Sesja ślubna w wyjątkowej scenerii

Wiele par szuka inspiracji i pomysłów, by znaleźć niebanalne miejsce na plener ślubny. Modne stało się też personalizowanie swojego ślubu poprzez nie tylko charakter czy styl uroczystości. Znaczenie mają już najmniejsze detale, takie jak kwiaty, ozdoby, dekoracje i inne na pozór drobne dodatki. I choć mody na styl się zmieniają, pozostaje jedno – pary młode chcą się wyróżnić, stworzyć coś indywidualnego i niepowtarzalnego, by później te niepowtarzalne momenty oglądać na zdjęciach. Wybór lokalizacji na sesję ślubną nie jest prosty, oczywiście można pójść drogą na skróty i wybrać pobliski park czy las o wschodzie lub zachodzie słońca. By jednak stworzyć nietypowy, wyjątkowy ale i ciekawy klimat, potrzeba czegoś więcej.

Odkąd zajmujemy się profesjonalnie fotografią, przerobiliśmy już chyba wszystkie możliwe warianty sesji narzeczeńskich i ślubnych. Fotografowaliśmy o każdej porze roku, przerobiliśmy góry, lasy, morze, były też jeziora i bagna. Sesje miejskie i industrialne, pałace – zarówno te piękne jak i ich ruiny. Sesje zagraniczne w zabytkowych miasteczkach, ale też perełki turystyczne i klasyczne miejsca zakochanych, jak chociażby Wenecja. Moglibyśmy jeszcze chwilę wymieniać. Lubimy tę różnorodność i staramy się nie fotografować kilka razy w tym samym miejscu, by nieustannie pobudzać kreatywność i wciąż się rozwijać.

Romantyczny klimat opuszczonej szklarni 

Plener ślubny Pauliny i Bartka 

Są jednak takie miejsca, do których wracamy z bijącym sercem. Mowa o słynnej, opuszczonej szklarni ;) To miejsce magiczne, z ogromnym potencjałem. Zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo interesują was takie niebanalne przestrzenie, kiedy po publikacji naszej pierwszej “szklarniowej sesji” nie ma tygodnia, by ktoś nie pisał do nas z zapytaniem o zdradzenie jej położenia ;)

Stare, zapomniane, porośnięte dziko przez naturę szklarnie to przykład niesamowitego tła do sesji ślubnych. Bo mają istny, bajkowy klimat, niezależnie od pory roku, są wciąż interesujące.  Rdzawy szkielet szklarni  kontrastuje z kawałkami szkła porośniętymi zielenią i mchem. Gra świateł na potłuczonych szybach tworzy swoistą magię. A we wnętrzu rozłożyste drzewo, które już dawno przebiło się przez dach, zadomowiło się na dobre.  Trochę żal nam było patrzeć jak mocno zdewastowana jest dzisiaj ta szklarnia. Wszyscy, którym marzy się podobna sesja powinni pamiętać, że teren na pozór opuszczony, formalnie może do kogoś należeć. Starajmy się nie zostawiać śladów swojej obecności i szanować takie miejsca aby przetrwały jak najdłużej.

Sesję ślubną Pauliny i Bartosza realizowaliśmy jesienią. Zależało nam by uchwycić mniej oczywisty klimat jesieni. Tego dnia pracowaliśmy w bardzo ostrym świetle, co mimo iż nie było łatwe, to bardzo podsyciło charakter kadrów i dodało im nieco pazura. Nasza para wyglądała stylowo i idealnie pasowała do miejsca. Paulina miała lekką, eteryczną i zwiewną sukienkę w klimacie boho od Justyny Kodym. Delikatne koronki łączone ze zwiewnymi materiałami bieli i pudrowego różu pięknie się komponowały z jesiennym bukietem z wrzosów. A zielony wianek dopełniał stylizację. Garnitur Bartka to ukłon w stronę ponadczasowej, eleganckiej klasyki. Miejsce zapewniało intymność, pozwoliło parze młodej czuć się naprawdę swobodnie, i to widać na zdjęciach. Pojawiło się też kilka ujęć z dymem, jedno z nich cieszyło się sporą popularnością na portalach branżowych ;) Flary dymne dodały romantycznego, niebanalnego światła. W sam raz na zakończenie sesji !

A jak prezentowała się cała historia z opuszczonej szklarni, zobaczcie poniżej. Mamy nadzieję, że po obejrzeniu Wy też poczujecie magię miejsca. A może ta realizacja stanie się inspiracją do szukania podobnych i niezwykłych?

Zapraszamy !