Zagraniczna sesja ślubna i unikatowa Wenecja

Mówi się, że Wenecja to miasto miłości. Romantyczny włoski klimat obecny jest tutaj niemal na każdym kroku. Wspaniałe światło, niezliczona ilość kanałów i mostów, a do tego gondole, które sprawiają jakby całe miasto kołysało się na wodzie. Prawda, że brzmi cudownie?!  To dołóżmy do tego jeszcze wyspę Burano, gdzie kolorowe fasady budynków tworzą bajeczną ferie barw, czy sąsiednie Murano, które kusi oczy szklanym rękodziełem. To wszystko brzmi jak sen o wymarzonej, zagranicznej sesji ślubnej.

I mimo naszych licznych włoskich podróży, nigdy nie było nam “po drodze” do Wenecji, a mnóstwo plotek nie zachęcało, by zwiedzić to jakże zatłoczone miasto. Aż do momentu, kiedy odwiedziliśmy Wenecję po raz pierwszy przy okazji zlecenia modowego. To miejsce zauroczyło nas niemal natychmiast. Postanowiliśmy, że jeśli przyjdzie czas naszej prywatnej sesji ślubnej, zrealizujemy ją właśnie tu. Wiedzieliśmy też o tym, że wcześniej czy później wrócimy, by tym razem znaleźć się z drugiej strony aparatu fotografując zakochaną parę. Sylwia i Mateusz podobnie jak my uwielbiają włoski klimat. Jeśli nie mieliście okazji zobaczyć ich sesji narzeczeńskiej w słonecznej Toskanii to koniecznie zerknijcie!

Każdy kto odwiedził Wenecję choć raz, doskonale wie,  że fotografowanie w jednym z najbardziej obleganych turystycznie włoskich miasteczek to spore wyzwanie. Turyści są po prostu wszędzie. Oczywiście nie da się pokazać Wenecji bez ludzi, zwykłych mieszkańców żywiołowo ze sobą rozmawiających, pani rozwieszającej pranie, czy przypadkowych podglądaczy ukradkiem otwierających okiennice, by z uśmiechem pozdrowić młodą parę. Ludzie nadają temu miejscu wyjątkową energię. Włosi są cudowni!  O czym przekonaliśmy się, gdy jedna z pań przyglądając się naszym poczynaniom zaprosiła nas do wspaniałej galerii szklanego rękodzieła, by również i tam wykonać kilka zdjęć. Ten spontaniczny gest okazał się zresztą idealnym zakończeniem sesji.

Emocje nie tylko na kadrach

Ale wróćmy do początku. By uzyskać mimo wszystko intymny, prawdziwie romantyczny nastrój, musieliśmy zacząć fotografować o świcie. Plac. św. Marka skąpany w promieniach wschodzącego słońca, nieco opustoszały o tej porze, wyglądał przepięknie. Jak zresztą nasza para młoda. Sylwia w indywidualnie zaprojektowanej sukni odważnie eksponującej plecy, a Mateusz w stylowym garniturze. Elegancja i klasa, idealne wpisywały się w klimat miejsca. Musimy jeszcze dodać, że byli jedną z nielicznych par, która dotrzymywała kroku fotografowi ;)

I biorąc pod uwagę fakt, że na samym początku sesji jeden z naszych ulubionych obiektywów odmówił nam posłuszeństwa, nadal uważamy, że to był absolutnie, fantastycznie spędzony czas!  Przeciwności należy przekuć w zaletę, kreatywność uruchomić jeszcze bardziej i wycisnąć maksimum pięknych kadrów. Dwa intensywne dni, dziesiątki przebytych pieszo kilometrów, przemili ludzie, którzy z uśmiechem nas pozdrawiali, a żeby tradycji stało się zadość – nie zabrakło też kotów, które przy każdej naszej włoskiej podróży wkradają się w kadry niczym zawodowi modele.

Dziękujemy Sylwii i Mateuszowi za ich zaangażowanie, pełne zaufanie i tę cudowną energię, którą emanowali nie tylko pozując podczas sesji, ale przez cały czas. Dzięki nim, możemy teraz podzielić się z Wami tą piękną miłosną historią i miejscem widzianym naszymi oczami i sercami. Może i Wy zakochacie się w Wenecji?

Serdecznie Zapraszamy!