Ślub pełen radości. Fotograf ślubny Warszawa

Za każdym razem, kiedy wybieramy się fotografować ślub, zastanawiamy się, czy wydarzy się coś co kompletnie nas zaskoczy. Bo przecież każdy ślub opiera się na pewnych, określonych ramach, zmieniają się natomiast style czy mody, które “ubierają” to wydarzenie. Mamy parę młodą, mamy przysięgę i wreszcie świętowanie.

I choć ceremonii kościelnych widzieliśmy już chyba dziesiątki, to TA była prawdziwą petardą! Dotąd, nie przeszło nam przez myśl, że radość taka pełna, z nietłumionym  śmiechem prosto z przepony, na ustach wszystkich zgromadzonych, może tak wyraźnie dominować podczas mszy.

Tak, tak! To był najpiękniejszy ślub kościelny, jaki mieliśmy przyjemność do tej pory fotografować!  Ale zacznijmy od początku.

 

GLAMOUR WEDDING CZYLI KLASYKA I ELEGANCJA W ROMANTYCZNYM WYDANIU. DWOREK AFRODYTA

 

Kapitalni Oni – Ola i Przemek, na miejsce swojego przyjęcia weselnego wybrali elegancki Dworek Afrodyta w Radziejowicach. Klasyczne, jasne wnętrza były idealne do uzyskania pełnego blasku klimatu glamour, ale bez zbędnego przepychu. Dominowały pastelowe, pudrowe odcienie różu, beżu i brzoskwini. Kwiaty od Sunflower, pięknie zdobiona suknia od Violi Piekut, delikatna biżuteria – wszystko ze sobą idealnie współgrało a styl pasował do wnętrza. Tam też odbyły się przygotowania do ślubu w dość dużym gronie. Oli i Przemkowi towarzyszyli przyjaciele, cztery druhenki i czterech drużbów – czuliśmy, że będzie wesoło. Same przygotowania przerosły nasze oczekiwania. Młodzi zadbali o każdy detal nie tylko dekoracji wnętrz. Druhenki miały takie same sukienki, a nawet szlafroki podczas makijażu, a panowie wybrali te same krawaty.

Jest jeszcze jeden element aranżacji, z którego jesteśmy niezwykle dumni:) Zdjęcia ze wspaniałej sesji narzeczeńskiej Oli i Przemka, którą zrealizowaliśmy w Paryżu wiosną, cieszyły oko wplecione ze smakiem w dekoracje na stołach, a duże zdjęcie wyeksponowane w holu witało gości. Bardzo się cieszymy kiedy tak pięknie wykorzystujecie efekty naszych sesji narzeczeńskich podczas waszego ślubu.

Jeśli lubicie first look’i to ten was miło zaskoczy. Znacie pewnie niejedną scenkę, gdzie on czeka w ustronnym miejscu z zamkniętymi oczami, a ona podchodzi cichutko do jego pleców? U Oli i Przemka było z pompą i na wesoło! Przemek nie czekał na Olę. Wraz z drużbami, trzymając balony w rękach, powędrowali po swoje piękne dziewczyny. Warto zaznaczyć, że nie korzystali z pomocy wedding plannera czy konsultantki ślubnej, czuwających nad wydarzeniami. Fantastyczna atmosfera, szczera radość budowała bieg wydarzeń. I o to właśnie chodzi !

Spodziewaliśmy się, że na czas ceremonii zaślubin, energia i fanfary nieco ustąpią miejsca powadze i zadumie. Nic bardziej mylnego! A wszystko za sprawą nikogo innego a księdza, który udzielał ślubu Oli i Przemkowi. Okazało się, że tego dnia był w wyjątkowo w zastępstwie. A był to ksiądz, który śmiało możemy powiedzieć, porwał cały kościół. Poprowadził ceremonię z energią, zaangażowaniem,  radością, nie szczędził żartów a nawet zaśpiewał parze młodej piosenkę. Niemal wszystkim uśmiech nie chodził z twarzy. To niezwykłe uczucie uświadomić sobie, jak szczęśliwych będą siebie samych oglądać na zdjęciach i wspominać Ola z Przemkiem za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat!

A także, jak wiele zależy od osoby prowadzącej ceremonię. Nie tylko kościelną, ale także cywilną czy plenerową. Wiele razy byliśmy świadkami, kiedy urzędnik odmawiając tylko regułkę ślubną, odarł  niejedną ceremonię z emocji i magii. Pamiętajcie, że możecie mieć wpływ również na to, kto udzieli Wam ślubu.

Ola i Przemek pokazali nam, jak pięknym i radosnym wydarzeniem może być tradycyjny ślub kościelny, kiedy najpiękniejszą dekoracją są właśnie prawdziwe emocje.

Przyjęcie weselne to była szalona impreza i jeszcze większa dawka uśmiechów. Nikt z gości nie krył emocji przed aparatem. To cieszy nas za każdym razem. Bo kiedy On śpiewa dla Niej ( taka niespodzianka), to wszystkim ściska się gardło. Nie przegapiliśmy tez okazji do wykonania pamiątkowej mini sesji z drużbami i druhenkami. Krótka sesja w dniu ślubu to już nasz stały punkt. Była zabawa, szaleństwo i moc. A zimne ognie okazały się być piękną klamrą spinającą ślub i wesele jakie wymarzyli sobie młodzi.