Sesja ślubna na Sycylii to cos więcej niż kilka ładnych obrazków. Ślub, jego organizacja i cały stres towarzyszący temu wydarzeniu sprawia, że nie zawsze znajdzie się przestrzeń by skupić się tylko na sobie. Fotografia ślubna może być czymś więcej niż ładnym albumem, po który sięgnięcie raz czy dwa i potem odłożycie go na półkę. Plener za granicą to przede wszystkim wspaniała przygoda i wyjątkowy czas tylko dla Was! To krótkie wakacje otoczone miłosną aurą i zatrzymane na zawsze w kadrze.








Sycylia w październiku ma w sobie coś wyjątkowego - jakby lato nie chciało jeszcze odejść i powoli robiło miejsce spokojowi i oddechowi. Z Magdą i Damianem, od razu wiedzieliśmy, że to będzie dokładnie taka sesja: lekka, bez pośpiechu i pełna miłości. Bez turystycznego tłoku, za to z miękkim światłem i miejscami, które same prowadzą historię.
Zaczęliśmy w okolicach San Vito lo Capo. Plaża była prawie pusta - kilka osób zbierało muszle przy linii brzegowej, czasem przeszedł starszy Sycylijczyk z ręcznikiem przewieszonym przez ramię. Idealnie.
Magda w lekkiej sukni wyglądała przepięknie. Damian trzymał ją za rękę, a delikatny wiatr łapał welon raz po raz, unosząc go przy każdym obrocie.
W tle Monte Monaco, a przed nami turkus wody, który w październiku nadal jest zaskakująco ciepły. Nasza para radziła sobie świetnie przed obiektywem - ich naturalność robiła całą robotę. Na sesji ślubnej każdy gest i spojrzenie mówi więcej niż jakiekolwiek ustawienie. Jako fotograf prowadzę moje pary tak, by pozostawić przestrzeń na naturalność, nie ustawiam, nie reżyseruję. Spontaniczność to klucz! Do tego ujęcia z lotu ptaka, które ukazały magie widoków i krętą drogę niczym serpentynę tuż przy linii brzegowej.













Pewnie większości z Was najbardziej kojarzy się z Sycylią Taormina, Katania, Palermo czy choćby wulkan Etna. Jednak nie brakuje tu mniej turystycznych a równie urokliwych miejsc. Z San Vito pojechaliśmy do miasteczka Mazara del Vallo. To zupełnie inny świat – spokojne uliczki, pastelowe fasady, zapach espresso, suszące się pranie, i ten sycylijski luz, którego nie da się podrobić.
Magda i Damian szli obok siebie przez ciasne uliczki, śmiejąc się z małych detali, które tylko tam można zobaczyć. Czasem zatrzymywali się przy kolorowych drzwiach, czasem przy oknie, gdzie starsza Pani podlewała kwiaty i życzyła im „auguri”. Za co kochamy Włochy? Bo można tu fotografować bez końca!
W Mazara sesja przestała być sesją - zamieniła się w romantyczny spacer. Ja tylko szedłem za nimi, łapiąc momenty, które pojawiały się same: muśnięcie palców, odbicie w oknach pizzerii, drobne i ciche gesty.




















Na koniec - Scala dei Turchi. Białe, wapienne tarasy wyglądały jak scena przygotowana tylko dla nich. W październiku nie ma tam już upałów, więc mogliśmy spokojnie wejść na kolejne półki skalne i pozwolić sobie na dłuższe kadry.
Magda wpadła w zachwyt od razu. Damian stwierdził, że to wygląda „jak inna planeta” - i miał rację. Ich sylwetki w kontrze do śnieżnobiałych schodów i ciepłego światła zachodzącego już słońca dały zdjęcia, które aż proszą się o duży format oprawiony w ramę.
To zdecydowanie jeden z najbardziej malowniczych widoków Sycylii. Magiczny krajobraz skąpany w różowym świetle i bezkres wody. Jesteśmy pewni, że sesja plenerowa w takim miejscu zostaje w sercach na zawsze.































Niektórzy mogą pomyśleć, że zdjęcia ślubne są "punktem do odhaczenia na ślubnej liście", ale coraz więcej z Was widzi tu głęboką wartość. Czas ucieka nam niczym przez palce i tak mało dajemy sobie momentów żeby zamienić codzienność na coś niezwykłego. Jako fotograf ślubny wiem, że to coś więcej niż pamiątka z pięknymi widokami. To historia o Was i o tym co między Wami dokładnie w tym momencie - uchwycona na zawsze.
O tym jak zorganizować klimatyczną sesję za granicą pisaliśmy już wiele w poprzednich wpisach - tam znajdziesz informacje o kosztach i polecanych przez nas miejscach.
Podsumowując w kilku zdaniach - ta sesja była kwintesencją sycylijskiego października: spokojna, ciepła, pełna przestrzeni i światła. Magda i Damian przyjechali po wspomnienia, a wraz z nimi wrócili z pięknymi kadrami, które dokładnie te najlepsze momenty zatrzymały - na zawsze.
Jeśli marzy Ci się podobna sesja - naturalna, swobodna, w miejscach, które urzekają światłem i niepowtarzalnym klimatem, to Sycylia jest miejscem idealnym dla wszystkich zakochanych, i dla wszystkich, którzy dostrzegają wartość fotografii. O tym jak zorganizować klimatyczną sesję za granicą pisaliśmy już wiele w poprzednich wpisach - tam znajdziesz informacje o kosztach i polecanych przez nas miejscach.
Podsumowując w kilku zdaniach - ta sesja była kwintesencją sycylijskiego października: spokojna, ciepła, pełna przestrzeni i światła. Magda i Damian przyjechali po wspomnienia, a wraz z nimi wrócili z pięknymi kadrami, które dokładnie te najlepsze momenty zatrzymały - na zawsze.
Jeśli marzy Ci się podobna sesja - naturalna, swobodna, w miejscach, które urzekają światłem i niepowtarzalnym klimatem, to Sycylia jest miejscem idealnym dla wszystkich zakochanych, i dla wszystkich, którzy dostrzegają wartość fotografii.
