Śluby międzynarodowe mają w sobie coś wyjątkowego. To spotkanie dwóch - a czasem i kilku - kultur, języków i wrażliwości, które w dniu ślubu przeplatają się tworząc jedną historię. Sara i Ole to para cudownych i uśmiechniętych ludzi, którzy absolutnie stawiają na jakość. Na co dzień wybierają zdrowy styl życia, dużo czasu spędzają na siłowni. lubią mieć wszystko dobrze zaplanowane. Choć oboje nie mieszkają w Polsce, pragnęli, by ich ślub odbył się w Warszawie, był elegancki ale bez przepychu i bardzo osobisty. Bez stresującego pośpiechu i nadmiaru formy - za to z dużą uważnością na znaczenie momentów.
Dzień rozpoczął się w sercu miasta, w Hotelu Bristol, wraz z bliskimi, którzy przylecieli świętować dzień Sary i Olego. Klimat apartamentu pełnego ludzi, gdzie z każdą minutą coś się działo idealnie pasowały do charakteru tej historii. Przygotowania miały swój własny rytm - śmiech, rozmowy, drobne gesty, skupienie i lekki stres mieszający się z ekscytacją. Jako fotograf mogłem obserwować ten czas z boku, łapiąc detale i emocje, które często dzieją się poza głównym planem. Bardzo kiedy jest więcej spontaniczności niż sztywnego harmonogramu. Mam poczucie, że wtedy Wasze zdjęcia są bardziej autentyczne. Jednak to co działo się po przygotowaniach było prawdziwą perełką.

























Ceremonia w rytmie miasta odbyła się w ogrodach Muzeum Fryderyka Chopina, przy Zamku Ostrogskich - miejscu niezwykłym, rzadko kojarzonym ze ślubami plenerowymi. Otoczenie zieleni i historycznej architektury stworzyło piękne, spokojne tło i doskonałą alternatywę dla uroczystości ślubu cywilnego w urzędzie. Pomysł na przysięgę małżeńską właśnie w takim miejscu był strzałem w dziesiątkę! Zobaczcie tylko na ujęcia podczas ceremonii z drona.
Pogoda tego dnia była zmienna - momentami padał przelotny deszcz, który zamiast przeszkadzać, dodał ceremonii autentyczności i lekkości. Parasole, uśmiechy i krople deszczu stały się naturalną częścią reportażu. Bo pogoda to naprawdę ostatnia rzecz jaka para młoda powinna się przejmować w tym dniu!
Wesele w hotelu Bristol miało formę inspirowaną stylem amerykańskim - z osobistymi przemowami i dużym naciskiem na słowo. Było miejsce na wzruszenie, ale też na sporą dawkę humoru i naturalne reakcje gości. Okrągłe stoły skupiały kilka narodowości m. in. : Norwegia, Szwecja, Polska.
Ślub międzynarodowy to idealna okazja by skupić się na łączeniu wielu tradycji weselnych i kultur - subtelnie i bez dosłowności, raczej w symbolach i gestach. To był ślub, który nie próbował niczego udowadniać. Po prostu był prawdziwy.
































Warto kilka dodatkowych słów o pogodzie, bo z mojego doświadczenia to wciąż temat, który wzbudza wiele emocji. Zmienne warunki pogodowe to zawsze jest wyzwanie tak dla pary, jak i organizatorów Waszego wesela - bez dwóch zdań. Ale jednocześnie to ogromna szansa fotograficzna. Miękkie światło, pochmurne niebo i odbicia w mokrych ścieżkach ogrodu stworzyły idealne warunki do subtelnego, nastrojowego reportażu. To jeden z tych dni, kiedy nie trzeba walczyć z rzeczywistością - wystarczy ją uważnie obserwować. A biorąc pod uwagę Norweskich gości, to nawet pasowało, podobnie jak na ślubie DIY w Oslo.

















Po ceremonii ślubnej goście przenieśli się do Hotelu Bristol - miejsca, które od lat kojarzy się z warszawską elegancją i ponadczasowym stylem. Wnętrza hotelu doskonale zamknęły tę historię klamrą: od zielonych ogrodów, przez historyczną architekturę, po klasyczne, dopracowane detale.
Przyjęcie miało luźny charakter - rozmowy, toasty, przemowy a nawet krótki koncert przy fortepianie jednego z gości weselnych z dedykacją dla nowożeńców.
Nawet pan młody zrobił dla niej niespodziankę i dla swojej żony grał na saksofonie! To właśnie w takich momentach reportaż nabiera głębi i staje się osobistą historią, bez schematów, powtórzeń i przewidywalności.






























































Norwesko-polski ślub w Warszawie tych dwojga zakochanych pokazał, że nie trzeba wyjeżdżać daleko, by stworzyć wyjątkową, międzynarodową historię. Plenerowa ceremonia w ogrodach Muzeum Chopina, deszcz, osobiste przemowy i eleganckie przyjęcie w Hotelu Bristol złożyły się na dzień pełen znaczeń i emocji.
Dla fotografa to właśnie takie śluby są najciekawsze - szczere, różnorodne i opowiedziane w naturalnym rytmie. To prawdziwa radość móc zapisywać takie historie na fotografiach, by żyły wiecznie !