fbpx

Sesja ślubna w wyjątkowej scenerii dzikiego ogrodu. 

Sesja ślubna w opuszczonej szklarni to gwarancja na nieszablonową i oryginalną sesję ślubną. Wiele par szuka inspiracji i pomysłów, by znaleźć niebanalne miejsce na plener ślubny. Modne stało się też personalizowanie swojego ślubu poprzez nie tylko charakter czy styl uroczystości. Znaczenie mają już najmniejsze detale, takie jak kwiaty, ozdoby, dekoracje i inne na pozór drobne dodatki. I choć mody na styl się zmieniają, pozostaje jedno – pary młode chcą się wyróżnić, stworzyć coś indywidualnego i niepowtarzalnego, by później te niepowtarzalne momenty oglądać na zdjęciach. Wybór lokalizacji na sesję ślubną nie jest prosty, oczywiście można pójść drogą na skróty i wybrać pobliski park czy las o wschodzie lub zachodzie słońca. By jednak stworzyć nietypowy, wyjątkowy ale i ciekawy klimat, potrzeba czegoś więcej.

Zdjęcia ślubne w opuszczonych miejscach

Odkąd zajmujemy się profesjonalnie fotografią, przerobiliśmy już chyba wszystkie możliwe warianty sesji narzeczeńskich i ślubnych. Fotografowaliśmy o każdej porze roku, przerobiliśmy góry, lasy, morze, były też jeziora i bagna. Sesje miejskie i industrialne, pałace – zarówno te piękne jak i ich ruiny. Sesje zagraniczne w zabytkowych miasteczkach, ale też perełki turystyczne i klasyczne miejsca zakochanych, jak chociażby Wenecja. Moglibyśmy jeszcze chwilę wymieniać. Lubimy tę różnorodność i staramy się nie fotografować kilka razy w tym samym miejscu, by nieustannie pobudzać kreatywność i wciąż się rozwijać.

Sesja ślubna w opuszczonej szklarni 

Są jednak takie miejsca, do których wracamy z bijącym sercem. Mowa o słynnej, opuszczonej szklarni ;) To miejsce magiczne, z ogromnym potencjałem. Zdaliśmy sobie sprawę, jak bardzo interesują was takie niebanalne przestrzenie, kiedy po publikacji naszej pierwszej „szklarniowej sesji” nie ma tygodnia, by ktoś nie pisał do nas z zapytaniem o zdradzenie jej położenia. Jeśli ciekawi Was gdzie jest ta szklarnia to znajdziecie odpowiedź na to pytanie w dalszej części tekstu.

Stare, zapomniane, porośnięte dziko przez naturę szklarnie to przykład niesamowitego tła do sesji ślubnych. Mają iście bajkowy klimat, niezależnie od pory roku, są wciąż interesujące.  Rdzawy szkielet szklarni  kontrastuje z kawałkami szkła porośniętymi zielenią i mchem. Gra świateł na potłuczonych szybach tworzy swoistą magię. A we wnętrzu rozłożyste drzewo, które już dawno przebiło się przez dach, zadomowiło się na dobre.  Trochę żal nam było patrzeć jak mocno zdewastowana jest dzisiaj ta szklarnia. Wszyscy, którym marzy się podobna sesja powinni pamiętać, że teren na pozór opuszczony, formalnie może do kogoś należeć. Starajmy się nie zostawiać śladów swojej obecności i szanować takie miejsca, aby przetrwały jak najdłużej.

Opuszczona szklarnia – gdzie jej szukać?

Warto rozejrzeć się po swojej okolicy, tego typu opuszczone miejsca często stoją tuż obok, zapomniane przez wszystkich. Ten magiczny ogród odkryliśmy kilka lat temu. Aktualnie miejsce stało się tak popularne, że trzeba mieć szczęście aby nie spotkać na miejscu innego fotografa z parą. „Szklarnia Puławy” tak najczęściej określa się ten plener. Co może być nieco mylące, ponieważ szklarnia jest znajduje się w Puławach a 16 km za Puławami w kierunku Radomia. A dokładnie w miejscowości Leokadiów tuż obok świateł gdzie łączy się trasa 12 z drogą 874. Wokół są tylko pola więc nie da się przeoczyć tego miejsca :) Dla ułatwienia zamieszczamy oznaczenie lokalizacji szklarni w google maps.

Zdjęcia ślubne w starej szklarni

Sesję ślubną Pauliny i Bartosza realizowaliśmy jesienią. Zależało nam by uchwycić mniej oczywisty klimat jesieni. Tego dnia pracowaliśmy w bardzo ostrym świetle, co mimo iż nie było łatwe, to bardzo podsyciło charakter kadrów i dodało im nieco pazura. Nasza para wyglądała stylowo i idealnie pasowała do miejsca. Paulina miała lekką, eteryczną i zwiewną sukienkę w klimacie boho od Justyny Kodym. Delikatne koronki łączone ze zwiewnymi materiałami bieli i pudrowego różu pięknie się komponowały z jesiennym bukietem z wrzosów. A zielony wianek dopełniał stylizację. Garnitur Bartka to ukłon w stronę ponadczasowej, eleganckiej klasyki. Miejsce zapewniało intymność, pozwoliło parze młodej czuć się naprawdę swobodnie, i to widać na zdjęciach. Pojawiło się też kilka ujęć z dymem, jedno z nich cieszyło się sporą popularnością na portalach branżowych ;) Flary dymne dodały romantycznego, niebanalnego światła. W sam raz na zakończenie sesji !

A jak prezentowała się cała historia z opuszczonej szklarni, zobaczcie poniżej. Mamy nadzieję, że po obejrzeniu Wy też poczujecie magię miejsca. A może ta realizacja stanie się inspiracją do szukania podobnych i niezwykłych lokacji?  Jeśli marzy Wam się plener w takim miejscu koniecznie dajcie znać  mamy jeszcze kilka nie wykorzystanych pomysłów :)