Destination Wedding Ceremony in Portugal

Ślub w Porto. Destination Wedding Portugalia - reportaż ślubny za granicą

Ślub za granicą. Ślub w Portugalii

Śluby za granicą cieszą się z roku na rok coraz większą popularnością. Szczególnie w tych cieplejszych zakątkach świata. Jest  wiele par, które decydują się zabrać garstkę najbliższych sobie osób, by w ich obecności złożyć przysięgę małżeńską w malowniczym miejscu. W górach, malutkim kościółku ukrytym gdzieś z dala od cywilizacji, czy na rajskiej plaży - wybór należy do Was.

Taki pomysł na ślub sprawia, że ten dzień staje się jeszcze bardziej wyjątkowy, a wspomnienia nabierają innego kolorytu. "Destination wedding" to idealne rozwiązanie dla wszystkich par, które niezbyt przywiązane do tradycji, zamiast o hucznym weselu z dużą ilością gości, marzą o kameralnej uroczystości w bajkowej scenerii. Ślub za granicą może być pomysłem również na Wasz moment przypieczętowania miłości. Dziś opowiemy o jednym wyjątkowym ślubie, który zdarzył się w Portugalii.

Destination Wedding - ślub w Porto

Luke & Rebecca. - para Amerykanów, o koreańskich korzeniach, postanowili swój ślub zorganizować w malowniczej willi z basenem, na obrzeżach Porto. Ze Stanów Zjednoczonych przylecieli do Portugalii ( co ciekawe, to był ich pierwsza podróż do Portugalii ) właśnie po to, by się pobrać. A uwiecznić to wydarzenie w obiektywie miał fotograf z Polski. Ta praca chyba nigdy nie przestanie nas zaskakiwać! Poczuliśmy ogromne wyróżnienie, że to właśnie nas wybrali, byśmy jako jedyni ( choć jeśli uważnie prześledzicie materiał, przekonacie się, że konkurencję mieliśmy mocną :) ) stworzyli wspomnienie tego wyjątkowego dnia, przez pryzmat naszej wrażliwości i spojrzenia.

Czujemy ogromną odpowiedzialność fotografując śluby. Za każdym razem nie tylko dokładnie obserwujemy wszystko co dzieje się wokół, ale przeżywamy ten dzień razem z Wami.

Ślub za granicą w duchu Slow Wedding

Z Lukem i Rebeccą. poznaliśmy się dopiero na miejscu ślubnych wydarzeń, w bajecznie usytuowanej willi Quinta do Gato. Sceneria budziła skojarzenia toskańskiej, malowniczej posiadłości, ukrytej między rozległymi polami i sadami drzewek oliwnych. Słowem - schowana z dala od ludzi. Wakacyjna willa, okazała się miejscem wprost idealnym, by zorganizować tam tak intymne wydarzenie, jakim jest ślub.

Od samego rana najbliższa rodzina i garstka przyjaciół przygotowywała teren willi na to wyjątkowe święto zakochanych. Takie niespieszne przygotowania w luźnej, przyjacielskiej atmosferze są zawsze okazją do unikatowych, autentycznych ujęć. Idea slow weeding, która towarzyszy od początku ślubnych przygotowań sprawia, że nie musimy trzymać się sztywno wytyczonych punktów programu. Zamiast tego skupiamy się na autentycznych emocjach, na tym, by pokazać wielowątkowość tego dnia. Ważne jest dla nas każdorazowo szukanie kadrów i opowiadanie historii z dziesiątków małych ale ważnych momentów. Naszym zdaniem to klucz do ciekawego, wartościowego reportażu ślubnego.

Przygotowywanie ogrodu na ceremonię zaślubin, prace z kwiatami i dekoracjami, przystrajanie stołu na uroczystą kolację, jednocześnie przygotowania samych uczestników w willi. Dziewczyny robiące makijaż, czy czeszące się nawzajem, rozmowy i niespieszna krzątanina najbliższych. Niby przygotowania ale bez zgiełku czy stresu, za to w tak lekkim, cudownym klimacie oczekiwania na kulminacyjny moment ceremonii.

Byliśmy pod wrażeniem i chcieliśmy, by przygotowania ślubne miały swoja mocną pozycję w tym reportażu.

I detale. Tak mnóstwo pięknych detali, trochę tradycyjnych jak koreańskie, odświętne kimona obu mam czy biżuteria, zestawione z nowoczesnymi dodatkami i detalami ślubnymi.

Zagraniczny ślub plenerowy w Portugalii

Kiedy już przygotowania dobiegły końca i przyszedł czas na najważniejszy moment dnia, wszyscy zajęli swoje miejsca by przywitać parę młodą. Żar lał się z nieba, a z oczu płynęły łzy. To była bardzo emocjonalna ceremonia i przysięga małżeńska. Młodzi przeczytali własne przyrzeczenia, a najbliżsi nie kryli łez wzruszenia. Ogromne wrażenie zrobiło na nas to, jak uważnie przeżywali nie tylko moment zaślubin, ale całe wydarzenie wszyscy skupieni wokół Luka i Rebbeki. Wyraźnie widać było więź i przywiązanie. A tuż po przysiędze, nowożeńcy złożyli tradycyjne podziękowania rodzicom.

Musieliśmy pozostać przez cały czas czujni, śluby bez wedding plannera przebiegają dość spontanicznie, do tego wiele elementów było dla nas nowością, a my nie chcieliśmy by cokolwiek umknęło naszym oczom. I chyba się udało ;)

Ślub za granicą. Sesja zdjęciowa w Porto

Gdy ceremonia i życzenia dobiegły końca wreszcie zaczęła się celebracja! Wszyscy zebrali się przy jednym, długim stole, a w tym czasie kilku muzyków przygrywało w ogrodzie. W przypadku fotografii ślubnej, nie mogło tez zabraknąć pamiątkowych, rodzinnych zdjęć grupowych.

A posilonych i zrelaksowanych nowożeńców mogliśmy porwać na krótką sesję w plenerze. Złote światło zachodzącego słońca pomalowało zboża i sprawiło, że sceneria wydała się jeszcze piękniejsza. Wyglądali obłędnie! Panna młoda w minimalistycznej, prostej sukni z błyszczącego jedwabiu. Do tego skromny makijaż i naturalnie puszczone kosmyki włosów przy twarzy. Piękno i prostota niewymuszonej elegancji. Również Luke postawił na klasykę idealnie skrojonego garnituru, a jako dodatek wybrał elegancką muchę. Czasem zbyt strojne i bogate detale to za dużo.

Podczas tej krótkiej sesji w dniu ślubu nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego światła i pary! Wykorzystaliśmy ten czas do ostatniego promienia.

Radości nie było końca. I może to niektórych dziwić, że bez tańców czy wesela goście mogą się tak świetnie bawić. To było bardzo kameralne, ciepłe przyjęcie. Skupione na parze młodej. To dla nich wszyscy się tu zebrali. Podobała nam się ta idea i czuliśmy radość, że mogliśmy w niej współuczestniczyć.

Akcentem wieńczącym był toast szampanem i tort. To był też właściwy moment, by stopniowo i prawie niezauważalnie wycofać się z aparatem.

To jest też dobry moment, by teraz słowa zamienić na obrazy i zostawić Was z tą piękną historią!

Porto! Oni! Miłość!

 

 

 

 

 

 


Panna Mloda i Pan Mlody w Mlynie z lampeczkami

Sesja ślubna w Starym Młynie

Plener ślubny - sesja w Starym Młynie

Sesja ślubna w niebanalnym miejscu to jeden z najważniejszych punktów na liście ślubnych marzeń. Niektóre pary decydują się na poślubną sesję za granicą. Niejednokrotnie to sposób, by jeszcze w ślubnych emocjach, nie tylko przypieczętować nową, wspólną drogę, ale po prostu połączyć sesję z krótkim urlopem. Uwielbiamy takie rozwiązania! A tegoroczny sezon rozpieszczał nas licznymi sesjami ślubnymi za granicą. Ale mieliśmy też okazję fotografować pary młode w pięknych, niebanalnych lokalizacjach na naszym rodzimym podwórku. Dzisiaj chcemy Wam pokazać sesję ślubną Magdy i Michała w Starym Młynie Wodnym.

Sesja ślubna boho w Starym Młynie

Jeśli lubicie i nadal nie nudzi Was stylistyka boho i rustykalne klimaty w modzie ślubnej, to stary, drewniany młyn będzie idealnym miejscem na Wasz plener ślubny.

Magda i Michał wybrali stary Młyn Wodny, który mieści się w małej wsi Chojnata, w woj. łódzkim. Młyn zrobił na nas pozytywne wrażenie. To dwupiętrowy budynek, w całości wykonany z drewna. Wnętrze jest dość ciemne, ale zachowało swoją autentyczność. Mnóstwo tam starych "młyńskich" urządzeń, które podkreślają klimat miejsca. A jeśli dodamy do tego blask tysiąca malutkich lampek, to śmiało można powiedzieć, że robi się wtedy magicznie. Światło lampek nadaje romantyczny nastrój, ociepla miejsce, podkreśla fakturę drewna i pozwala uzyskać spektakularne efekty na zdjęciach.

Takie zdjęcia ślubne robią niesamowite wrażenie, ale jednocześnie sama sesja w takim klimacie to tez bardzo miłe przeżycie.

Zdjęcia ślubne w Starym Młynie

Stare zabudowanie takie jak młyn, drewniana stodoła, strych czy inne pomieszczenia gospodarcze, to miejsca z ogromnym potencjałem. Odpowiednio zaaranżowane potrafią być wyjątkowym tłem podczas pleneru ślubnego. To także alternatywa do typowego górskiego czy nadmorskiego krajobrazu. Ciekawie udekorowane światłem, opuszczone, stare budynki, potrafią być bardzo malownicze i plastyczne na zdjęciach.

Unoszący się w powietrzu kurz wirujący w złocistym świetle, czy ostre snopy światła przeciskające się wąskim strumieniem poprzez stare deski. To niewątpliwie przyciągnie wzrok na ślubnych zdjęciach.

Najważniejsze jednak i niezmienne pozostaje to, by sceneria nie przysłoniła a współgrała i była tłem dla fotografowanej pary. Magda i Michał czuli się w Starym Młynie bardzo swobodnie. Ciepły, romantyczny nastrój sprzyjał czułym kadrom i bliskim ujęciom. Było dużo spontaniczności, uśmiechów, słowem tak jak lubimy, bez efektu stylizowanej sesji.

Dodatkowo suknia ślubna Magdy z kaskady falbanek świetnie prezentowała się w drewnianym, rustykalnym klimacie wnętrza.

Stary Młyn - idealne miejsce na sesję zdjęciową

Kiedy otrzymujemy wiadomości pełne zachwytu i radości z efektów sesji zdjęciowej, wiemy, że będzie to nie tylko miła pamiątka ślubna. Utwierdzamy się w przekonaniu, że oprócz zdjęć, nasza para świetnie się bawiła i zapamięta swoją sesję jako fajną przygodę i przeżycie. Zwłaszcza, że przecież pozowanie przed obiektywem to nie jest, jak z pozoru mogłoby się wydawać, tak zupełnie prosta sprawa ;) Atmosfera podczas zdjęć, to zaraz po lokalizacji sprawa kluczowa.

Mamy nadzieję, że nasza sesja zainspiruje niejedną parę, i również dla Was stare, opuszczone budynki, będą czymś więcej niż ruiną. Staną się miejscem twórczym, pełnym kreatywnych możliwości.

A może dla Ciebie Stary Młyn będzie idealnym miejscem do zdjęć? Przekonajmy się! Zapraszamy do obejrzenia tej pięknej sesji :)


Sesja pary przy domkach pod gołym niebem w Cicha 23

Cicha 23 Marki - sesja narzeczeńska

Cicha 23 pod Warszawą - niezwykłe miejsce na sesję zakochanych

Są takie miejsca, które już od pierwszych chwil zachwycają. Zaaranżowane w sposób niebanalny, w samym sercu lasu, z dala od zgiełku miasta, a jednocześnie tylko 20 minut samochodem od ścisłego centrum Warszawy.

Dawniej była tu cegielnia , dziś w otoczeniu natury zaadoptowali murowane stajnie obrośnięte dzikim winem, ogrody, niezwykłe namioty, które można również rekreacyjnie wynajmować i tarasy.

To przestrzeń idealna na nowoczesne przyjęcie weselne czy ślub plenerowy. To także idealne miejsce na sesję pary.

O czym mowa? To niezwykłe, nowe miejsce na mapie ślubnych inspiracji. To Cicha 23 w podwarszawskich Markach wraz z Kimura Glamping!

Sesja narzeczeńska Kimura Glamping

Kiedy Dorota napisała do nas z pomysłem na sesję w tym uroczym miejscu, czuliśmy że nie tylko zdjęcia będą niezwykłe, ale będzie to też niezwykle inspirująco spędzony czas.

Niemal każdy zakątek tej przestrzeni pobudza do działania. Atmosfera sprzyja intymności, kameralny i magiczny klimat za sprawą gęsto otulającej zieleni, dużej ilości drewna, pięknych dekoracji i aranżacyjnych smaczków. Namioty tipi w stylu boho przywodzą na myśl tropikalny klimat Bali.

Wszystko jest tu fotogeniczne ! Łącznie z Nimi ! a może przede wszystkim za ich sprawą ;) Dorota i Wiktor. Nie tylko idealnie wpasowali się w to miejsce ale wypełnili przestrzeń cudowna energią, spontaniczni, radośni, zapatrzeni w siebie.

Mimo niesprzyjającej pogody ta sesja ma w sobie duże pokłady ciepła. Zaangażowanie pary, tak nieocenione w każdych trudnych warunkach, jest dla nas zawsze ogromną wartością. To motywuje najbardziej, niesie radość, i sprawia, że dajemy z siebie najwięcej. Cieszymy się ogromnie, że mimo goniącego nas czasu podczas robienia zdjęć ( to była naprawdę hiper szybka sesja), możemy pokazać Wam esencję tych działań.

Cicha 23 - slow wedding pod Warszawą

I czasem wystarczy impuls, gest, mała iskra, by zrodził się pomysł, by spontanicznie i z fajnymi ludźmi spróbować stworzyć małą miłosną historię.

Zaciekawieni ?

To kto chętny na kolejną sesję na Kimura Glamping a może ślub w Cichej 23 ?

 

 

 


Zakochani w promieniach zachodzącego słońca na soho factory

Soho Factory - sesja narzeczeńska w Warszawie

Sesja w Warszawie - Soho Factory

Czy warto postawić na klimat industrialny decydując się na sesję narzeczeńską? I po co szukać opuszczonych miejsc na sesje zdjęciowe? Dla tych wszystkich z Was, którzy kochają miejski styl, mury, beton, rdzę, ciekawą fakturę, stare zabudowania słowem - industrial, ale przy tym chcą uciec od miejskiej dżungli i ścisłego centrum.

Dodatkowo stare, opuszczone miejsca w dużym mieście to idealna lokalizacja na sesję, jeśli jedno z Was jest bardziej nieśmiałe, a tłum przechodniów na głośnej ulicy, czy zgiełk na starówce zdecydowanie obniża komfort i swobodę pozowania. Wybierajmy miejsca dostosowane do Waszych potrzeb !

Sesja narzeczeńska na warszawskiej Pradze w stylu industrialnym

Warszawskie Soho Factory to poprzemysłowy teren, który znajduje się na prawym brzegu Wisły przy ul. Mińskiej. Dziś znajduje się tu kreatywno-kulturalne centrum, miejsce niezwykle inspirujące, w którym dużo się dzieje. Nowe miesza się ze starym, cegła i obdrapane mury stanowią tło dla przeszklonych biurowców, albo odwrotnie.

Będąc w takim miejscu możecie być pewni, że Wasza sesja nie będzie nudna.

Zdjęcia w Warszawie - sesja narzeczeńska w Soho Factory

Mirkowi i Oliwii bardzo spodobał się pomysł na sesję w industrialnym klimacie. Podobnie jak my, lubią opuszczone scenerie, podobnie jak my - Mirek jest fotografem, wiedzieliśmy że podczas zdjęć nie zabraknie wspólnych tematów do rozmów ;) I chyba bardziej niż nawet miejsca inspirują nas tak kreatywni ludzie. To ogromna radość móc poznawać ludzi z taką energią!

Poprzeczkę postawiliśmy sobie wysoko - pragnęliśmy by ta sesja była dla nich miłym zaskoczeniem, a także fajną przygodą. Pozdrawiamy z tego miejsca Oliwię, która mimo stresu wypadła fenomenalnie ! Uśmiech i pozytywna energia tej pary zostaną z nami na długo ;)

Opuszczone miejsca na sesje - Gorzelnia i Soho Factory

Wybór lokalizacji na sesję w industrialnym klimacie nie był od razu oczywisty. W zasadzie decydowaliśmy wspólnie w dniu sesji. Na początek sesji pojechaliśmy do opuszczonej, dawnej Gorzelni, która niestety nie jest ogólnie łatwo dostępna do kreatywnego eksplorowania przestrzeni ;) Mieliśmy możliwość pozostać w środku jedynie przez 20 minut. To zdecydowanie za mało, jeśli chce się wykonać spójną i ciekawą sesję. Na duży plus przemawia fakt, że ta lokalizacja stanowiła idealne wprowadzenie oraz - tak bardzo sprzyjało nam światło! Ciepłe, ostre promienie podkreślały surowe, opuszczone wnętrze i tworzyło tym samym niesamowity klimat.

Po wyjściu z budynku Gorzelni musieliśmy zdecydować: kontynuujemy sesję w zieleni czy idziemy za ciosem i udajemy się w podobne miejsce? W głowie niemal natychmiast zakwitła myśl - jeśli industrial w mieście - to Soho Factory. Obawialiśmy się jedynie, że czas znacząco nam się skurczy zanim tam dojedziemy a światło sprytnie się schowa.

Mieliśmy szczęście ! Światło było z nami do samego końca. Również kolory pięknie zagrały. Soczyście żółta, zwiewna sukienka Oliwii była niezmiennym, mocnym punktem w kadrze. A okazji do kadrów nie brakowało, nie tylko ze względu na miejsce. Ta para to prawdziwa bomba energetyczna, fantastyczni i uśmiechnięci ludzie, z którymi nie tylko zdjęcia, ale samo spędzanie czasu to prawdziwa przyjemność.

Czy w wielkim mieście można wykreować sesję narzeczeńską w oryginalnym klimacie? W miejskim, industrialnym stylu ale z dala od centrum i tłumów? Oczywiście, że można! Warszawa jest tak różnorodnym miastem, kryjącym w sobie wiele niesamowitych zakątków. Może wspólnie odkryjemy kolejny?

 


Para mloda z duzym bukietem kwiatow w stodole wszystkich swietych

Oczyszczalnia Miejsce - Slow Wedding. Ślub plenerowy i wesele w stodole

Slow Wedding czyli sposób na najpiękniejszy ślub

A gdyby tak przeżyć dzień swojego ślubu na totalnym luzie, bez narzucanych ram, scenariuszy, w niespiesznym tempie, w atmosferze radości ? Radości z miłości ! Właśnie taka jest idea "slow wedding" - zdecydowanie po Waszemu, z dala od tradycji, z niestandardowymi pomysłami, z radością i swobodą.

Slow ! Ślub nie jest po to, by na siłę zadowalać wszystkich dookoła. Bo nie istnieje jedna wizja, która jest w stanie pogodzić Wasze, często bardzo alternatywne i nowoczesne rozwiązania, z tradycyjnymi oczekiwaniami chociażby cioci z dalekich stron. Często po takich zmaganiach jedyne co pamiętacie z tego dnia to stres.

Dzień ślubu to święto Waszej miłości, na które tak długo czekaliście. Warto zadbać, by na kartkach albumu kolekcjonować zdjęcia uśmiechów, autentycznych momentów, by było tak, jak sobie wymarzyliście.

Slow Wedding w Oczyszczalnia Miejsce

Wizja ślubu w duchu Slow Wedding nie byłaby spójna bez odpowiedniego miejsca. Dodatkowo ślub w plenerze do idei slow pasuje idealnie. Kompletne wydarzenie, gdzie wszystko odbywa się w jednym miejscu, od przygotowań pary młodej, poprzez ceremonię w plenerze, po przyjęcie weselne to strzał w dziesiątkę.

Oczyszczalnia Miejsce (do niedawna nazywana Stodołą Wszystkich Świętych) jest obiektem idealnym na tego typu wydarzenie. To jeden z niewielu kompleksów w Polsce, gdzie unikatowy klimat sielskości i natury czuć w każdym zakątku rozległego terenu. Dodatkowo wyjątkowa głównego architektura budynku robi niesamowite wrażenie. Wszystko jest tu doskonale wkomponowane w przyrodę, zarówno wnętrze głównej sali, jak i szklarnia. Jeśli więc marzy Wam się przyjęcie w przestrzeni, w której idealnie wpisze się ślub rustykalny, boho czy bardziej alternatywne, nowoczesne plenerowe śluby w stodole, to Oczyszczalnia jest wyborem doskonałym.

Oczyszczalnia Miejsce - ślub i wesele w rustykalnym stylu

Od pierwszych chwil reportażu, przygotowania Moniki i Rafała charakteryzował luz i swoboda, bez sztywnego harmonogramu i "spinki". Nie znajdziecie tu momentów bieganiny w stresie czy aranżowanych scen z przygotowań ślubnych. Ktoś niespiesznie dekorował miejsce ceremonii, ktoś inny salę a dzieciaki ganiały po terenie w beztroskiej zabawie.

Nie znajdziecie też typowych kadrów, gdzie panna młoda oddaje się w ręce fryzjera i makijażystki, a druhenka pomaga jej w zakładaniu sukni ślubnej. Nie, nie! SLOW ;) Przecież można inaczej.

Monia i Rafał mieli dwóch drużbów. A zamiast przygotowań z makijażu czy ubierania woleli kilka swobodnych portretów na tle drewnianej stodoły. Aż trudno nie zwrócić uwagi jak fantastycznie się prezentowali. Monika wyglądała zjawiskowo! Zarówno jej blado-różowa suknia jak i ogromny bukiet z kolorowymi wstążkami robiły niemałe wrażenie. Pan młody wybrał garnitur w szarościach i kontrastowy krawat oraz butonierkę. A jeden z drużbów pudrowo-różowy garnitur. Ileż kolorów cieszyło oko tego dnia!

Ślub plenerowy w Oczyszczalni

Ceremonia ślubu plenerowego zaaranżowana została na drewnianym pomoście, nad wodą, z dekoracjami w minimalistycznym wydaniu. To otoczenie natury i najbliżsi zebrani stanowili najlepszą oprawę zaślubin Moniki i Rafała. Jednym z nielicznych, jeśli nie jedynym, tradycyjnym elementem był moment kiedy tata poprowadził Monikę do ślubu. Było wzruszająco, magicznie i bardzo slow.

Wesele Slow w Oczyszczalnia Miejsce

Klimat jaki panuje w Oczyszczalni pozwala na urzeczywistnienie idei slow wedding. Wesele w tym miejscu może przybrać formę zabawy w wielu aspektach. Czy będzie to rozmowa z kieliszkiem wina w miłym otoczeniu przyrody, czy taniec i szaleństwa na parkiecie. Na rozległym zielonym terenie goście mogą się zrelaksować na licznych leżakach i siedziskach strefy chillout. A gry i zabawy plenerowe, czy bujanie na huśtawkach umilą czas nie tylko najmłodszym.

Nie bylibyśmy też sobą, gdybyśmy nie wykorzystali pięknego otoczenia stodoły na krótką sesję plenerową w dniu ślubu. To najlepsza okazja na kilka intymnych kadrów w trakcie reportażu.

A gdy zapadła noc impreza rozkręciła się na całego. Parkiet płonął, a kto chciał złapać oddech mógł regenerować siły przy grillu, w położonym na tyłach budynku zagajniku.

To była bomba pozytywnej energii, ten dzień, to miejsce, a może przede wszystkim - ci ludzie. Bo było SLOW - bombowo slow! Cudownie być częścią takich wydarzeń <3

Mamy nadzieję, że oglądając uśmiechniecie się nie raz i zainspirujecie !

 

 

 


Para Mloda nad brzegiem oceanu w Kornwalii

Zdjęcia ślubne w Kornwalii i na klifach, sesja zagraniczna w St. Ives i Tintagel

Zagraniczna sesja ślubna w Kornwalii

Zdjęcia ślubne w malowniczych, rozległych zakątkach świata to marzenie niejednej zakochanej pary. O tym czy warto wyjechać na sesje zagraniczną i jak się do niej przygotować, wspominaliśmy niejednokrotnie. I niezmiennie, każdemu, kto choć odrobinę się waha, powiemy zdecydowanie- WARTO!

Wyprawa na sesję plenerową za granicę to nie tylko piękne zdjęcia, ale przede wszystkim wspaniała przygoda, wspólnie spędzony czas, często krótki urlop, i wreszcie niezapomniane wspomnienia.

To miliony momentów do uchwycenia Waszego uczucia, oprawione w ramy bajkowej scenerii, którą sobie wybierzecie. W czasach gdzie mamy możliwość podróżować łatwo, szybko a często wbrew pozorom bardzo tanio, pozostaje tylko na mapie świata pokazać palcem to, co pomyśli rozmarzona głowa :)

Byliśmy już na sesjach ślubnych plenerowych w większości najpiękniejszych miejsc w Europie, takich jak Wenecja, Paryż, czy Madera. Jeśli nie mieliście okazji zobaczyć to zapraszamy do nadrobienia.

A dziś pokażemy Wam zagraniczny plener w Kornwalii. Tą sesją spełniliśmy nie tylko zdjęciowe marzenia Darii i Patryka. Spełniliśmy także nasze!

Plener ślubny w St.Ives, Kornwalia

Turystyczna perełka Kornwalii - St.Ives to nadmorski kurort, mówi się nawet, że to najbardziej romantyczne miejsce na mapie Anglii.

I rzeczywiście, sceneria zachwyca pięknym krajobrazem a czas stoi tutaj w miejscu. Co zresztą nie dziwi, gdy oczy napełniają się widokiem całej zatoki, portu, piaszczystych plaż, a także wąskich uliczek z kolorowymi domkami. Poza sezonem wakacyjnym nie jest jeszcze tak tłumnie, co pozwala nie tylko poczuć prawdziwy klimat miejsca, ale też spróbować pokazać go w pełni na ślubnych zdjęciach.

Bardzo nam zależało, by ten plener nie był jedynie pocztówką z nad klifów i rozległymi widokami w tle. Czas spędzony w miasteczku i na plaży, pozwolił nam wykonać więcej dynamicznych, wieloplanowych kadrów, uchwycić ten wyjątkowy klimat miejsca wraz z mieszkańcami. Dzięki temu, sesja jest ciekawa, różnorodna i bardziej rytmiczna.

Tintagel i zdjęcia ślubne na klifach w Kornwalii

Niech Was nie zwiedzie słoneczne, świetliste niebo, i jasne, trochę pastelowe kolory, wakacyjny i leniwy klimat piaszczystych plaż kornwalijskiej scenerii. Niech Was nie zwiedzie pogodny uśmiech Darii, dzięki któremu było nam jakby cieplej ( przynajmniej na sercu ).

To była jedna z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejsza, sesja ślubna zagraniczna, jaką do tej pory zrealizowaliśmy, jeśli chodzi o warunki atmosferyczne! Tak wietrznej, tak przeszywająco zimnej pogody, nie mieliśmy jeszcze na żadnej sesji ślubnej.

Temperatura tego dnia przywitała nas w granicach 8 stopni Celsjusza. I niby nic szczególnego, zważywszy na piękne słoneczne niebo bez deszczu. Jednak jeśli dodamy do tego wiatr, potężny wiatr, który wykręcał klapy marynarki Patryka, a z suknią ślubną Darii robił takie wariacje, że momentami ledwo mogła ustać, to na samo wspomnienie robi nam się chłodniej. Wiatr był przeszywający i bardzo zimny, co znacząco obniżało odczuwalną temperaturę.

Planowaliśmy zupełnie inny scenariusz tej sesji, miał być wschód słońca na klifach, a także pragnęliśmy większą część zdjęć zrealizować w Tintagel - położonym na zachodnim wybrzeżu, jednym z najpiękniejszych miejsc w całej Kornwalii, z ruinami zamku, gdzie przypuszczalnie to tu narodziła się legenda króla Artura.

Na klifach udało nam się spędzić niespełna 20 minut. Silny wiatr sprawiał, że niemożliwe było nie tylko swobodne pozowanie, czy opanowanie sukni, a wręcz robiło się już niebezpiecznie w wyższych partiach terenu.

Tak dzielnej, wytrwałej i jednocześnie uśmiechniętej pary sami sobie zazdrościmy. Mimo niełatwego zadania poradzili sobie znakomicie i zarażali nas pozytywną energią.

Pogoda to jedyny czynnik, na który nie mamy wpływu rezerwując z wyprzedzeniem bilety lotnicze. Ale cała reszta zależy tylko od nas. Bo kiedy nasze zaangażowanie i kreatywność spotyka się z zaangażowaniem pary młodej, wtedy wszystko może się udać, bez względu na warunki.

Plener ślubny w Anglii, podróż do Kornwalii

Sesja zagraniczna, w zależności od miejsca, które wybierzecie, może być mniej lub bardziej wymagająca. Plener ślubny w Kornwalii to może nie zawsze gwarancja sprzyjającej pogody, ale zapierających dech widoków już tak!

Rozległe, piękne krajobrazy z oceanem w tle, spacer po klifach i pagórkach Tintagel, klimat malowniczego miasteczka St. Ives, a w samym centrum dwójka przesympatycznych, serdecznych ludzi. To wszystko było ukoronowaniem (to właściwe słowo!) wielogodzinnej podróży do najpiękniejszego miejsca w Anglii.

Z utęsknieniem wypatrujemy już kolejnej okazji, by tam wrócić.

 

ps. a tak było za kurtyną !


Zdjęcie pary młodej z zimnymi ogniami i gośćmi na patio spokojna 15

Rustykalny ślub plenerowy na Spokojnej 15 w Warszawie

Spokojna 15 ślub plenerowy

W samym centrum Warszawy, na Spokojnej 15, w kameralnej i intymnej atmosferze pobrali się Magda i Oskar. To był bardzo wyjątkowy ślub. A także mało typowy reportaż, bez przygotowań, tradycyjnie rozumianego wesela, a tak treściwy, że przez chwilę nawet nie pomyśleliśmy, że czegoś tu brakuje. Lubicie mieszankę miejskiego stylu z rustykalnymi akcentami, a wszystko w chilloutowym, luźnym klimacie? Ten wpis będzie dla Was.

Ślub i wesele w centrum Warszawy

Jeśli interesuje Was bardziej alternatywne rozwiązanie na Wasz ślub, a typowe sale weselne i pałace to nie jest coś co w duszy Wam gra, to Spokojna 15 może być świetną propozycją. Brukowany dziedziniec z ogrodem, ściany z cegły należące do XIX- wiecznego budynku Akademii Sztuk Pięknych, nadają bardzo artystycznego klimatu. To miejsce idealne na ceremonię zaślubin w plenerze czy na wesele w miejskim, luźnym klimacie. A wszystko to w niemal ścisłym centrum Warszawy.

Ślub plenerowy w rustykalnym stylu na Spokojnej 15

Magda i Oskar wyglądali zjawiskowo, a swoimi ślubnymi stylizacjami idealnie wpisali się w klimat miejsca, w którym czuć artystycznego ducha bohemy. Dodatki i zielone akcenty sprawiły, że był to typowy rustykalny ślub plenerowy. Magda miała na swoich pięknych, rudych lokach wianek z żywych kwiatów, a zamiast standardowego ślubnego bukietu, w ręku trzymała zielona gałązkę. Taka "wiązanka" ślubna to był strzał w dziesiątkę! Wszystkie dodatki nie przysłaniały sukni w minimalistycznej, nowoczesnej formie.

Oskar postawił na brąz i zieleń wybierając swój garnitur ślubny. Już na pierwszy rzut oka widać, że butelkowa zieleń była wspólnym elementem stylizacji pary młodej. Nie mogliśmy ich pozostawić bez nawet krótkiej sesji w dniu ślubu. Mini plener przed ceremonią zaskoczył nas ciepłym, ostrym światłem, które uwielbiamy wykorzystywać na zdjęciach.

Na zakończenie reportażu porwaliśmy też parę młodą  na kilka nocnych kadrów. A wspólne, rodzinne zdjęcie ze sztucznymi ogniami to pomysł, który warto przemycić na swoim przyjęciu. Powtarzamy to dosyć często na naszym blogu, że nie ważne czy wybierzecie tradycyjne wesele czy nowoczesny slow wedding by celebrować ten wyjątkowy dzień, zorganizujcie go na miarę Waszych potrzeb! To Wy jesteście najważniejsi na Waszym ślubie!

Ślub i przyjęcie na Spokojnej 15

Spokojna 15 to jedno z najfajniejszych miejsc w Warszawie, gdzie można zorganizować niebanalny ślub i przyjęcie weselne. Najlepiej takie, które będzie spełnieniem Waszych marzeń !

Ceremonia zaślubin zorganizowana na rozległym dziedzińcu z ogrodem była niesamowicie ciepła i pełna uroku. Był nawet szpaler z kijków do nartorolek/narciarstwa biegowego od przyjaciół. Było przejęcie i radość w oczach gości.

I choć nie było typowego wesela do oczepin, bo fotografowaliśmy jedynie niewielka część przyjęcia, bez tańców, bez atrakcji, bez tradycyjnych weselnych momentów - to nie nudziliśmy się nawet przez chwilę. Luz, swoboda, radość, serdeczność - wszystko sprawiało, że żal było opuszczać tą imprezę.

Piękni ludzie, piękne miejsce, schowane za wysokim murem z artystyczną historią, jakby dla ludzi wyjątkowych, kreatywnych, niebanalnych. I tak właśnie było!

Podziękowania za pomoc dla Marcina Kruka z Subtle Studio który przy okazji testów średnioformatowego Fuji GFX50S  wyłapał kilka fajnych momentów.

Usiądźcie, zerknijcie - a my wraz z tą historia ślemy Wam uśmiech ;)

 

 

 

 


Uśmiech i radość podczas sesji narzeczenskiej

Malownicza sesja narzeczeńska pod Warszawą

Malownicza sesja narzeczeńska pod Warszawą

Czasami bywa tak, że przejeżdżamy setki razy obok miejsca, które ma niesamowity potencjał zdjęciowy. Czasami magii miejsca zwyczajnie nie zauważamy, bo np. pochłania je lato wszechobecną, gęsta zielenią, albo w zupełnej opozycji, zima przykrywa białą płachtą. Za to wczesna wiosna, jeszcze uśpiona, która ledwo pozbyła się śniegu - to aura idealna dla uschniętych korzeni, konarów wystających z mokradeł, brunatno popielatych traw i zarośli. A takie właśnie malownicze plenery znajdują się pod Warszawą, wystarczy jedynie zjechać na pobocze. Nad dzikim brzegiem rzeki można stworzyć fantastyczne zdjęcia, nie ważne czy jest to sesja ślubna, rodzinna, czy ta która chcemy Wam dziś pokazać - sesja narzeczeńska Bartka i Eweliny.

sesja zakochanej pary nad rozlewiskiem Wisły

Udana sesje narzeczeńska to nie tylko trafione miejsce. To przede wszystkim dopasowani do niego ludzie. warto więc zwrócić uwagę w jakiej lokalizacji do zdjęć para czuje się na tyle swobodnie, by podczas sesji czuli się dobrze i świetnie się bawili, a na fotografiach pokazać prawdziwe emocje. Na tej sesji nie zabrakło uśmiechu! Taka lekkość i luz lubimy ostatnio zdecydowanie bardziej niż wystudiowane pozy. A kiedy sprzyja atmosfera i mamy tak fajnych ludzi przed obiektywem, to o lekkość nie trudno.

Zanim więc zdecydujecie się na pamiątkową sesję zdjęciową, warto pomyśleć o tym, jaki klimat i miejsce jest Wam bliskie. Jeśli podobają Wam się romantyczne naturalne scenerie bez ciekawskich spojrzeń przypadkowych ludzi, to takie dzikie, malownicze plenery są dla Was stworzone. Niekoniecznie w odległym miejscu, sesja narzeczeńska pod Warszawą czy w innej, znanej wam okolicy. Jeśli natomiast lubicie tętniące życiem ulice, dynamizm i ruch, to może sesja pary w mieście? A może sesja zagraniczna w wymarzonym zakątku świata? Nie wahajcie się by do nas napisać z nawet najbardziej szalonym pomysłem ;)

sesja w czerwonej sukience

I na koniec jeszcze coś, czego na pewno nie przeoczycie oglądając poniższy materiał. Często nasze pary pytają nas przed sesją, w co maja się ubrać, by wszystko ze sobą dobrze współgrało. Tutaj nie mieliśmy wątpliwości. Czerwona sukienka podkreślała zarówno urodę Eweliny, jak i świetnie puentowała przestrzeń. Soczysty, intensywny kolor ożywiał monochromatyczne brązy i popiele. I chyba nie ma drugiej takiej barwy, która wyraża lepiej miłość.

A jak my zobrazowaliśmy uczucie tej dwójki, zobaczcie sami !