło również atrakcji dla dzieci, kiedy pojawiła się budka z tradycyjnymi lodami lokalnej wytwórni. Spontaniczne aktywności i zabawa dzieciaków to zawsze kopalnia ciekawych, wieloplanowych kadrów. Okazji do pięknych ujęć nie zabrakło również na mini plenerze.

Plener w dniu ślubu w sielskim klimacie

Pokochaliśmy krótkie plenery w dniu ślubu. Dlaczego? Bo to esencja prawdziwych emocji. Pary młode tak bardzo cieszą się sobą i tym dniem, że nie ma mowy o pozowaniu. Tych kilka kadrów, to często suma wszystkich uczuć, które Was przepełniają. Warto wygospodarować choćby 10 minut na mini sesję. Gwarantujemy, że goście nie odczują w tak krótkim czasie waszej nieobecności, a Wy powiększycie album o cudowne, romantyczne zdjęcia tylko we dwoje.

Z Sylwią i Piotrem pojechaliśmy dosłownie na pobliskie pole, gdzie wysokie trawy i zboża z małą drewnianą chatką skąpaną w złocistym świetle, tworzyły malowniczy krajobraz. Nie potrzebowaliśmy nic więcej.

Magia świateł podczas wesela

Fantastycznym pomysłem okazało się przystrojenie sali weselnej oraz tarasu światełkami. Lubimy kiedy dekoracje ślubne nie kończą się tylko na stołach, a wasze pomysły mogą stanowić inspirację dla innych par. Oprócz motywu świetlnego na sali dominowały zielone gałązki i biel kwiatów. Kiedy zaszło słońce, małe światełka w oknach zmieniły oblicze tradycyjnej sali weselnej i stworzyły magiczną, ciepłą i przytulną atmosferę. Na nocnym niebie roziskrzyły zimne ognie, a wszyscy goście puszczali w górę świetlne balony z helem.

Tyle momentów, pięknych chwil, przepełnionych czułością i radością życzylibyśmy sobie na kolejnych ślubach. Oto wspomnienie tego wydarzenia !

 


Usmiechnieta para mloda

Zagraniczna sesja ślubna na Maderze

Niezapomniane zagraniczne plenery ślubne 

 

Nikogo chyba nie zdziwi, jak bardzo lubimy fotografować plenery ślubne za granicą. Mamy ich na koncie już kilkadziesiąt. Między innymi Paryż, czy włoskie perełki takie jak Wenecja, Toskania, Matera. Całe przedsięwzięcie jakim jest, plener zagraniczny, sama podróż, często zupełnie nowe miejsca, wyjątkowe światło, inna kultura, inne towarzyszące emocje, to zawsze gwarancja, że poziom naszej kreatywności osiąga wskaźnik czerwonego światła ;) Nasze głowy przepełnione są jedną myślą, by jak najwięcej fotografować i nie odpuścić najmniejszej okazji na niepowtarzalne zdjęcie. Oczywiście wiąże się to z niemałym wysiłkiem i zaangażowaniem, zarówno fotografa jak i pary młodej, często po wielogodzinnej sesji wszyscy opadamy z sił. Ale rezultat jest zawsze jeden - sesja zagraniczna to czysty zysk dla naszej pary, która może liczyć na bardzo zróżnicowany, dopracowany i obszerny materiał.

A po piękne zdjęcia i niezapomniane chwile warto nawet na koniec świata! Albo na Maderę :)

Sesja poślubna na Maderze

Kiedy udało się zorganizować, bardzo spontanicznie zresztą, wyjazd z Kingą i Mateuszem na portugalską Maderę, by tam zrealizować ich plener ślubny, cieszyliśmy się jak małe dzieci. To było jedno z naszych fotograficznych marzeń. W dodatku był początek grudnia, więc czuliśmy, że zastrzyk ciepłego słońca w innych szerokościach geograficznych skutecznie nas pobudzi i podkręci kreatywność ;)

Madera to niewątpliwie wyjątkowe miejsce na mapie świat. Urzekła nas od pierwszych chwil. Jej czarodziejskie krajobrazy mają w sobie coś co sprawia, że nie sposób od nich oderwać oczu. Z jednej strony zapierają dech, a z drugiej jest w nich jakiś spokój i magia. I ta różnorodność! W jednym miejscu mamy bezkres wody, góry i rajskie lasy. Wyspa wiecznej wiosny i niesamowitych pejzaży.

Miłość z rajską wyspą w tle

Pierwszy dzień poświęciliśmy na zwiedzanie i "research", wspólne spędzanie czasu z parą sprzyja budowaniu swobodnej atmosfery podczas sesji. Kinga i Mateusz to wspaniali ludzie, od których wręcz bije energia, pasja i miłość. Kinga pasjonuje się fotografią a Mateusz tworzy piękne przedmioty z drewna, czuliśmy pod skórą, że nasza znajomość nie skończy się zaraz po sesji ;) Wspólnie zwiedzaliśmy Funchal a dzień przed sesją udaliśmy się na targ kwiatowy, bo oryginalny bukiet Kingi to też nasza, a dokładniej Iwony sprawka, a także makijaż i włosy panny młodej by na sesji czuła się równie pięknie jak w dniu ślubu. To ogromny atut, że mamy w swojej drużynie make-up artist ;)

Zdjęcia postanowiliśmy rozpocząć o świcie, kiedy jest jeszcze pusto, a słońce wyłaniające się zza horyzontu tworzy niesamowity spektakl i tło do zdjęć. Swoją drogą wschody słońca zimą są o całkiem przyjemnych porach :) Dalej już, jak to u nas zazwyczaj ma miejsce, bez szczególnego reżyserowania sceny, spontaniczne i intuicyjne szukanie kadrów, z wrażliwością na gesty i emocje pary. Zależało nam też na pokazaniu wyspy tak, jak ją widzieliśmy, by nie przytłumić jej soczystej i malowniczej aury. Dużo nam tu pomogła Leica Q, którą specjalnie zabraliśmy testowo na tę wyprawę. Obraz z tego niewielkiego, i jak poręcznego aparatu zachwyca barwą i mikrokontrastem.

Z radością prezentujemy efekty tej wyjątkowej sesji. Udało nam się spełnić kolejne fotograficzne marzenie. Mamy nadzieję, że zdjęcia zainspirują Was do sięgania po więcej, i do realizowania Waszych sesji marzeń!

 


Sesja przy centrum nauki kopernik

Sesja Narzeczeńska w Warszawie Industrialny minimalizm

Miejska sesja narzeczeńska

Industrialny minimalizm

Fotografując każdy kolejny reportaż czy sesję plenerową, staramy się pokazywać piękno w ludziach, ich emocje, ich więź, autentyczność i drobne gesty, splecione dłonie czy głębokie spojrzenia.

I chociaż sedno każdej sesji tkwi przede wszystkim w Was, to miejsce jakie wybierzecie na zdjęcia, nadaje rytm tej opowieści, barwę i tę szczególną atmosferę, która będzie dla Was tłem.

Kuba i Kasia postawili na miejski, lekko industrialny klimat, ale w nieco intymnej przestrzeni, z dala od zgiełku ulicy i gapiów. Na sesję przyjechali na skuterze i przywieźli swego rodzaju wakacyjny luz. Oboje uśmiechnięci, energiczni i zakochani. Wyglądali super  lekko i naturalnie. Trampki, zwiewna sukienka, spodenki, okulary słoneczne - idealny, niewymuszony look.

Na miejsce ich sesji narzeczeńskiej w Warszawie wybraliśmy Centrum Nauki Kopernik, bo sceneria ta daje wiele możliwości do pięknych minimalistycznych kadrów, które pozwalają w pełni skupić się na parze. A z drugiej strony miejsce to osłania od tętniącego miasta i tłocznej ulicy. Jest nowocześnie ale i intymnie. Jedna z naszych ulubionych lokacji do zdjęć w stolicy.

Stawiając na miejski czy industrialny klimat, ważne jest, by fotografowane osoby czuły się swobodnie i mogli się skupić tylko na sobie. Takie miejsca sprawdzają się idealnie.

Beton, geometryczne krawędzie ścian, stanowiły świetny kontrast do bliższych, czułych ujęć i ciepłego wieczornego światła, które nam dopisało.

Cudownie jest w tym wszystkim móc zatrzymać obrazy tak prawdziwe, przytulone i radosne.

A jeszcze piękniej jest zobaczyć te zdjęcia w dniu waszego ślubu jako tło na parkiecie w postaci prezentacji, albo kiedy stanowią część waszej ślubnej dekoracji, albo w formie podziękowania dla gości jako tradycyjne pamiątkowe zdjęcie w ramce, lub też albumów dla rodziców...

Między innymi dlatego kochamy sesje narzeczeńskie - Kasia i Kuba świetnie wykorzystali zdjęcia z sesji narzeczeńskiej własnie na swoim ślubie. Ale o tym innym razem ;)

Wracając do sesji - Zobaczcie jak pięknie im razem !

 


Panna Mloda w nietypowej sukience

Ceremonia ślubna i nastrojowa sesja w Paryżu

Megan i Lancelot. Intymny ślub w Paryżu

Pięknie się dzieje, kiedy możemy fotografować reportaże ślubne tak bardzo różnorodne. Raz huczne, duże wesele z tradycjami, raz ceremonia plenerowa w urokliwym, klimatycznym miejscu, albo zupełnie intymna uroczystość zaślubin w gronie tylko kilku czy kilkunastu najbliższych osób. To Wy decydujecie, jak chcecie przeżyć ten szczególny moment - Wasz ślub. Im bliższe sercu rozwiązania uda Wam się wcielić w życie, tym więcej uśmiechu i radości będziecie potem oglądać na zdjęciach.

O bardzo kameralnym i nietypowym, a do tego międzynarodowym  ślubie chcielibyśmy dziś opowiedzieć. Ona amerykanka, On Francuz postanowili pobrać się w Paryżu. Megan i Lancelot zdecydowali się na bardzo skromną, intymną ceremonię w pałacu ślubów. Nie mieli hucznego wesela, w zasadzie w ogóle go nie mieli ;) A podczas ślubu nie było nawet momentu wymiany obrączek, bo jak się okazało, nie mieli czasu na ich zakup tuż przed. I nikt nie był tym faktem szczególnie zmartwiony, a przez te kilka minut w urzędzie, radość promieniała na ich twarzach ! Celebrowali swoją miłość bardzo spontanicznie i autentycznie, bez całej masy detali, drobiazgów i stresujących przygotowań.

Dlaczego o tym wspominamy? Bo czasami cała przedślubna gorączka przygotowań do wielkiego dnia generuje mnóstwo stresu i sprawia jedynie, że w efekcie para młoda niewiele pamięta z tego pięknego przecież dnia.

Krótki plener ślubny. Zielony Paryż

Ale powróćmy na chwilę do historii Megan i Lancelota. Zaczęło się od krótkiej sesji zdjęciowej w pobliskim parku. Pogoda była kapryśna, a pochmurne niebo nie szczędziło deszczu. Megan skutecznie rozpromieniała scenerię uśmiechem. Nie ma w tej sesji typowego miejskiego Paryża jak podczas sesji Oli i Przemka. Nie było wieży Eiffla, zresztą nie byłoby nawet czasu by do niej dotrzeć, bo na sesję mieliśmy przeznaczoną niespełna godzinę czasu. Ten park mógłby się zdarzyć wszędzie. Skupiliśmy się tylko na naszej parze. Piękni, autentyczni, z dużym poczuciem humoru i ogromnym dystansem do siebie (o czym przekonacie się jak dotrwacie do końca wpisu).

Musimy też wspomnieć o obłędnie pięknej sukni Megan. Jej poszarpane brzegi i faktura pochlapanego farbą jedwabiu przyciągała niejedną parę oczu! I do tego oryginalna, jak na ślub, niejednolita szarość. On jako typowy francuz postawił na nonszalancką klasykę.

Od razu po sesji, lekko zmoczeni, ruszyliśmy do pałacu ślubów, gdzie tym samym pięknym uśmiechem na twarzy powitali czekających już gości. I wreszcie ta najważniejsza minuta, kiedy złożyli sobie przysięgi i podpisy małżeńskie.

Chciałoby się powiedzieć: tak krótko, a jak treściwie. Jeden z naszych najkrótszych ślubów, a budzi w nas tak ciepłe uczucia, że nie mogliśmy Wam tej realizacji nie pokazać !

 


Para Mloda z starym mercedesem

Klasyka i elegancja. Reportaż ślubny Darii i Patryka

Szyk i elegancja. Klasyczny reportaż ślubny

 

Czasami bywa tak, że nie mamy możliwości zobaczyć się z parą młodą przed ślubem i wszystkie ustalenia załatwiamy drogą mailową. Wtedy zarówno Oni, jak i to, co wydarzy się podczas dnia ślubu, może się wydawać niemałą zagadką.

Ślub Darii i Patryka był wyjątkowo miłą niespodzianką. Ona piękna i uśmiechnięta od pierwszych chwil. On przystojny i bardzo serdeczny. Podczas przygotowań panowała radosna i luźna atmosfera, bez stresu czy niepotrzebnej bieganiny. Najbliższa rodzina i przyjaciele towarzyszyli młodej parze i rozsiewali pozytywną aurę. Wnętrze hotelu, detale ślubne, dekoracje kwiatowe, suknia i garnitur, wszystko do siebie pasowało i współgrało barwą i stylem.

Od razu poczuliśmy, że będzie to niesamowite wydarzenie. Nie przeszkadzał nawet przelotny deszcz tuż przed ceremonią w kościele. W powietrzu unosiła się radość i wzruszenie zgromadzonych gości. I oczy Darii wypełnione łzą szczęścia kiedy wypowiadali sobie sakramentalne "tak".

Ta i wiele innych pięknych chwil sprawiły, że historia ta jest bardzo emocjonalna.

Lubimy fotografować moment życzeń, bo to również świetna okazja do wielu ciekawych, reporterskich ujęć.

Nie mogło zabraknąć też mini sesji plenerowej świeżo upieczonych małżonków. Pamiętajcie by zorganizować w dniu ślubu chwilę czasu na krótką sesję. To nie tylko szansa, by w waszym albumie znalazły się bardziej pozowane zdjęcia, to też moment, by spędzić kilka chwil w swoich objęciach i złapać radość wypisaną na waszych twarzach.

Zabawa weselna zaskoczyła nas równie pozytywnie. Tradycyjne momenty przeplatały się z żywiołowym tańcem na parkiecie. Serce skradł nam tort, jeden z piękniejszych jakie widzieliśmy. A gdy zgasły światła, zaczął się romantyczny taniec świec. Miłość gościła tam zapewne do rana ;)

 


Zagraniczna sesja narzeczeńska - Miłość w Paryżu

Spacer po Paryżu. Tak jednym zdaniem można opisać historię, którą dziś chcemy wam pokazać. Sesje narzeczeńskie, bo o nich będzie mowa, przeżywają według nas swoisty "boom". Już nie tylko sesje poślubne są dokładnie planowane i budzą ekscytację, coraz popularniejsze i często realizowane są sesje przedślubne, a nawet momenty oświadczyn. Obecnie stały się bardzo modnym i pożądanym elementem ślubnych historii. To nie tylko ciekawy wstęp do waszego ślubu. Przede wszystkim stwarzają okazję, byście nas fotografów lepiej poznali. To gwarancja dobrej współpracy w dniu ślubu. I rzecz najważniejsza - to jedyna okazja do pięknej historii waszej miłości jeszcze przed Wielkim Dniem. Bardziej na luzie, bez oficjalnych momentów, w waszym stylu i tylko o Was.

Stylowe sesje narzeczeńskie

Nie musimy wspominać, że sesje narzeczeńskie to też dobry pomysł, by zdjęcia z sesji w ciekawy sposób wykorzystać w dniu waszego ślubu, choćby jako element dekoracji, prezenty dla najbliższych, i wiele innych rozwiązań.

Każda sesja narzeczeńska może mieć swój własny niepowtarzalny charakter. Wszystko zależy od tego jaki preferujecie styl, w jakiej scenerii czujecie się swobodnie. Czy bardziej intymny klimat w zaciszu hotelowego pokoju, czy zdecydowanie szalona i dynamiczna sesja w rytmie miasta? A może wybierzecie miejsca, które są śladem wyjątkowych momentów waszej miłości: pierwsza randka, czy pierwszy pocałunek? A może motywem sesji będą po prostu wasze wspólne zainteresowania. Wszystko zależy od Was. Pamiętajcie, że wybór szczególnego dla Was miejsca przywoła emocje, które towarzyszyły ważnym chwilom. Zatrzymajmy je na fotografiach!

Zakochani w Paryżu

Paryż od dawna jest symbolem zakochanych, zarówno w sztuce jak i literaturze często nazywany "miastem miłości".  Romantyczna atmosfera, tętniąca życiem ulica, artystyczny klimat, dają niewyczerpane możliwości do odkrywania wyjątkowych kadrów. To także symbol dobrego gustu, klasy i szyku. Ola i Przemek wyglądali cudownie zarówno w pierwszej swobodniejszej, miejskiej stylizacji, jak i w bardziej eleganckim wydaniu. Ale nie ubiór był najistotniejszy. Była w nich lekkość, radość, autentyczność. To co lubimy fotografować najbardziej. Cieszymy się, że mogliśmy spędzić z nimi czas i przyglądać się ich szczęściu. Paryż to idealne miasto dla miłosnych opowieści. Kto chociaż raz nie marzył o pocałunku na tle wieży Eiffla? Brzmi banalnie, a jednak. Romantyczny spacer ulicami Paryża, wspólna kawa w artystycznej dzielnicy Montmartre, wieczorny deszcz i malowane światłem mokre ulice przy Moulin Rouge. A w każdym z tych miejsc objęci Oni. Miłość. Magia.

A jakie jest wasze wymarzone miejsce na sesję?


zakochana para mloda w opuszczonej szklarni jesienią

Jesień w Opuszczonej Szklarni, sesja ślubna pełna miłości i magii

Sesja ślubna w wyjątkowej scenerii

Wiele par szuka inspiracji i pomysłów, by znaleźć niebanalne miejsce na plener ślubny. Modne stało się też personalizowanie swojego ślubu poprzez nie tylko charakter czy styl uroczystości. Znaczenie mają już najmniejsze detale, takie jak kwiaty, ozdoby, dekoracje i inne na pozór drobne dodatki. I choć mody na styl się zmieniają, pozostaje jedno - pary młode chcą się wyróżnić, stworzyć coś indywidualnego i niepowtarzalnego, by później te niepowtarzalne momenty oglądać na zdjęciach. Wybór lokalizacji na sesję ślubną nie jest prosty, oczywiście można pójść drogą na skróty i wybrać pobliski park czy las o wschodzie lub zachodzie słońca. By jednak stworzyć nietypowy, wyjątkowy ale i ciekawy klimat, potrzeba czegoś więcej.

Odkąd zajmujemy się profesjonalnie fotografią, przerobiliśmy już chyba wszystkie możliwe warianty sesji narzeczeńskich i ślubnych. Fotografowaliśmy o każdej porze roku, przerobiliśmy góry, lasy, morze, były też jeziora i bagna. Sesje miejskie i industrialne, pałace - zarówno te piękne jak i ich ruiny. Sesje zagraniczne w zabytkowych miasteczkach, ale też perełki turystyczne i klasyczne miejsca zakochanych, jak chociażby Wenecja. Moglibyśmy jeszcze chwilę wymieniać. Lubimy tę różnorodność i staramy się nie fotografować kilka razy w tym samym miejscu, by nieustannie pobudzać kreatywność i wciąż się rozwijać.

Romantyczny klimat opuszczonej szklarni 

Plener ślubny Pauliny i Bartka 

Są jednak takie miejsca, do których wracamy z bijącym sercem. Mowa o słynnej, opuszczonej szklarni ;) To miejsce magiczne, z ogromnym potencjałem. Zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo interesują was takie niebanalne przestrzenie, kiedy po publikacji naszej pierwszej "szklarniowej sesji" nie ma tygodnia, by ktoś nie pisał do nas z zapytaniem o zdradzenie jej położenia. Uprzedzając kolejne tego typu zapytania: lokalizacja jest mimo wszystko miejsce prywatnym i zobowiązaliśmy się nie rozpowszechniać jej położenia.

Stare, zapomniane, porośnięte dziko przez naturę szklarnie to przykład niesamowitego tła do sesji ślubnych. Bo mają istny, bajkowy klimat, niezależnie od pory roku, są wciąż interesujące.  Rdzawy szkielet szklarni  kontrastuje z kawałkami szkła porośniętymi zielenią i mchem. Gra świateł na potłuczonych szybach tworzy swoistą magię. A we wnętrzu rozłożyste drzewo, które już dawno przebiło się przez dach, zadomowiło się na dobre.  Trochę żal nam było patrzeć jak mocno zdewastowana jest dzisiaj ta szklarnia. Wszyscy, którym marzy się podobna sesja powinni pamiętać, że teren na pozór opuszczony, formalnie może do kogoś należeć. Starajmy się nie zostawiać śladów swojej obecności i szanować takie miejsca aby przetrwały jak najdłużej.

Sesję ślubną Pauliny i Bartosza realizowaliśmy jesienią. Zależało nam by uchwycić mniej oczywisty klimat jesieni. Tego dnia pracowaliśmy w bardzo ostrym świetle, co mimo iż nie było łatwe, to bardzo podsyciło charakter kadrów i dodało im nieco pazura. Nasza para wyglądała stylowo i idealnie pasowała do miejsca. Paulina miała lekką, eteryczną i zwiewną sukienkę w klimacie boho od Justyny Kodym. Delikatne koronki łączone ze zwiewnymi materiałami bieli i pudrowego różu pięknie się komponowały z jesiennym bukietem z wrzosów. A zielony wianek dopełniał stylizację. Garnitur Bartka to ukłon w stronę ponadczasowej, eleganckiej klasyki. Miejsce zapewniało intymność, pozwoliło parze młodej czuć się naprawdę swobodnie, i to widać na zdjęciach. Pojawiło się też kilka ujęć z dymem, jedno z nich cieszyło się sporą popularnością na portalach branżowych ;) Flary dymne dodały romantycznego, niebanalnego światła. W sam raz na zakończenie sesji !

A jak prezentowała się cała historia z opuszczonej szklarni, zobaczcie poniżej. Mamy nadzieję, że po obejrzeniu Wy też poczujecie magię miejsca. A może ta realizacja stanie się inspiracją do szukania podobnych i niezwykłych?

Zapraszamy !

 


Miłość w Wenecji - romantyczna sesja ślubna

Zagraniczna sesja ślubna i unikatowa Wenecja

Mówi się, że Wenecja to miasto miłości. Romantyczny włoski klimat obecny jest tutaj niemal na każdym kroku. Wspaniałe światło, niezliczona ilość kanałów i mostów, a do tego gondole, które sprawiają jakby całe miasto kołysało się na wodzie. Prawda, że brzmi cudownie?!  To dołóżmy do tego jeszcze wyspę Burano, gdzie kolorowe fasady budynków tworzą bajeczną ferie barw, czy sąsiednie Murano, które kusi oczy szklanym rękodziełem. To wszystko brzmi jak sen o wymarzonej, zagranicznej sesji ślubnej.

I mimo naszych licznych włoskich podróży, nigdy nie było nam "po drodze" do Wenecji, a mnóstwo plotek nie zachęcało, by zwiedzić to jakże zatłoczone miasto. Aż do momentu, kiedy odwiedziliśmy Wenecję po raz pierwszy przy okazji zlecenia modowego. To miejsce zauroczyło nas niemal natychmiast. Postanowiliśmy, że jeśli przyjdzie czas naszej prywatnej sesji ślubnej, zrealizujemy ją właśnie tu. Wiedzieliśmy też o tym, że wcześniej czy później wrócimy, by tym razem znaleźć się z drugiej strony aparatu fotografując zakochaną parę. Sylwia i Mateusz podobnie jak my uwielbiają włoski klimat. Jeśli nie mieliście okazji zobaczyć ich sesji narzeczeńskiej w słonecznej Toskanii to koniecznie zerknijcie!

Każdy kto odwiedził Wenecję choć raz, doskonale wie,  że fotografowanie w jednym z najbardziej obleganych turystycznie włoskich miasteczek to spore wyzwanie. Turyści są po prostu wszędzie. Oczywiście nie da się pokazać Wenecji bez ludzi, zwykłych mieszkańców żywiołowo ze sobą rozmawiających, pani rozwieszającej pranie, czy przypadkowych podglądaczy ukradkiem otwierających okiennice, by z uśmiechem pozdrowić młodą parę. Ludzie nadają temu miejscu wyjątkową energię. Włosi są cudowni!  O czym przekonaliśmy się, gdy jedna z pań przyglądając się naszym poczynaniom zaprosiła nas do wspaniałej galerii szklanego rękodzieła, by również i tam wykonać kilka zdjęć. Ten spontaniczny gest okazał się zresztą idealnym zakończeniem sesji.

Emocje nie tylko na kadrach

Ale wróćmy do początku. By uzyskać mimo wszystko intymny, prawdziwie romantyczny nastrój, musieliśmy zacząć fotografować o świcie. Plac. św. Marka skąpany w promieniach wschodzącego słońca, nieco opustoszały o tej porze, wyglądał przepięknie. Jak zresztą nasza para młoda. Sylwia w indywidualnie zaprojektowanej sukni odważnie eksponującej plecy, a Mateusz w stylowym garniturze. Elegancja i klasa, idealne wpisywały się w klimat miejsca. Musimy jeszcze dodać, że byli jedną z nielicznych par, która dotrzymywała kroku fotografowi ;)

I biorąc pod uwagę fakt, że na samym początku sesji jeden z naszych ulubionych obiektywów odmówił nam posłuszeństwa, nadal uważamy, że to był absolutnie, fantastycznie spędzony czas!  Przeciwności należy przekuć w zaletę, kreatywność uruchomić jeszcze bardziej i wycisnąć maksimum pięknych kadrów. Dwa intensywne dni, dziesiątki przebytych pieszo kilometrów, przemili ludzie, którzy z uśmiechem nas pozdrawiali, a żeby tradycji stało się zadość - nie zabrakło też kotów, które przy każdej naszej włoskiej podróży wkradają się w kadry niczym zawodowi modele.

Dziękujemy Sylwii i Mateuszowi za ich zaangażowanie, pełne zaufanie i tę cudowną energię, którą emanowali nie tylko pozując podczas sesji, ale przez cały czas. Dzięki nim, możemy teraz podzielić się z Wami tą piękną miłosną historią i miejscem widzianym naszymi oczami i sercami. Może i Wy zakochacie się w Wenecji?

Serdecznie Zapraszamy!

 


Ślub plenerowy w stylu boho

BOHO koronkowy Ślub plenerowy z łapaczami snów w tle

Planujecie ślub plenerowy i marzycie o nietypowej aranżacji, która pozostanie na długo w waszych wspomnieniach a przede wszystkim na pięknych fotografiach? Jeśli poszukujecie inspiracji jak z dala od urzędowych wnętrz celebrować wyjątkowe chwile na łonie natury w bajkowym klimacie, to mamy coś dla Was!

Pokażemy Wam jak Justyna i Sebastian zorganizowali swój ślub plenerowy w klimacie boho z koronkowym motywem przewodnim.

Koronkowy ślub - Ceremonia w plenerze

Śluby plenerowe stały się ostatnio bardzo popularne, co niezmiernie nas cieszy. Takie rozwiązanie stwarza nieograniczone możliwości do zorganizowania pięknej uroczystości dokładnie tak, jak chcecie, oraz gdzie chcecie. Wszyscy wiemy, ze sale urzędowe nie są zbyt pięknym miejscem do fotografowania. Wyjście w plener podkreśli wyjątkowość tej krótkiej, a jak ważnej ceremonii. Warto zatem uruchomić wyobraźnie i zadbać by te kilkanaście minut było cudownym wydarzeniem. Przykładem i inspiracją może być niezwykły ślub plenerowy, w duchu DIY i zgodnie z ideą slow wedding, który fotografowaliśmy w Oslo.

Tymczasem wracając do koronek :) Justyna i Sebastian na miejsce swojego ślubu wybrali Atelię z jej nową od niedawna częścią - salą w Oranżerii. Część ogrodowa Atelii była doskonałym tłem do zorganizowania ślubu w plenerze, z lasem w tle.

Oczywiście zawsze pojawia się ryzyko, że pogoda nie dopisze. Na to nie mamy zbyt wielkiego wpływu i pozostaje trzymać kciuki i nie przejmować się zbytnio jeśli kilka kropel spadnie z nieba. Nam pogoda tego dnia dopisała, a delikatny deszczyk pojawił się dopiero na samo zakończenie ceremonii i nie zdołał ostudzić emocji :)

Ślubne dekoracje w stylu boho

Miejsce zaślubin wyglądało po prostu bajecznie! Dominowała zieleń i koronki. Pojawiły się wiszące, koronkowe łapacze snów, girlandy zawieszone nad głowami, powiewające na wietrze koronkowe taśmy i wstążki, czy koronkowe poduszki i obrusy. Wszystko było bardzo spójne i nieustannie cieszyło ok. Do tego piękne żywe kwiaty i mnóstwo zielonych gałązek. W tym miejscu nie możemy nie wspomnieć o dekoratorkach i florystkach, które to wszystko przygotowały. Passja Flora spisała się na medal tworząc ten bajeczny klimat w ogrodzie.

Jeśli jesteście fanami boho i hippie koniecznie rozważcie koronkowe akcenty! To idealne tło na wesela zarówno rustykalne czy właśnie w stylu boho. Taka dekoracja jest numerem jeden dla wszystkich panien młodych, które chcą wybrać koronkę na motyw przewodni wesela.

Również na sali w Oranżerii nie zabrakło zielonych detali, czy modnego ostatnio, dużego napisu love.

Justyna z druhenkami wyglądały przepięknie! Panna młoda miała lekką i zwiewną krótką sukienkę. Dopełnieniem była połyskująca we włosach opaska oraz buty. Każda z druhenek miała sukienkę i akcenty kwiatowe w pudrowym różu. Panowie wybrali niezastąpioną klasyczną elegancję.

Po ceremonii nie mogliśmy nie wykorzystać wspaniałego miejsca do krótkiej sesji plenerowej i kilku pamiątkowych ujęć z najbliższymi.

Przyjęcie łączyło elementy tradycji i luzu. Nie zabrakło tańców, szalonej zabawy, humoru, czy zwykłych rozmów przy stole. Nie przedłużamy już, by zostawić nieco wrażeń dla oczu :)

Zapraszamy Was serdecznie do oglądania.

 

 


Para mloda z napisem love

Rustykalny slub z motywem pikniku na polanie w okolicach Wroclawia

Karolina i Michał - ślub z motywami rustykalnymi

 

Połączenie tradycji z naturalnym, wiejskim stylem,  potrafi dać niesamowite efekty. To właśnie dlatego styl rustykalny cieszy się nadal ogromną popularnością. Organizowanie wesela z dala od zgiełku miasta, w ciszy i z pięknym pejzażem w tle, wydaje się być idealnym rozwiązanie.

Kraszowianka - to bardzo urokliwe i sielskie miejsce, właśnie tam swój ślub zorganizowali Karolina i Michał. Mogliście ich zapamiętać z jednego z naszych ostatnich wpisów, ich  zagranicznej sesji poślubnej we Materze (Włochy).

Dziś chcemy Wam pokazać jak piękny był ich ślub. Dokładnie pamiętamy, jak przywitali nas promienni i uśmiechnięci, a cała atmosfera przygotowań i zachowanie domowników sprawiło, że od razu poczuliśmy się jak "swoi". Pan młody i panna młoda wyglądali obłędnie, a my zakochaliśmy się też w całej oprawie ich ślubu. Były piękne kwiaty, rustykalne dekoracje, naturalne dodatki i dużo drewna. Była też kultowa "Warszawa"  i mini sesja pośród pobliskich pól.

Spora część przyjęcia odbyła się w plenerze, a tam strefa relaksu i prawdziwie chill'owy klimat ! Łąka, snopki siana, piknik z pysznościami i lemoniadą, a w tle wielki, świetlisty napis love i kolejna okazja do pięknych pamiątkowych zdjęć. Osobiście uwielbiamy wszelkie pomysły przeniesienia przyjęcia na świeże powietrze, gdzie w przyjemnym otoczeniu goście mogą ze sobą porozmawiać, odpocząć czy jak to woli bardziej aktywnie pograć w gry. To świetne rozwiązanie by odpocząć nieco od uginających się od jedzenia stołów, a oprócz tego okazja do ciekawych ujęć.

Cały dzień przyniósł setki drobnych detali, które niezmiennie cieszyły oczy. Jednak co najważniejsze - ten dzień wypełniali wspaniali ludzie, a swobodna atmosfera i naturalność powodowała, że cieszyliśmy się razem z nimi. Cudownie, że mogliśmy im towarzyszyć :)