fbpx

Ślub za granicą. Ślub w Portugalii

Śluby za granicą cieszą się z roku na rok coraz większą popularnością. Szczególnie w tych cieplejszych zakątkach świata. Jest  wiele par, które decydują się zabrać garstkę najbliższych sobie osób, by w ich obecności złożyć przysięgę małżeńską w malowniczym miejscu. W górach, malutkim kościółku ukrytym gdzieś z dala od cywilizacji, czy na rajskiej plaży – wybór należy do Was.

Taki pomysł na ślub sprawia, że ten dzień staje się jeszcze bardziej wyjątkowy, a wspomnienia nabierają innego kolorytu. „Destination wedding” to idealne rozwiązanie dla wszystkich par, które niezbyt przywiązane do tradycji, zamiast o hucznym weselu z dużą ilością gości, marzą o kameralnej uroczystości w bajkowej scenerii. Ślub za granicą może być pomysłem również na Wasz moment przypieczętowania miłości. Dziś opowiemy o jednym wyjątkowym ślubie, który zdarzył się w Portugalii.

Destination Wedding – ślub w Porto

Luke & Rebecca. – para Amerykanów, o koreańskich korzeniach, postanowili swój ślub zorganizować w malowniczej willi z basenem, na obrzeżach Porto. Ze Stanów Zjednoczonych przylecieli do Portugalii ( co ciekawe, to był ich pierwsza podróż do Portugalii ) właśnie po to, by się pobrać. A uwiecznić to wydarzenie w obiektywie miał fotograf z Polski. Ta praca chyba nigdy nie przestanie nas zaskakiwać! Poczuliśmy ogromne wyróżnienie, że to właśnie nas wybrali, byśmy jako jedyni ( choć jeśli uważnie prześledzicie materiał, przekonacie się, że konkurencję mieliśmy mocną :) ) stworzyli wspomnienie tego wyjątkowego dnia, przez pryzmat naszej wrażliwości i spojrzenia.

Czujemy ogromną odpowiedzialność fotografując śluby. Za każdym razem nie tylko dokładnie obserwujemy wszystko co dzieje się wokół, ale przeżywamy ten dzień razem z Wami.

Ślub za granicą w duchu Slow Wedding

Z Lukem i Rebeccą. poznaliśmy się dopiero na miejscu ślubnych wydarzeń, w bajecznie usytuowanej willi Quinta do Gato. Sceneria budziła skojarzenia toskańskiej, malowniczej posiadłości, ukrytej między rozległymi polami i sadami drzewek oliwnych. Słowem – schowana z dala od ludzi. Wakacyjna willa, okazała się miejscem wprost idealnym, by zorganizować tam tak intymne wydarzenie, jakim jest ślub.

Od samego rana najbliższa rodzina i garstka przyjaciół przygotowywała teren willi na to wyjątkowe święto zakochanych. Takie niespieszne przygotowania w luźnej, przyjacielskiej atmosferze są zawsze okazją do unikatowych, autentycznych ujęć. Idea slow weeding, która towarzyszy od początku ślubnych przygotowań sprawia, że nie musimy trzymać się sztywno wytyczonych punktów programu. Zamiast tego skupiamy się na autentycznych emocjach, na tym, by pokazać wielowątkowość tego dnia. Ważne jest dla nas każdorazowo szukanie kadrów i opowiadanie historii z dziesiątków małych ale ważnych momentów. Naszym zdaniem to klucz do ciekawego, wartościowego reportażu ślubnego.

Przygotowywanie ogrodu na ceremonię zaślubin, prace z kwiatami i dekoracjami, przystrajanie stołu na uroczystą kolację, jednocześnie przygotowania samych uczestników w willi. Dziewczyny robiące makijaż, czy czeszące się nawzajem, rozmowy i niespieszna krzątanina najbliższych. Niby przygotowania ale bez zgiełku czy stresu, za to w tak lekkim, cudownym klimacie oczekiwania na kulminacyjny moment ceremonii.

Byliśmy pod wrażeniem i chcieliśmy, by przygotowania ślubne miały swoja mocną pozycję w tym reportażu.

I detale. Tak mnóstwo pięknych detali, trochę tradycyjnych jak koreańskie, odświętne kimona obu mam czy biżuteria, zestawione z nowoczesnymi dodatkami i detalami ślubnymi.

Zagraniczny ślub plenerowy w Portugalii

Kiedy już przygotowania dobiegły końca i przyszedł czas na najważniejszy moment dnia, wszyscy zajęli swoje miejsca by przywitać parę młodą. Żar lał się z nieba, a z oczu płynęły łzy. To była bardzo emocjonalna ceremonia i przysięga małżeńska. Młodzi przeczytali własne przyrzeczenia, a najbliżsi nie kryli łez wzruszenia. Ogromne wrażenie zrobiło na nas to, jak uważnie przeżywali nie tylko moment zaślubin, ale całe wydarzenie wszyscy skupieni wokół Luka i Rebbeki. Wyraźnie widać było więź i przywiązanie. A tuż po przysiędze, nowożeńcy złożyli tradycyjne podziękowania rodzicom.

Musieliśmy pozostać przez cały czas czujni, śluby bez wedding plannera przebiegają dość spontanicznie, do tego wiele elementów było dla nas nowością, a my nie chcieliśmy by cokolwiek umknęło naszym oczom. I chyba się udało ;)

Ślub za granicą. Sesja zdjęciowa w Porto

Gdy ceremonia i życzenia dobiegły końca wreszcie zaczęła się celebracja! Wszyscy zebrali się przy jednym, długim stole, a w tym czasie kilku muzyków przygrywało w ogrodzie. W przypadku fotografii ślubnej, nie mogło tez zabraknąć pamiątkowych, rodzinnych zdjęć grupowych.

A posilonych i zrelaksowanych nowożeńców mogliśmy porwać na krótką sesję w plenerze. Złote światło zachodzącego słońca pomalowało zboża i sprawiło, że sceneria wydała się jeszcze piękniejsza. Wyglądali obłędnie! Panna młoda w minimalistycznej, prostej sukni z błyszczącego jedwabiu. Do tego skromny makijaż i naturalnie puszczone kosmyki włosów przy twarzy. Piękno i prostota niewymuszonej elegancji. Również Luke postawił na klasykę idealnie skrojonego garnituru, a jako dodatek wybrał elegancką muchę. Czasem zbyt strojne i bogate detale to za dużo.

Podczas tej krótkiej sesji w dniu ślubu nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego światła i pary! Wykorzystaliśmy ten czas do ostatniego promienia.

Radości nie było końca. I może to niektórych dziwić, że bez tańców czy wesela goście mogą się tak świetnie bawić. To było bardzo kameralne, ciepłe przyjęcie. Skupione na parze młodej. To dla nich wszyscy się tu zebrali. Podobała nam się ta idea i czuliśmy radość, że mogliśmy w niej współuczestniczyć.

Akcentem wieńczącym był toast szampanem i tort. To był też właściwy moment, by stopniowo i prawie niezauważalnie wycofać się z aparatem.

To jest też dobry moment, by teraz słowa zamienić na obrazy i zostawić Was z tą piękną historią!

Porto! Oni! Miłość!