Niezapomniane zagraniczne plenery ślubne 

 

Nikogo chyba nie zdziwi, jak bardzo lubimy fotografować plenery ślubne za granicą. Mamy ich na koncie już kilkadziesiąt. Między innymi Paryż, czy włoskie perełki takie jak Wenecja, Toskania, Matera. Całe przedsięwzięcie jakim jest, plener zagraniczny, sama podróż, często zupełnie nowe miejsca, wyjątkowe światło, inna kultura, inne towarzyszące emocje, to zawsze gwarancja, że poziom naszej kreatywności osiąga wskaźnik czerwonego światła ;) Nasze głowy przepełnione są jedną myślą, by jak najwięcej fotografować i nie odpuścić najmniejszej okazji na niepowtarzalne zdjęcie. Oczywiście wiąże się to z niemałym wysiłkiem i zaangażowaniem, zarówno fotografa jak i pary młodej, często po wielogodzinnej sesji wszyscy opadamy z sił. Ale rezultat jest zawsze jeden – sesja zagraniczna to czysty zysk dla naszej pary, która może liczyć na bardzo zróżnicowany, dopracowany i obszerny materiał.

A po piękne zdjęcia i niezapomniane chwile warto nawet na koniec świata! Albo na Maderę :)

Sesja poślubna na Maderze

Kiedy udało się zorganizować, bardzo spontanicznie zresztą, wyjazd z Kingą i Mateuszem na portugalską Maderę, by tam zrealizować ich plener ślubny, cieszyliśmy się jak małe dzieci. To było jedno z naszych fotograficznych marzeń. W dodatku był początek grudnia, więc czuliśmy, że zastrzyk ciepłego słońca w innych szerokościach geograficznych skutecznie nas pobudzi i podkręci kreatywność ;)

Madera to niewątpliwie wyjątkowe miejsce na mapie świat. Urzekła nas od pierwszych chwil. Jej czarodziejskie krajobrazy mają w sobie coś co sprawia, że nie sposób od nich oderwać oczu. Z jednej strony zapierają dech, a z drugiej jest w nich jakiś spokój i magia. I ta różnorodność! W jednym miejscu mamy bezkres wody, góry i rajskie lasy. Wyspa wiecznej wiosny i niesamowitych pejzaży.

Miłość z rajską wyspą w tle

Pierwszy dzień poświęciliśmy na zwiedzanie i “research”, wspólne spędzanie czasu z parą sprzyja budowaniu swobodnej atmosfery podczas sesji. Kinga i Mateusz to wspaniali ludzie, od których wręcz bije energia, pasja i miłość. Kinga pasjonuje się fotografią a Mateusz tworzy piękne przedmioty z drewna, czuliśmy pod skórą, że nasza znajomość nie skończy się zaraz po sesji ;) Wspólnie zwiedzaliśmy Funchal a dzień przed sesją udaliśmy się na targ kwiatowy, bo oryginalny bukiet Kingi to też nasza, a dokładniej Iwony sprawka, a także makijaż i włosy panny młodej by na sesji czuła się równie pięknie jak w dniu ślubu. To ogromny atut, że mamy w swojej drużynie make-up artist ;)

Zdjęcia postanowiliśmy rozpocząć o świcie, kiedy jest jeszcze pusto, a słońce wyłaniające się zza horyzontu tworzy niesamowity spektakl i tło do zdjęć. Swoją drogą wschody słońca zimą są o całkiem przyjemnych porach :) Dalej już, jak to u nas zazwyczaj ma miejsce, bez szczególnego reżyserowania sceny, spontaniczne i intuicyjne szukanie kadrów, z wrażliwością na gesty i emocje pary. Zależało nam też na pokazaniu wyspy tak, jak ją widzieliśmy, by nie przytłumić jej soczystej i malowniczej aury. Dużo nam tu pomogła Leica Q, którą specjalnie zabraliśmy testowo na tę wyprawę. Obraz z tego niewielkiego, i jak poręcznego aparatu zachwyca barwą i mikrokontrastem.

Z radością prezentujemy efekty tej wyjątkowej sesji. Udało nam się spełnić kolejne fotograficzne marzenie. Mamy nadzieję, że zdjęcia zainspirują Was do sięgania po więcej, i do realizowania Waszych sesji marzeń!