fbpx

Miejska sesja narzeczeńska w industrialnym klimacie

Sesje narzeczeńskie to coraz popularniejsza forma fotografowania zakochanych ludzi. Mamy obecnie zalew instagramowych zdjęć, które przedstawiają beztroskie ujęcia par w pięknych miejscach, czy momenty oświadczyn. Trend ten jest już na tyle powszechny, że coraz chętniej pary młode wybierają sesje narzeczeńskie zamiast ślubnych. Nie dziwi ten fakt, jeśli w dniu ślubu sprzyjają warunki i mamy możliwość zrobić piękny mini plener poślubny.

Oczywiście sesja w dniu ślubu, nie może równać się z pełną sesją poślubną wykonaną innego dnia, gdzieś w pięknym malowniczym zakątku, czy chociażby w dobrze Wam znanym, ukochanym miejscu. Zwyczajnie, na sesję plenerową w innym dniu poświęcamy Wam dużo więcej czasu, a co za tym idzie, jest ona dużo bardziej różnorodna.

Oczywiście, jak zawsze, wybór należy do Was.

Czasami zdarza się tak, że sesję narzeczeńską robimy … po ślubie ;) Taka formę wybrali Monika i Krzyś. Kiedy wszystkie ślubne emocje już opadły, mogliśmy spotkać się z nimi na fotograficzny spacer.

Nowy industrial na pofabrycznym praskim Soho

Jako miejsce sesji wybraliśmy „Soho” na warszawskiej pradze. Ta sceneria idealnie pasowała do stylu i temperamentu naszej pary. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zobaczyć ich ślubu w rockowym klimacie, koniecznie zerknijcie – wesele było prawdziwą rockową petardą!

Wracając do miejsca sesji, industrialny styl, to z pewnością powiew świeżości wśród wszechobecnej mody na boho sesje w naturze. Mury, cegła, nieco surowy klimat potrafi stworzyć bardzo ciekawy nastrój.

Opuszczone miejsca nie dość, że same w sobie maja osobliwą aurę, to stanowią swoisty kontrast do emocji jakie przecież są miedzy fotografowaną parą. Mamy takie wrażenie, że im bardziej surowe, „brzydkie” tło, tym bardziej widoczne na zdjęciach są emocje, ciepło i gesty. Ta kontrastowość zawsze nas inspiruje i pobudza do działania.

Z Moniką i Krzysiem  nie było trudno te emocje pokazać. Uśmiechnięci i skupieni na sobie, dostarczali nam co chwilę sporą dawkę ciepłych ujęć. Chcieliśmy tez by ta sesja nie była sztucznie” wypozowana”. Zamiast tego zależało i nam i naszej parze na spontaniczności, naturalności, na ulotnym zatrzymywaniu chwil.

Wyglądali bardzo spójnie. Musimy to zaznaczyć. Czerń – charakterna, zdecydowana, ale też neutralna, dominowała w ich ubiorze. Świetnym dopełnieniem była grunge’owa koszula w kratę Moniki. Fantastycznie wpasowali się w praskie mury i stare reklamowe banery.

Miejska sesja narzeczeńska może być dynamiczna i ciekawa nie tylko w centrum ruchliwej ulicy. Jeśli szukacie nieco intymności i melancholii w sercu miasta, stare, postindustrialne dzielnice będą dla Was idealnym miejscem !