Najlepsze zdjęcia ślubne best of 2019

Najlepsze zdjęcia ślubne - best of 2019

Najlepsze zdjęcia ślubne - podsumowanie sezonu 2019

Początek roku to zdecydowanie dla wszystkich czas wielu podsumowań. Tych osobistych, a także zawodowych. My chętnie dzielimy się podsumowaniem naszych fotograficznych działań minionego sezonu. A ponieważ przez cały rok uzbierało się ich całkiem sporo, to przegląd i selekcja tych najlepszych ślubnych zdjęć nie należała do najłatwiejszych.

I nie tylko ze względu na ilość materiałów, ale także z powodu trochę wnikliwszego spojrzenia na temat, zbiór ten będzie bardzo treściwy i szeroko mówiący o fotografii ślubnej. Znajdą się tu nie tylko klasyczne fotografie reportażowe z dnia ślubu, a więc przygotowania pary młodej w rodzinnym otoczeniu, ceremonia ślubna, typowo tradycyjne i nieco mniej momenty na weselu, portrety i zdjęcia z rodziną, czy nadające styl wydarzeniu wszystkie ślubne detale, dekoracje czy sceneria.

Wymarzone zdjęcia z dnia ślubu

Wszystkie wymienione wyżej elementy są ważne do ukazania na zdjęciach Waszej wyjątkowej historii z dnia ślubu. I jak zawsze pozostajemy czuli na te istotne chwile podczas całego wydarzenia. Ale dzięki dużemu doświadczeniu jakie posiadamy fotografując śluby, staramy się spoglądać głębiej. To już dziesięć lat kiedy towarzyszymy Wam z aparatem w tym najważniejszym dniu! Naprawdę nie wiemy kiedy to zleciało.

Wasze nieustające zaufanie sprawia, że możemy obserwować wnikliwiej, a co za tym idzie, być dla Was najlepszym fotografem na ślub. Dziś już nie jest sztuką, ani odkryciem, wykonać piękne zdjęcia na ślubie. Zwłaszcza, że ceremonie i całe świętowanie miłości odbywa się coraz częściej w pięknej oprawie. Spotykamy się z dużą popularnością ślubów plenerowych, w malowniczych lokalizacjach z wspaniałą oprawą, dekoracjami, dodatkami. Śluby są po prostu coraz piękniejsze. Pojawia się coraz więcej inspiracji z zachodu. Oryginalne suknie ślubne, czy nietypowe bukiety i dodatki - to już nie rzadkość. To wszystko cieszy oko i pięknie wygląda na fotografiach.

Dziś niemal każdy ma możliwość zorganizować ślub na miarę swoich marzeń. I bez względu na styl jaki wybierze, a nawet i brak stylu ( nie on jest najistotniejszy), dla nas najważniejsze jest, by znaleźć się na wydarzeniu ludzi, którzy czerpią radość z własnego świętowania.

Brzmi może banalnie, ale to cały sekret nie tylko udanych, ale przede wszystkim autentycznych momentów. Bo przewaga wyreżyserowanych i zbyt wymuskanych ujęć, nie niesie tylu prawdziwych emocji, co te realnie uchwycone momenty. Zdjęcia z dużym ładunkiem emocjonalnym. Złapane w przelocie uśmiechy czy łzy wzruszenia, słowem szczere i spontaniczne, niespodziewane gesty.

Najlepsze zdjęcia ślubne z reportażu ślubnego

Ogromną radość sprawiło nam fotografowanie ślubów za granicą. Zwłaszcza reportaż ze ślubu w Portugalii, czy niepublikowany jeszcze materiał ze ślubu, który odbył się na francuskiej prowincji (ten pojawi się na blogu już niedługo). Ale nie możemy tutaj nie wspomnieć o tym, jak bardzo staraliśmy się i stawialiśmy wyzwania, by szukać, mieć wrażliwość i refleks podczas ślubów, które nie odbywały się ani w najlepiej oświetlonych salach, ani w najmodniejszych lokalizacjach. Wyznajemy zasadę, że z każdego ślubu można wycisnąć super reporterską scenę, humorystycznie uchwycony moment, czy ciekawie skomponowany kadr. To ludzie i interakcje stanowią przepis na najpiękniejsze ślubne zdjęcia, nie ślubne dekoracje. Te zaś powinny być tylko dodatkiem do całości.

Sesja ślubna - najpiękniejsze miejsca na plener

Dzięki Wam odwiedziliśmy też wiele nowych miejsc na sesje ślubne. Wiele niepowtarzalnych plenerów, lokalnie i poza granicami kraju. Spełniliśmy kilka naszych fotograficznych marzeń. Sesja ślubna w sercu Islandii w Kerlingafjorll z Julką i Krzysiem była jednym z nich.

Fotografowaliśmy też plener ślubny w Lizbonie, w Kornwalii, sesję narzeczeńską w Norwegii. Tradycyjnie też byliśmy z aparatem we Włoszech ( tym razem sesja ślubna w Cinque Terre i plener nad jeziorem Como). Fotografowaliśmy też parę młodą w naszej ukochanej Wenecji - tym razem w nieco bardziej deszczowej odsłonie, a zdjęcia ślubne w Burano jak zawsze kipiały kolorem.

Jesteśmy szczęśliwi, że fotografując możemy zgłębiać tak piękne miejsca i plenery. Ogromnie to doceniamy starając się o najlepsze zdjęcia z całych sił.

Nie zapominamy tez o naszym rodzimym podwórku. Wiele nowych inspirujących miejsc odkryliśmy właśnie w Polsce. Po tym jak słynna, opuszczona szklarnia doczekała się już wianuszków oczekujących na swoją kolej par i fotografów, postanowiliśmy poszukać czegoś nowego w opuszczonym, industrialnym klimacie. Często powtarzamy o tym, jak praca w nowych miejscach pobudza naszą kreatywność. Na blogu będą się powoli pojawiać nowe wpisy z tych opuszczonych scenerii.

Mieliśmy też okazję wykonać sesję ślubną w starym młynie, przepięknie oświetlonym lampeczkami, to z kolei coś dla fanów weselnej stodoły i bardziej rustykalnych, boho klimatów na ślubie.

Nie zabrakło tez romantycznych sesji narzeczeńskich, w plenerze i bardziej intymnie, w ciekawych wnętrzach. Sesja narzeczeńska z Zakopanego - cudni Klaudia i Staś - zobaczcie ich koniecznie jeśli nie mieliście okazji.

To był naprawdę niezwykle inspirujący rok. Inspirujący do działania. Do budowania relacji, bo dzięki naszej pracy poznajemy fantastycznych ludzi.

Cieszymy się jak co roku, że nasze ślubne zdjęcia są wyróżniane na międzynarodowych konkursach. To miłe i motywujące. Wspólnym mianownikiem wszystkich pięknych momentów z minionego sezonu, które zebraliśmy tutaj dla Was, jesteście niezmiennie Wy.

Dziękujemy za impuls do powstania każdego jednego zdjęcia podczas Waszych ślubów. Dla Was i o Was tworzymy, i z niegasnącym zapałem wciąż chcemy tworzyć nowe ślubne historie.

 

 

 

 

 

 


Wesele w stylu Vintage - Pałac Malina

Wesele w stylu Vintage - Pałac Malina

Ślub i wesele w stylu vintage

Vintage - to klimat nawiązujący do minionych epok. To inspiracje czerpane ze starych rodzinnych zdjęć, zapach książek, wnętrza pełne starych mebli i elementów dekoracji. A jeśli połączymy to wszystko z wydarzeniem jakim jest ślub, to mamy gwarancję klimatu niepowtarzalnego. Bez względu na panującą obecnie modę !

Pałacu Malina - miejsce na ślub, które inspiruje

Czasem dzieje się tak, że kiedy nie gonimy za konkretnym stylem podczas organizowania własnego ślubu i wesela, ten styl odnajduje się i dookreśla sam. Taki czy inny klimat pojawia się niewymuszony, naturalnie ubrany przez miejsce i aurę. Wracając do dnia i reportażu ze ślubu Kamila i Agnieszki, to właśnie klimat vintage towarzyszył nam przez cały czas fotografowania, na każdym etapie reportażu, w każdym miejscu.

Pałac Malina - bo o tym miejscu chcemy Wam dziś opowiedzieć, został odrestaurowany stosunkowo niedawno, i tylko wyglądać kiedy rozpocznie się wysyp vintage'owych ślubów. Obiekt ten jest idealnie przystosowany do zaplanowania uroczystości plenerowych. Wnętrza pałacu jak i cały teren utrzymany jest w nostalgicznym, retro klimacie. Przebywając na terenie pałacu można się poczuć zupełnie schowanym, z dala od pędzącego świata, w otoczeniu spokojnej, nieco dzikiej natury.

Wnętrze pałacu i wszystkie pomieszczenia, nie tyle są stylizowane na poprzednie epoki, to autentyczne meble i przedmioty, które czynią to miejsce tak prawdziwym. Odrestaurowane ze smakiem, bo czuć tu też nutę nowoczesności, ale w duchu przeszłości.

A wracając do tematu ślubnego, najlepsze jest to, że organizując tutaj ślub, nie potrzeba wielu dekoracji. To miejsce jest tak niezwykłe, że wszelkie stylizacje ślubne wydają się być zbędne. Ale Agnieszka z Kamilem uzyskali idealny balans. Drobne elementy rustykalne, jedynie na stołach, czy aranżacja miejsca ceremonii na tyłach pałacu, dobrze współgrały z retro klimatem posiadłości.

Ślub plenerowy w Pałacu Malina - Kutno

Przygotowania odbywały się w jednym z pokoi pałacu. Wnętrze było bardzo klimatyczne, utrzymane w ciepłych i pudrowych tonacjach. Stare meble, czy oryginalne tapety tworzyły piękne tło do detali ślubnych. Do tego stare, zmatowione już lustra, stylowe abażury, lampy - stanowiły źródło inspiracji i różnicowania kadrów.

Narzeczeni przygotowywali się razem. Bez świadków. Bez stojących pod ścianą gości. Skupieni na sobie, wpatrzeni w siebie, w oczekiwaniu na uroczysty moment. To sprawiło, że atmosfera była bardzo intymna i romantyczna. Pamiętajcie, to od Was zależy jak zorganizujecie swoje przygotowania ślubne. Jeśli stresuje was zgiełk i bieganina domowników, nie musicie w nim uczestniczyć. To wasz dzień - zadbajcie by wzbudzał tylko najmilsze emocje.

Sesja ślubna w starej bibliotece

Sesja w dniu ślubu najczęściej kojarzy się z urwaniem się na kilka chwil tuż przed zachodem słońca, gdzieś na pobliski, zielony teren. Często takie rozwiązanie pojawia się i u nas. Ale kiedy na terenie pałacu do dyspozycji jest piękna biblioteka, zachowana w autentycznym klimacie, z dużymi oknami i bocznym światłem, to nie sposób z niej zrezygnować, by biec do ogrodu.

Soczyście zielone ściany, setki książek ułożonych pod sam sufit, drewniane regały, biurka i sekretarzyki. Całe wnętrze biblioteki urządzone jest z niesamowitą dbałością o najmniejszy detal i najdrobniejszy bibelot.

Biblioteka to idealny pomysł na mini sesję w dniu ślubu! To wnętrze jest niewątpliwie dodatkowym atutem całego obiektu. Warto z niego skorzystać. To też pomysł, by w czasie, w którym goście zbierają się na ceremonię, spędzić kilka dodatkowych chwil sam na sam, w ciszy i przytuleniu.

Ślub plenerowy na terenie pałacu, wśród najbliższych, w otoczeniu zieleni dzikiego parku, to sceneria prawdziwie romantyczna ale i intymna. Miejsce i aura idealna by złożyć sobie słowa przysięgi.

Między innymi właśnie ze względu na aurę - ten reportaż był niezwykły. Nie było pośpiechu, gwałtownych zdarzeń, bieganiny w stresie. Zamiast tego całe wydarzenie przepełniała aura spokoju, radosnej melancholii, wszystko następowało po sobie płynnie i niespiesznie. Mogliśmy wyczekiwać momentów, szukać idealnych kadrów. Portret dziadka, który siedział wśród pustych krzeseł, spokojnie sączył szampana w oczekiwaniu na swoją kolej do składania życzeń - został wyróżniony na jednym z konkursów ślubnych. Ale nie tylko z tego powodu to zdjęcie jest nietuzinkowe. Taki portret dziadka, czy innej bliskiej osoby na weselu, to pamiątka, która przez wiele lat i wiele pokoleń, będzie poruszać wrażliwe struny.

Esencją reportażu ślubnego jest nie tylko centrum wydarzenia i dwie najważniejsze osoby tego dnia, czyli para młoda. To również wiele pobocznych na pozór scen, które złożone w całość tworzą pokoleniową opowieść.

Deszczowy ślub w klimacie vintage

Piękna pogoda w dniu ślubu to często jeden z wiodących punktów na ślubnej liście życzeń. Deszcz nie musi być straszny! Wesele w strugach deszczu pojawiło się już na naszym blogu, to jedno z bardziej alternatywnych i stylowych wesel jakie mieliśmy okazję fotografować. Pora odczarować ten stereotyp. Deszcz może być sprzymierzeńcem, może budować niesamowity nastrój, zwłaszcza w miejscu z takim klimatem !

Nostalgiczna pogoda nie tylko nie popsuła ceremonii czy wesela, a dodała romantycznego, filmowego klimatu. Nie potrafimy zrozumieć czemu tak wiele ludzi nie potrafi przekuć deszczowej pogody w atut. Pada ? To świetnie ! Bierzmy parasol i chodźmy na zdjęcia ! :) Przecież o to chodzi w reportażu, by łapać i zatrzymywać w kadrze wszystko, co ten wyjątkowy dzień ubiera w opowieść. Wszystkie planowane i spontaniczne momenty.

Najważniejsze to cieszyć się każdą minutą, ten dzień tak szybko mija!

Zdjęcia, stają się włącznikiem do wspomnień. To one przywołują w naszej pamięci, konkretne chwile, osoby i gesty. Czujemy radość, że możemy je dla Was tworzyć. Oto kolejna prawdziwa historia.

Miłość w klimacie vintage - Kamil i Agnieszka

 


Sesja narzeczeńska w Zakopanem

Sesja narzeczeńska w górach

Często jest tak, że wybór miejsca na plener zdjęciowy uwarunkowany jest tym, co trudniej osiągalne. Jeśli ktoś mieszka nad morzem to marzy o górach, i odwrotnie. Tak też było tym razem. Klaudia i Staś wymarzyli sobie swoją sesję narzeczeńską w górskim klimacie, sami tymczasem są z pomorskiego. To była więc okazja, by sesję narzeczeńską połączyć z miłym, krótkim urlopem w Zakopanem.

Zdjęcia zakochanych w góralskim domku

Zastanawiając się nad kierunkiem sesji rozważaliśmy plener zdjęciowy w górach typowo gdzieś na szlaku ze szczytami Tatr w tle, lub bardziej intymnie, w klimatycznej góralskiej chatce. Nasza para zdecydowała się na drugi pomysł, co zresztą bardzo nam się spodobało. Plener w przestrzeni byłby zdecydowanie bardziej jednolity, a wynajmując domek do zdjęć mogliśmy skupić się nie tylko na otoczeniu, ale też na bliższych kadrach, które pokazują relację i emocje naszej pary. Dodatkowo, sesję ślubną na Kasprowym Wierchu mamy już w swoi portfolio, zatem chętnie sięgamy po nowe rzeczy!

Sesja narzeczeńska w Zakopanem

Klaudia i Staś zaufali nam całkowicie co do kierunku i klimatu sesji. W pełni akceptowali nasze pomysły i sugestie. Dzięki zaufaniu mogliśmy w pełni kreatywnie zrealizować tą sesję, poddać się intuicji i impulsowi - czyli tak, jak pracujemy zazwyczaj. Brak planu podczas sesji może i jest ryzykowny, zwłaszcza jeśli chce się zrealizować sesję na wysokim poziomie. Jednak takie rozwiązanie działa na nasze umysły zdecydowanie najefektywniej. Dodatkowo nasza spontaniczność chyba wpływa na nasze pary bardzo pozytywnie, bo podczas sesji nie ma sztywnej atmosfery a para czuje się bardzo swobodnie. Jest dużo śmiechu, dużo rozmów i pozytywnej twórczej aury. A skoro mowa o kreatywności, to Klaudia przygotowała się stylizacyjnie niczym do sesji modowej! To zdecydowanie jedna z sesji zdjęciowych, w której nasza para przebierała się najwięcej razy ! Aż przypomniały nam się czasy, kiedy z młodzieńczą pasją fotografowaliśmy modę :)

Mieliśmy więc jeden góralski domek i kilka odsłon naszej pary. Dzięki temu sesja nie była monotonna, a wręcz zyskała na dynamice. Wykorzystaliśmy też pobliskie scenerie z górami w tle, z aurą ciepłej jesieni. Bo sesja w górach to nie musi być jedynie plener na szlaku, trudne warunki pogodowe i wysiłek. To równie dobrze może być przytulanie i otulanie się w koc i w siebie na góralskim tarasie z pięknym widokiem, zapach drewna w kominku, miło spędzony wspólnie czas, przy okazji pięknie uchwycony na zdjęciach. Odsłon i możliwości jest przecież tak wiele!

Trudno nam powiedzieć, w której odsłonie najbardziej lubimy Klaudię i Stasia. Może wy powiecie?

 

 

 

 


Plener slubny we wnetrzu Islandii

Sesja ślubna na Islandii. Zdjęcia w Interiorze - Kerlingarfjoll

Zagraniczna sesja ślubna na Islandii

Ten wpis dojrzewał w naszych głowach kilka miesięcy. O Islandii zostało już opisane zarówno słowem jak i obrazem tak wiele, że łatwo o banał, o powierzchowność czy schemat. A jest to miejsce tak niezwykłe, tak piękne w swym majestacie natury, że mówić o Islandii skrótowo czy pobieżnie, zwyczajnie nie potrafimy (tak, to będzie długi wpis). Powodów jest kilka, lecz wszystkie zbiegają się w jednym punkcie, którym jest - sentyment.

To był nasz pierwszy plener ślubny na Islandii, ale nie pierwsze z nią zatknięcie. Wyjazd do krainy lodu i ognia, to zarówno nasza, jak i naszej pary podróż sentymentalna. Cudowną wyspę poznaliśmy i pokochaliśmy prawie 5 lat temu, spędziliśmy tam 10 dni pod namiotami, w najcieplejszym okresie roku, chłonąc ogrom piękna z bijącym sercem. Islandia stawała się coraz popularniejsza, i nie trzeba było długo czekać, aż rozpocznie się istny "boom" na islandzkie sesje ślubne. Czy nas to zdziwiło? Po tym co widzieliśmy na własne oczy - absolutnie nie!

W podobnym czasie, pierwszy raz Islandię zobaczyli i pokochali Julka i Krzyś. Zgłębili ją turystycznie dużo dokładniej, spędzając na wyspie miesiąc. I podczas tej podróży, podjęli jedną z najważniejszych decyzji życiowych. To tam Krzyś oświadczył się Julii.

Kiedy więc rozmawialiśmy o tym, gdzie chcieliby zrealizować swoją sesję ślubną, to pomysłów było kilka. Jednak na hasło Islandia - całej naszej czwórce zrobiło się cieplej na sercu.

To nie był po prostu wyjazd na sesję zagraniczną jeden z wielu. To była prawdziwa podróż wprost do serca Islandii. Bo takiej sesji islandzkiej jeszcze nie było ;)

Zdjęcia ślubne w samym sercu Islandii. Sesja w Interiorze

Znacie pewnie dziesiątki zdjęć z Islandii, które są do siebie zbliżone. I nie mówimy tutaj o lokacjach, bo wyspa ta nie jest specjalnie duża, a najpopularniejsze miejsca są tak piękne, że każdy pragnie zachować ich część w sercu i na fotografiach. Chodzi nam o sposób jej pokazywania, o zalew przytłumionych i wypranych z kolorów, nostalgiczno-ponurych obrazów. I wiecie co? Zastanawialiśmy się wielokrotnie, czy to już wynik mody? Swoista maniera, w której Islandia została uwięziona? Czy może zupełnie inaczej niż większość mamy niebywałe szczęście do pogody?

My zapamiętaliśmy ją zupełnie inaczej. Z niepojętą wręcz intensywnością, kontrastem i czystością barw. Z niespotykaną nigdzie indziej przejrzystością krajobrazu. Z soczystą zielenią, nawet jeśli zdarzały się mgły. Polawowe połacie porośnięte mchem, jeszcze nie wyschniętym, a wtedy miękko zapadającym się pod naciskiem bosej stopy.

Naturalnie - Islandia jest zmienna pogodowo. I pamiętamy cały materiał, który przywieźliśmy z pierwszej podróży, stanowił poniekąd impuls do tego jak dziś postrzegamy kolory i obróbkę graficzną zdjęć. Intuicja podpowiadała nam, że zbyt duża ingerencja popsuje całe to obezwładniające piękno - dzieło natury. Dlaczego o tym piszemy? Bo u nas nie zobaczycie szaro-burej i przytłumionej Islandii. Nawet w jej naturalnym cyklu: słońce, deszcz, wiatr, chmury, słońce, wiatr, mgła i za moment od nowa - to nie pozbawimy jej kolorów.

Takie też było marzenie Julii i Krzysia. By nie była to kolejna, podobna do wielu sesja na Islandii.

Możecie sobie wyobrazić najbardziej spektakularny popis malarskich wariacji kolorystycznych od słomkowej żółci, po rdzawy niemal czerwony pomarańcz?! To Islandia, a nawet więcej. To samo jej serce - jak mówią tutejsi, Kerlingarfjoll i Landmannalaugar w Interiorze. Właśnie te miejsca były naszym głównym celem ślubnych zdjęć.

Fotografia ślubna na Islandii

Podróż wgłąb Interioru, do serca, wymaga czasu. Wymaga też wstępu. I odpowiedniego przygotowania. Nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszej pary na ten plener. Julia z Krzysiem byli fantastycznie przygotowani, jako że spędzili na Islandii aż miesiąc, doskonale znali panujące warunki. Odpowiednio przystosowane auto, ciepła odzież, dobre obuwie, zapas jedzenia. Wyprawa wgłąb to już nie zaliczenie "Golden Circle", a dużo poważniejsze logistycznie przedsięwzięcie. Oprócz tego, a może przede wszystkim, to para ludzi kochająca podróżowanie, a więc pasja i zaangażowanie do tej przygody było w nich na 200%. Julia świetnie fotografuje, uwielbiamy jej zdjęcia, które właśnie przywiozła z Nepalu. Mając na swojej drodze takich ludzi jak oni, można spełniać swoje wszystkie fotograficzne ambicje.

Plener ślubny na Czarnej plaży i przy wodospadzie Skogafoss

Krajobrazy Islandii są obezwładniająco piękne i monumentalne, człowiek tutaj w pełni ustępuje naturze. Lodowce, wodospady, wulkaniczne plaże, gejzery - wszystko to splata się ze sobą i zachwyca, sprawiając, że fotografować można bez końca. My sesję ślubną podzieliliśmy na dwa dni fotografowania. Naszym celem były Kerlingarfjoll oraz Landmannalaugar w interiorze, a by się tam dostać potrzeba co najmniej 8 godzin jazdy wgłąb wyspy.

Nie mogliśmy jednak pominąć wstępu, jakim był bardziej dostępny rejon Islandii. Pierwszym przystankiem był jeden z najpiękniejszych wodospadów na wyspie - słynny Skogafoss. W lekkim deszczu podreptaliśmy też na punkt widokowy ze spływającym lodowcem Solheimajokull. To chyba najłatwiej dostępny jęzor lodowca na Islandii. Wystarczy lekko zjechać z drogi, by po kilku minutach stanąć oko w oko z czołem lodowca. To był jedyny kapryśny pogodowo moment podczas sesji.

Lubimy zatrzymywać się spontanicznie podczas fotografowania, pozwolić by impuls decydował o kierunku sesji. Trzymanie się sztywnego planu nigdy nie wpisywało się w styl naszej pracy.

Kolejnym dłuższym przystankiem była sceneria skał i wulkanicznego piasku czyli Reynishverfi - czarna plaża w Vik. Chyba największe wrażenie robi tam bazaltowy klif rozciągający się na jej północnym krańcu. Gardar czyli skalna ściana przypomina ogromne, naturalne organy. Te potężne kolumny są bardzo oblegane prze turystów. Jednak jak to bywa w większości miejsc - para młoda ma pierwszeństwo. Będąc na czarnej plaży nie można pominąć niewielkiej bazaltowej groty z przepięknym sufitem. To kolejny baśniowy składnik dodający Reynisfjarze uroku. By pokazać niesamowity klimat czarnej plaży pomogły nam też ujęcia z drona. Podczas tej sesji uruchamialiśmy go zdecydowanie najczęściej.

Sesja ślubna w Kerlingarfjoll i Landmannalaugar - kolory islandzkiego Interioru

To co Islandia ma najpiękniejszego do pokazania zaczyna się tam, gdzie kończy się asfalt a numer drogi zyskuje literkę "F" jak "fabulous". Krajobraz w wielu miejscach po drodze był iście księżycowy. Żwirowo-piaskowa nawierzchnia, miejscami brunatno czerwonawa jak na Marsie, unoszący się pył przy każdym podmuchu wiatru i bezkresny horyzont. Po wielu godzinach drogi, dosyć monotonnej , kamiennej pustyni czeka niewyobrażalna nagroda.

Kerlingarfjoll - brzmi jak zaklęcie, to przepiękny masyw górski. To eksplozja barw i struktur, nierealnych wręcz w ostrym słońcu. Spomiędzy malowniczych szczytów z wnętrza ziemi wydobywała się para wodna. To dymiące fumarole i sulfatary sprawiają, że krajobraz ten oprócz zapierających dech kolorów jest dramatyczny i tajemniczy. Zwieńczeniem są wielkie czapy śniegu przytulone do kolorowych gór. To zdecydowanie miejsce, które raz ujrzane zostanie z Wami na zawsze.

Niech Was jednak nie zwiedzie ta baśniowa feria barw. Interior słynie z trudnych warunków, choćby takich jak bardzo silne wiatry. Przez to odczuwalna temperatura jest dużo niższa. Już po tym jak udamy się schodkami w dół, prosto do głównego obszaru geotermalnego, leżącego właśnie miedzy kolorowymi górami masywu - wiatr nieco ucicha.

Drugie cudowne miejsce to już bardziej znany Landmannalaugar - nazywany tęczowymi górami. Składa się z ryolitu - skały, która tworzy pełne widmo olśniewającego koloru na zboczu góry. Odcienie czerwieni, zieleni, złocistej żółci a nawet różu, zmieniają swój ton jakby naśladując ruchy promieni słońca. Trudno opisać to słowami.

Interior to doświadczenie ogromnej przestrzeni. To krajobraz tak barwnie nasycony i różnorodny, który nie przypomina żadnego miejsca na ziemi. Ciężko sobie wyobrazić, że matka natura może stworzyć coś tak absolutnie pięknego i doskonałego.

Sesja ślubna na Islandii

Co jeszcze może zachwycić? Wspomnieć warto choćby o Hnasapollur - jezioro wulkaniczne, które napotkamy na drodze do Landmannalaugar, czy kratery Laki - Lakagigar. Podróż do tych i wielu innych miejsc nie będzie taka monotonna jeśli trzeba pokonać nieposkromioną rzekę Kossa, na której nie ma mostów ;) Hej przygodo!

Zrozumiałym jest więc, że jeśli ktoś marzy o sesji ślubnej w Interiorze, terenowe auto to podstawa. Bądźcie jednak pewni, że taka podróż warta jest każdego zdjęcia !

Zdajemy sobie sprawę, że być może tylko wytrwali dotarli do końca tego opisu. Jeśli tak, to czeka Was teraz nagroda! Nie mamy pewności czy ktoś jeszcze dotarł wgłąb Islandii na sesję ślubną. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy Wam pokazać Julkę i Krzysia, miłość w sercu Islandii. Oto ona!

 

 

 

 

 

 


Para młoda na tle żółtej ściany w dzielnicy Alfama w Lizbonie

Sesja ślubna w Lizbonie

Plener ślubny w Portugalii

Lizbona - jedno z najbardziej artystycznych miast Europy, nieduże, a ma tak wiele do zaoferowania. To właśnie różnorodność i swoisty, streetowy sznyt sprawia, że zdjęcia ślubne w Lizbonie mogą być oryginalne i unikatowe.

Ewa i Michał byli parą wręcz idealną na zagraniczny plener ślubny, w tym przypadku plener ślubny w Portugalii. Oboje są miłośnikami podróżowania, nie straszne im kilometry przebyte pieszo w labiryntach uliczek, w poszukiwaniu idealnych kadrów. Ale oprócz tego, że dzielni i zaangażowani podczas sesji ślubnej, to przede wszystkim para fantastycznych ludzi, z którymi spędziliśmy ten czas. I nie możemy się doczekać, kiedy na horyzoncie pojawi się okazja, na kolejną wspólną podróż, niekoniecznie zdjęciową ;)

Ale zostawmy na chwilę sferę planów i wróćmy do tego co się wydarzyło. Plener ślubny w Portugalii - to był motyw, który chodził nam po głowie już od kilku sezonów. Mieliśmy chyba sporo szczęścia, bo tego lata udało się zrealizować nie tylko sesję ślubną w Lizbonie, ale też piękny destination wedding w malowniczej willi pod Porto. Kto jeszcze nie widział niech z miejsca pędzi nadrobić.

Sesja ślubna w Lizbonie. Zdjęcia w dzielnicy Alfama

W mieście takim jak Lizbona można w zasadzie wykonać kilka sesji zdjęciowych jednocześnie i każda będzie inna! Wystarczy chociażby pobieżnie wspomnieć, że położona na 7 wzgórzach, otulona oceanem, zachwycająca mnogością kolorów, szczególnie za sprawą żółtych tramwajów, a do tego pachnąca słynnymi Pasteis de Belem! ( To ostatnie sprawdziliśmy wielokrotnie;) )

Ale nie poznał dostatecznie Lizbony ten, kto identyfikuje ją tylko z żółtymi tramwajami, czy artystycznym graffiti. Swoją drogą, wiecie jak trudno znaleźć żółty tramwaj nie obklejony reklamami? Albo zaułek czy ciekawą ścianę, która nie jest pomazana? To, co trochę nas uderzyło, to niestety poziom wandalizmu i niszczenia tego, co przecież przyciąga tak wielu turystów do Lizbony. Kto pamięta film Imagine, ten pewnie skojarzy, o czym mówimy.

Mimo wszystko, Lizbona nadal zachwyca. I zdecydowanie warto zagłębić się w to miasto. Nas chyba najbardziej urzekła swoją energią, wybuchem kolorów, labiryntem wąskich uliczek, gdzie niedbale suszy się pranie, a wzrok gubi się w mnogości skomponowanych ze sobą płytek azulejos - dzielnica Alfama. To zdecydowanie najbardziej kolorowa, artystyczna dzielnica miasta. Intensywnie zaznacza się tutaj kolor żółty, nie tylko za sprawą charakterystycznego tramwaju 28 - jednego z symboli Lizbony.

W dzielnicy Alfama spędziliśmy najwięcej czasu, kolory i struktury działały na nas inspirująco i chętnie gubiliśmy się pośród uliczek.

Zaczęliśmy mimo wszystko dość spokojnie i nostalgicznie. Spontanicznie doszliśmy do wniosku, że kluczem, pewnego rodzaju ramą tej sesji w tak różnorodnym mieście jak Lizbona, będzie przestrzeń i woda. Wykorzystując wczesnoporanne godziny, gdzie miasto nie zalała jeszcze fala turystów a żar z nieba nie dawał się we znaki, zdjęcia rozpoczynające sesję zrobiliśmy w centralnym punkcie Lizbony, na placu Praca do Comercio.

Rozległy widok na ocean i pastelowe kolory nadały romantyczny klimat i niespiesznie prowadziły narrację wgłąb, w miasto.

Fotografia ślubna w Lizbonie

W różnorodności miasta łatwo się mimo wszystko zagubić. Mocno trzymaliśmy się tego, by podczas naszej fotograficznej "włóczęgi" zakamarkami Lizbony nie popaść w totalny misz masz. Lizbona oferuje bardzo dużo, jest tu wiele punktów widokowych, wspomniana już dzielnica Alfama z artystycznym graffiti, dzielnica Baixa i sceneria żółtych tramwajów, Lx - Factory totalnie odjechana i artystyczna, plaże a nawet ogród botaniczny. Sporo tego prawda?

My postawiliśmy na typowo miejskie, uliczne scenerie, wyszukując charakterystycznych "smaczków" ciekawych lokalizacji i zaułków. Fado, mechaniczna pszczoła, czy różowa ulica - to tylko niektóre punkty odkrywania lizbońskiej przestrzeni.

Sesja zdjęciowa w Lizbonie

Jak zawsze bardzo ważny jest dla nas balans podczas każdej sesji zdjęciowej, czy to ślubnego pleneru, czy sesji narzeczeńskiej. Bez względu na miejsce, w którym fotografujemy, najważniejsze to zachować równowagę miedzy pokazaniem lokalizacji, jej klimatu i wszystkiego czym zachwyca, a pokazaniem relacji i samej pary.

Ewa i Michał emanowali niesamowitą energią już od pierwszego spotkania z nimi! Wiedzieliśmy, że energią obdarzą nas podczas sesji. Ale to nie wszystko, kiedy wreszcie odłożyliśmy aparaty, nadal wspólnie eksplorowaliśmy to cudowne miasto. Były tańce i zabawa ;) Trudno o bardziej udane zakończenie sesji - Ewa, Michał ściskamy Was za to !

I szybciutko wracamy do samego początku ...do pierwszego zdjęcia !

Oglądajcie zakochajcie się w Lizbonie !

 


Ślub w Porto. Destination Wedding Portugalia - reportaż ślubny za granicą

Ślub za granicą. Ślub w Portugalii

Śluby za granicą cieszą się z roku na rok coraz większą popularnością. Szczególnie w tych cieplejszych zakątkach świata. Jest  wiele par, które decydują się zabrać garstkę najbliższych sobie osób, by w ich obecności złożyć przysięgę małżeńską w malowniczym miejscu. W górach, malutkim kościółku ukrytym gdzieś z dala od cywilizacji, czy na rajskiej plaży - wybór należy do Was.

Taki pomysł na ślub sprawia, że ten dzień staje się jeszcze bardziej wyjątkowy, a wspomnienia nabierają innego kolorytu. "Destination wedding" to idealne rozwiązanie dla wszystkich par, które niezbyt przywiązane do tradycji, zamiast o hucznym weselu z dużą ilością gości, marzą o kameralnej uroczystości w bajkowej scenerii. Ślub za granicą może być pomysłem również na Wasz moment przypieczętowania miłości. Dziś opowiemy o jednym wyjątkowym ślubie, który zdarzył się w Portugalii.

Destination Wedding - ślub w Porto

Luke & Rebecca. - para Amerykanów, o koreańskich korzeniach, postanowili swój ślub zorganizować w malowniczej willi z basenem, na obrzeżach Porto. Ze Stanów Zjednoczonych przylecieli do Portugalii ( co ciekawe, to był ich pierwsza podróż do Portugalii ) właśnie po to, by się pobrać. A uwiecznić to wydarzenie w obiektywie miał fotograf z Polski. Ta praca chyba nigdy nie przestanie nas zaskakiwać! Poczuliśmy ogromne wyróżnienie, że to właśnie nas wybrali, byśmy jako jedyni ( choć jeśli uważnie prześledzicie materiał, przekonacie się, że konkurencję mieliśmy mocną :) ) stworzyli wspomnienie tego wyjątkowego dnia, przez pryzmat naszej wrażliwości i spojrzenia.

Czujemy ogromną odpowiedzialność fotografując śluby. Za każdym razem nie tylko dokładnie obserwujemy wszystko co dzieje się wokół, ale przeżywamy ten dzień razem z Wami.

Ślub za granicą w duchu Slow Wedding

Z Lukem i Rebeccą. poznaliśmy się dopiero na miejscu ślubnych wydarzeń, w bajecznie usytuowanej willi Quinta do Gato. Sceneria budziła skojarzenia toskańskiej, malowniczej posiadłości, ukrytej między rozległymi polami i sadami drzewek oliwnych. Słowem - schowana z dala od ludzi. Wakacyjna willa, okazała się miejscem wprost idealnym, by zorganizować tam tak intymne wydarzenie, jakim jest ślub.

Od samego rana najbliższa rodzina i garstka przyjaciół przygotowywała teren willi na to wyjątkowe święto zakochanych. Takie niespieszne przygotowania w luźnej, przyjacielskiej atmosferze są zawsze okazją do unikatowych, autentycznych ujęć. Idea slow weeding, która towarzyszy od początku ślubnych przygotowań sprawia, że nie musimy trzymać się sztywno wytyczonych punktów programu. Zamiast tego skupiamy się na autentycznych emocjach, na tym, by pokazać wielowątkowość tego dnia. Ważne jest dla nas każdorazowo szukanie kadrów i opowiadanie historii z dziesiątków małych ale ważnych momentów. Naszym zdaniem to klucz do ciekawego, wartościowego reportażu ślubnego.

Przygotowywanie ogrodu na ceremonię zaślubin, prace z kwiatami i dekoracjami, przystrajanie stołu na uroczystą kolację, jednocześnie przygotowania samych uczestników w willi. Dziewczyny robiące makijaż, czy czeszące się nawzajem, rozmowy i niespieszna krzątanina najbliższych. Niby przygotowania ale bez zgiełku czy stresu, za to w tak lekkim, cudownym klimacie oczekiwania na kulminacyjny moment ceremonii.

Byliśmy pod wrażeniem i chcieliśmy, by przygotowania ślubne miały swoja mocną pozycję w tym reportażu.

I detale. Tak mnóstwo pięknych detali, trochę tradycyjnych jak koreańskie, odświętne kimona obu mam czy biżuteria, zestawione z nowoczesnymi dodatkami i detalami ślubnymi.

Zagraniczny ślub plenerowy w Portugalii

Kiedy już przygotowania dobiegły końca i przyszedł czas na najważniejszy moment dnia, wszyscy zajęli swoje miejsca by przywitać parę młodą. Żar lał się z nieba, a z oczu płynęły łzy. To była bardzo emocjonalna ceremonia i przysięga małżeńska. Młodzi przeczytali własne przyrzeczenia, a najbliżsi nie kryli łez wzruszenia. Ogromne wrażenie zrobiło na nas to, jak uważnie przeżywali nie tylko moment zaślubin, ale całe wydarzenie wszyscy skupieni wokół Luka i Rebbeki. Wyraźnie widać było więź i przywiązanie. A tuż po przysiędze, nowożeńcy złożyli tradycyjne podziękowania rodzicom.

Musieliśmy pozostać przez cały czas czujni, śluby bez wedding plannera przebiegają dość spontanicznie, do tego wiele elementów było dla nas nowością, a my nie chcieliśmy by cokolwiek umknęło naszym oczom. I chyba się udało ;)

Ślub za granicą. Sesja zdjęciowa w Porto

Gdy ceremonia i życzenia dobiegły końca wreszcie zaczęła się celebracja! Wszyscy zebrali się przy jednym, długim stole, a w tym czasie kilku muzyków przygrywało w ogrodzie. W przypadku fotografii ślubnej, nie mogło tez zabraknąć pamiątkowych, rodzinnych zdjęć grupowych.

A posilonych i zrelaksowanych nowożeńców mogliśmy porwać na krótką sesję w plenerze. Złote światło zachodzącego słońca pomalowało zboża i sprawiło, że sceneria wydała się jeszcze piękniejsza. Wyglądali obłędnie! Panna młoda w minimalistycznej, prostej sukni z błyszczącego jedwabiu. Do tego skromny makijaż i naturalnie puszczone kosmyki włosów przy twarzy. Piękno i prostota niewymuszonej elegancji. Również Luke postawił na klasykę idealnie skrojonego garnituru, a jako dodatek wybrał elegancką muchę. Czasem zbyt strojne i bogate detale to za dużo.

Podczas tej krótkiej sesji w dniu ślubu nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego światła i pary! Wykorzystaliśmy ten czas do ostatniego promienia.

Radości nie było końca. I może to niektórych dziwić, że bez tańców czy wesela goście mogą się tak świetnie bawić. To było bardzo kameralne, ciepłe przyjęcie. Skupione na parze młodej. To dla nich wszyscy się tu zebrali. Podobała nam się ta idea i czuliśmy radość, że mogliśmy w niej współuczestniczyć.

Akcentem wieńczącym był toast szampanem i tort. To był też właściwy moment, by stopniowo i prawie niezauważalnie wycofać się z aparatem.

To jest też dobry moment, by teraz słowa zamienić na obrazy i zostawić Was z tą piękną historią!

Porto! Oni! Miłość!

 

 

 

 

 

 


Panna Mloda i Pan Mlody w Mlynie z lampeczkami

Sesja ślubna w Starym Młynie

Plener ślubny - sesja w Starym Młynie

Sesja ślubna w niebanalnym miejscu to jeden z najważniejszych punktów na liście ślubnych marzeń. Niektóre pary decydują się na poślubną sesję za granicą. Niejednokrotnie to sposób, by jeszcze w ślubnych emocjach, nie tylko przypieczętować nową, wspólną drogę, ale po prostu połączyć sesję z krótkim urlopem. Uwielbiamy takie rozwiązania! A tegoroczny sezon rozpieszczał nas licznymi sesjami ślubnymi za granicą. Ale mieliśmy też okazję fotografować pary młode w pięknych, niebanalnych lokalizacjach na naszym rodzimym podwórku. Dzisiaj chcemy Wam pokazać sesję ślubną Magdy i Michała w Starym Młynie Wodnym.

Sesja ślubna boho w Starym Młynie

Jeśli lubicie i nadal nie nudzi Was stylistyka boho i rustykalne klimaty w modzie ślubnej, to stary, drewniany młyn będzie idealnym miejscem na Wasz plener ślubny.

Magda i Michał wybrali stary Młyn Wodny, który mieści się w małej wsi Chojnata, w woj. łódzkim. Młyn zrobił na nas pozytywne wrażenie. To dwupiętrowy budynek, w całości wykonany z drewna. Wnętrze jest dość ciemne, ale zachowało swoją autentyczność. Mnóstwo tam starych "młyńskich" urządzeń, które podkreślają klimat miejsca. A jeśli dodamy do tego blask tysiąca malutkich lampek, to śmiało można powiedzieć, że robi się wtedy magicznie. Światło lampek nadaje romantyczny nastrój, ociepla miejsce, podkreśla fakturę drewna i pozwala uzyskać spektakularne efekty na zdjęciach.

Takie zdjęcia ślubne robią niesamowite wrażenie, ale jednocześnie sama sesja w takim klimacie to tez bardzo miłe przeżycie.

Zdjęcia ślubne w Starym Młynie

Stare zabudowanie takie jak młyn, drewniana stodoła, strych czy inne pomieszczenia gospodarcze, to miejsca z ogromnym potencjałem. Odpowiednio zaaranżowane potrafią być wyjątkowym tłem podczas pleneru ślubnego. To także alternatywa do typowego górskiego czy nadmorskiego krajobrazu. Ciekawie udekorowane światłem, opuszczone, stare budynki, potrafią być bardzo malownicze i plastyczne na zdjęciach.

Unoszący się w powietrzu kurz wirujący w złocistym świetle, czy ostre snopy światła przeciskające się wąskim strumieniem poprzez stare deski. To niewątpliwie przyciągnie wzrok na ślubnych zdjęciach.

Najważniejsze jednak i niezmienne pozostaje to, by sceneria nie przysłoniła a współgrała i była tłem dla fotografowanej pary. Magda i Michał czuli się w Starym Młynie bardzo swobodnie. Ciepły, romantyczny nastrój sprzyjał czułym kadrom i bliskim ujęciom. Było dużo spontaniczności, uśmiechów, słowem tak jak lubimy, bez efektu stylizowanej sesji.

Dodatkowo suknia ślubna Magdy z kaskady falbanek świetnie prezentowała się w drewnianym, rustykalnym klimacie wnętrza.

Stary Młyn - idealne miejsce na sesję zdjęciową

Kiedy otrzymujemy wiadomości pełne zachwytu i radości z efektów sesji zdjęciowej, wiemy, że będzie to nie tylko miła pamiątka ślubna. Utwierdzamy się w przekonaniu, że oprócz zdjęć, nasza para świetnie się bawiła i zapamięta swoją sesję jako fajną przygodę i przeżycie. Zwłaszcza, że przecież pozowanie przed obiektywem to nie jest, jak z pozoru mogłoby się wydawać, tak zupełnie prosta sprawa ;) Atmosfera podczas zdjęć, to zaraz po lokalizacji sprawa kluczowa.

Mamy nadzieję, że nasza sesja zainspiruje niejedną parę, i również dla Was stare, opuszczone budynki, będą czymś więcej niż ruiną. Staną się miejscem twórczym, pełnym kreatywnych możliwości.

A może dla Ciebie Stary Młyn będzie idealnym miejscem do zdjęć? Przekonajmy się! Zapraszamy do obejrzenia tej pięknej sesji :)


Sesja pary przy domkach pod gołym niebem w Cicha 23

Cicha 23 Marki - sesja narzeczeńska w stylu boho

Cicha 23 pod Warszawą - niezwykłe miejsce na sesję zakochanych

Są takie miejsca, które już od pierwszych chwil zachwycają. Zaaranżowane w sposób niebanalny, w samym sercu lasu, z dala od zgiełku miasta, a jednocześnie tylko 20 minut samochodem od ścisłego centrum Warszawy.

Dawniej była tu cegielnia , dziś w otoczeniu natury zaadoptowali murowane stajnie obrośnięte dzikim winem, ogrody, niezwykłe namioty, które można również rekreacyjnie wynajmować i tarasy.

To przestrzeń idealna na nowoczesne przyjęcie weselne czy ślub plenerowy. To także idealne miejsce na sesję pary. Szczególnie w uwielbianym wciąż stylu boho.

O czym mowa? To niezwykłe, nowe miejsce na mapie ślubnych inspiracji. To Cicha 23 w podwarszawskich Markach wraz z Kimura Glamping!

Sesja narzeczeńska Kimura Glamping

Kiedy Dorota napisała do nas z pomysłem na sesję w tym uroczym miejscu, czuliśmy że nie tylko zdjęcia będą niezwykłe, ale będzie to też niezwykle inspirująco spędzony czas.

Niemal każdy zakątek tej przestrzeni pobudza do działania. Atmosfera sprzyja intymności, kameralny i magiczny klimat za sprawą gęsto otulającej zieleni, dużej ilości drewna, pięknych dekoracji i aranżacyjnych smaczków. Namioty tipi w stylu boho przywodzą na myśl tropikalny klimat Bali.

Wszystko jest tu fotogeniczne ! Łącznie z Nimi ! a może przede wszystkim za ich sprawą ;) Dorota i Wiktor. Nie tylko idealnie wpasowali się w to miejsce ale wypełnili przestrzeń cudowna energią, spontaniczni, radośni, zapatrzeni w siebie.

Mimo niesprzyjającej pogody ta sesja ma w sobie duże pokłady ciepła. Zaangażowanie pary, tak nieocenione w każdych trudnych warunkach, jest dla nas zawsze ogromną wartością. To motywuje najbardziej, niesie radość, i sprawia, że dajemy z siebie najwięcej. Cieszymy się ogromnie, że mimo goniącego nas czasu podczas robienia zdjęć ( to była naprawdę hiper szybka sesja), możemy pokazać Wam esencję tych działań.

Cicha 23 - slow wedding pod Warszawą

I czasem wystarczy impuls, gest, mała iskra, by zrodził się pomysł, by spontanicznie i z fajnymi ludźmi spróbować stworzyć małą miłosną historię.

Zaciekawieni ?

To kto chętny na kolejną sesję na Kimura Glamping a może ślub w Cichej 23 ?

 

 

 


Zakochani w promieniach zachodzącego słońca na soho factory

Soho Factory - sesja narzeczeńska w Warszawie

Sesja w Warszawie - Soho Factory

Czy warto postawić na klimat industrialny decydując się na sesję narzeczeńską? I po co szukać opuszczonych miejsc na sesje zdjęciowe? Dla tych wszystkich z Was, którzy kochają miejski styl, mury, beton, rdzę, ciekawą fakturę, stare zabudowania słowem - industrial, ale przy tym chcą uciec od miejskiej dżungli i ścisłego centrum.

Dodatkowo stare, opuszczone miejsca w dużym mieście to idealna lokalizacja na sesję, jeśli jedno z Was jest bardziej nieśmiałe, a tłum przechodniów na głośnej ulicy, czy zgiełk na starówce zdecydowanie obniża komfort i swobodę pozowania. Wybierajmy miejsca dostosowane do Waszych potrzeb !

Sesja narzeczeńska na warszawskiej Pradze w stylu industrialnym

Warszawskie Soho Factory to poprzemysłowy teren, który znajduje się na prawym brzegu Wisły przy ul. Mińskiej. Dziś znajduje się tu kreatywno-kulturalne centrum, miejsce niezwykle inspirujące, w którym dużo się dzieje. Nowe miesza się ze starym, cegła i obdrapane mury stanowią tło dla przeszklonych biurowców, albo odwrotnie.

Będąc w takim miejscu możecie być pewni, że Wasza sesja nie będzie nudna.

Zdjęcia w Warszawie - sesja narzeczeńska w Soho Factory

Mirkowi i Oliwii bardzo spodobał się pomysł na sesję w industrialnym klimacie. Podobnie jak my, lubią opuszczone scenerie, podobnie jak my - Mirek jest fotografem, wiedzieliśmy że podczas zdjęć nie zabraknie wspólnych tematów do rozmów ;) I chyba bardziej niż nawet miejsca inspirują nas tak kreatywni ludzie. To ogromna radość móc poznawać ludzi z taką energią!

Poprzeczkę postawiliśmy sobie wysoko - pragnęliśmy by ta sesja była dla nich miłym zaskoczeniem, a także fajną przygodą. Pozdrawiamy z tego miejsca Oliwię, która mimo stresu wypadła fenomenalnie ! Uśmiech i pozytywna energia tej pary zostaną z nami na długo ;)

Opuszczone miejsca na sesje - Gorzelnia i Soho Factory

Wybór lokalizacji na sesję w industrialnym klimacie nie był od razu oczywisty. W zasadzie decydowaliśmy wspólnie w dniu sesji. Na początek sesji pojechaliśmy do opuszczonej, dawnej Gorzelni, która niestety nie jest ogólnie łatwo dostępna do kreatywnego eksplorowania przestrzeni ;) Mieliśmy możliwość pozostać w środku jedynie przez 20 minut. To zdecydowanie za mało, jeśli chce się wykonać spójną i ciekawą sesję. Na duży plus przemawia fakt, że ta lokalizacja stanowiła idealne wprowadzenie oraz - tak bardzo sprzyjało nam światło! Ciepłe, ostre promienie podkreślały surowe, opuszczone wnętrze i tworzyło tym samym niesamowity klimat.

Po wyjściu z budynku Gorzelni musieliśmy zdecydować: kontynuujemy sesję w zieleni czy idziemy za ciosem i udajemy się w podobne miejsce? W głowie niemal natychmiast zakwitła myśl - jeśli industrial w mieście - to Soho Factory. Obawialiśmy się jedynie, że czas znacząco nam się skurczy zanim tam dojedziemy a światło sprytnie się schowa.

Mieliśmy szczęście ! Światło było z nami do samego końca. Również kolory pięknie zagrały. Soczyście żółta, zwiewna sukienka Oliwii była niezmiennym, mocnym punktem w kadrze. A okazji do kadrów nie brakowało, nie tylko ze względu na miejsce. Ta para to prawdziwa bomba energetyczna, fantastyczni i uśmiechnięci ludzie, z którymi nie tylko zdjęcia, ale samo spędzanie czasu to prawdziwa przyjemność.

Czy w wielkim mieście można wykreować sesję narzeczeńską w oryginalnym klimacie? W miejskim, industrialnym stylu ale z dala od centrum i tłumów? Oczywiście, że można! Warszawa jest tak różnorodnym miastem, kryjącym w sobie wiele niesamowitych zakątków. Może wspólnie odkryjemy kolejny?

 


Oczyszczalnia Miejsce - Ślub plenerowy i wesele w stodole

Slow Wedding czyli sposób na najpiękniejszy ślub

 

A gdyby tak przeżyć dzień swojego ślubu na totalnym luzie, bez narzucanych ram, scenariuszy, w niespiesznym tempie, w atmosferze radości ? Radości z miłości ! Właśnie taka jest idea "slow wedding" - zdecydowanie po Waszemu, z dala od tradycji, z niestandardowymi pomysłami, z radością i swobodą.

Slow ! Ślub nie jest po to, by na siłę zadowalać wszystkich dookoła. Bo nie istnieje jedna wizja, która jest w stanie pogodzić Wasze, często bardzo alternatywne i nowoczesne rozwiązania, z tradycyjnymi oczekiwaniami chociażby cioci z dalekich stron. Często po takich zmaganiach jedyne co pamiętacie z tego dnia to stres.

Dzień ślubu to święto Waszej miłości, na które tak długo czekaliście. Warto zadbać, by na kartkach albumu kolekcjonować zdjęcia uśmiechów, autentycznych momentów, by było tak, jak sobie wymarzyliście.

Slow Wedding w Oczyszczalnia Miejsce

Wizja ślubu w duchu Slow Wedding nie byłaby spójna bez odpowiedniego miejsca. Dodatkowo ślub w plenerze do idei slow pasuje idealnie. Kompletne wydarzenie, gdzie wszystko odbywa się w jednym miejscu, od przygotowań pary młodej, poprzez ceremonię w plenerze, po przyjęcie weselne to strzał w dziesiątkę.

Oczyszczalnia Miejsce (do niedawna nazywana Stodołą Wszystkich Świętych) jest obiektem idealnym na tego typu wydarzenie. To jeden z niewielu kompleksów w Polsce, gdzie unikatowy klimat sielskości i natury czuć w każdym zakątku rozległego terenu. Dodatkowo wyjątkowa głównego architektura budynku robi niesamowite wrażenie. Wszystko jest tu doskonale wkomponowane w przyrodę, zarówno wnętrze głównej sali, jak i szklarnia. Jeśli więc marzy Wam się przyjęcie w przestrzeni, w której idealnie wpisze się ślub rustykalny, boho czy bardziej alternatywne, nowoczesne plenerowe śluby w stodole, to Oczyszczalnia jest wyborem doskonałym.

Oczyszczalnia Miejsce - ślub i wesele w rustykalnym stylu

Od pierwszych chwil reportażu, przygotowania Moniki i Rafała charakteryzował luz i swoboda, bez sztywnego harmonogramu i "spinki". Nie znajdziecie tu momentów bieganiny w stresie czy aranżowanych scen z przygotowań ślubnych. Ktoś niespiesznie dekorował miejsce ceremonii, ktoś inny salę a dzieciaki ganiały po terenie w beztroskiej zabawie.

Nie znajdziecie też typowych kadrów, gdzie panna młoda oddaje się w ręce fryzjera i makijażystki, a druhenka pomaga jej w zakładaniu sukni ślubnej. Nie, nie! SLOW ;) Przecież można inaczej.

Monia i Rafał mieli dwóch drużbów. A zamiast przygotowań z makijażu czy ubierania woleli kilka swobodnych portretów na tle drewnianej stodoły. Aż trudno nie zwrócić uwagi jak fantastycznie się prezentowali. Monika wyglądała zjawiskowo! Zarówno jej blado-różowa suknia jak i ogromny bukiet z kolorowymi wstążkami robiły niemałe wrażenie. Pan młody wybrał garnitur w szarościach i kontrastowy krawat oraz butonierkę. A jeden z drużbów pudrowo-różowy garnitur. Ileż kolorów cieszyło oko tego dnia!

Ślub plenerowy w Oczyszczalni

Ceremonia ślubu plenerowego zaaranżowana została na drewnianym pomoście, nad wodą, z dekoracjami w minimalistycznym wydaniu. To otoczenie natury i najbliżsi zebrani stanowili najlepszą oprawę zaślubin Moniki i Rafała. Jednym z nielicznych, jeśli nie jedynym, tradycyjnym elementem był moment kiedy tata poprowadził Monikę do ślubu. Było wzruszająco, magicznie i bardzo slow.

Wesele Slow w Oczyszczalnia Miejsce

Klimat jaki panuje w Oczyszczalni pozwala na urzeczywistnienie idei slow wedding. Wesele w tym miejscu może przybrać formę zabawy w wielu aspektach. Czy będzie to rozmowa z kieliszkiem wina w miłym otoczeniu przyrody, czy taniec i szaleństwa na parkiecie. Na rozległym zielonym terenie goście mogą się zrelaksować na licznych leżakach i siedziskach strefy chillout. A gry i zabawy plenerowe, czy bujanie na huśtawkach umilą czas nie tylko najmłodszym.

Nie bylibyśmy też sobą, gdybyśmy nie wykorzystali pięknego otoczenia stodoły na krótką sesję plenerową w dniu ślubu. To najlepsza okazja na kilka intymnych kadrów w trakcie reportażu.

A gdy zapadła noc impreza rozkręciła się na całego. Parkiet płonął, a kto chciał złapać oddech mógł regenerować siły przy grillu, w położonym na tyłach budynku zagajniku.

To była bomba pozytywnej energii, ten dzień, to miejsce, a może przede wszystkim - ci ludzie. Bo było SLOW - bombowo slow! Cudownie być częścią takich wydarzeń <3

Mamy nadzieję, że oglądając uśmiechniecie się nie raz i zainspirujecie !

 

 

 


Para Mloda nad brzegiem oceanu w Kornwalii

Sesja ślubna w Kornwalii, plener ślubny na klifach w Anglii - Tintagel

 Sesja ślubna w Kornwalii, zdjęcia na klifach

Zdjęcia ślubne w malowniczych, rozległych zakątkach świata to marzenie niejednej zakochanej pary. O tym czy warto wyjechać na sesje zagraniczną i jak się do niej przygotować, wspominaliśmy niejednokrotnie. I niezmiennie, każdemu, kto choć odrobinę się waha, powiemy zdecydowanie- WARTO!

Wyprawa na sesję plenerową za granicę to nie tylko piękne zdjęcia, ale przede wszystkim wspaniała przygoda, wspólnie spędzony czas, często krótki urlop, i wreszcie niezapomniane wspomnienia.

To miliony momentów do uchwycenia Waszego uczucia, oprawione w ramy bajkowej scenerii, którą sobie wybierzecie. W czasach gdzie mamy możliwość podróżować łatwo, szybko a często wbrew pozorom bardzo tanio, pozostaje tylko na mapie świata pokazać palcem to, co pomyśli rozmarzona głowa :)

Byliśmy już na sesjach ślubnych plenerowych w większości najpiękniejszych miejsc w Europie, takich jak Wenecja, Paryż, czy Madera. Jeśli nie mieliście okazji zobaczyć to zapraszamy do nadrobienia.

A dziś pokażemy Wam zagraniczny plener w Kornwalii. Tą sesją spełniliśmy nie tylko zdjęciowe marzenia Darii i Patryka. Spełniliśmy także nasze!

Plener ślubny za granicą

Najpiękniejsze miejsca w Anglii -  St.Ives, Tintagel, Kornwalia

Turystyczna perełka Kornwalii - St.Ives to nadmorski kurort, mówi się nawet, że to najbardziej romantyczne miejsce na mapie Anglii.

I rzeczywiście, sceneria zachwyca pięknym krajobrazem a czas stoi tutaj w miejscu. Co zresztą nie dziwi, gdy oczy napełniają się widokiem całej zatoki, portu, piaszczystych plaż, a także wąskich uliczek z kolorowymi domkami. Poza sezonem wakacyjnym nie jest jeszcze tak tłumnie, co pozwala nie tylko poczuć prawdziwy klimat miejsca, ale też spróbować pokazać go w pełni na ślubnych zdjęciach.

Bardzo nam zależało, by ten plener nie był jedynie pocztówką z nad klifów i rozległymi widokami w tle. Czas spędzony w miasteczku i na plaży, pozwolił nam wykonać więcej dynamicznych, wieloplanowych kadrów, uchwycić ten wyjątkowy klimat miejsca wraz z mieszkańcami. Dzięki temu, sesja jest ciekawa, różnorodna i bardziej rytmiczna.

Tintagel - zdjęcia ślubne na klifach w Kornwalii

Niech Was nie zwiedzie słoneczne, świetliste niebo, i jasne, trochę pastelowe kolory, wakacyjny i leniwy klimat piaszczystych plaż kornwalijskiej scenerii. Niech Was nie zwiedzie pogodny uśmiech Darii, dzięki któremu było nam jakby cieplej ( przynajmniej na sercu ).

To była jedna z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejsza, sesja ślubna zagraniczna, jaką do tej pory zrealizowaliśmy, jeśli chodzi o warunki atmosferyczne! Tak wietrznej, tak przeszywająco zimnej pogody, nie mieliśmy jeszcze na żadnej sesji ślubnej.

Temperatura tego dnia przywitała nas w granicach 8 stopni Celsjusza. I niby nic szczególnego, zważywszy na piękne słoneczne niebo bez deszczu. Jednak jeśli dodamy do tego wiatr, potężny wiatr, który wykręcał klapy marynarki Patryka, a z suknią ślubną Darii robił takie wariacje, że momentami ledwo mogła ustać, to na samo wspomnienie robi nam się chłodniej. Wiatr był przeszywający i bardzo zimny, co znacząco obniżało odczuwalną temperaturę.

Planowaliśmy zupełnie inny scenariusz tej sesji, miał być wschód słońca na klifach, a także pragnęliśmy większą część zdjęć zrealizować w Tintagel - położonym na zachodnim wybrzeżu, jednym z najpiękniejszych miejsc w całej Kornwalii, z ruinami zamku, gdzie przypuszczalnie to tu narodziła się legenda króla Artura.

Na klifach udało nam się spędzić niespełna 20 minut. Silny wiatr sprawiał, że niemożliwe było nie tylko swobodne pozowanie, czy opanowanie sukni, a wręcz robiło się już niebezpiecznie w wyższych partiach terenu.

Tak dzielnej, wytrwałej i jednocześnie uśmiechniętej pary sami sobie zazdrościmy. Mimo niełatwego zadania poradzili sobie znakomicie i zarażali nas pozytywną energią.

Pogoda to jedyny czynnik, na który nie mamy wpływu rezerwując z wyprzedzeniem bilety lotnicze. Ale cała reszta zależy tylko od nas. Bo kiedy nasze zaangażowanie i kreatywność spotyka się z zaangażowaniem pary młodej, wtedy wszystko może się udać, bez względu na warunki.

Plener ślubny w Anglii, podróż do Kornwalii

Sesja zagraniczna, w zależności od miejsca, które wybierzecie, może być mniej lub bardziej wymagająca. Plener ślubny w Kornwalii to może nie zawsze gwarancja sprzyjającej pogody, ale zapierających dech widoków już tak!

Rozległe, piękne krajobrazy z oceanem w tle, spacer po klifach i pagórkach Tintagel, klimat malowniczego miasteczka St. Ives, a w samym centrum dwójka przesympatycznych, serdecznych ludzi. To wszystko było ukoronowaniem (to właściwe słowo!) wielogodzinnej podróży do najpiękniejszego miejsca w Anglii.

Z utęsknieniem wypatrujemy już kolejnej okazji, by tam wrócić.

 

ps. a tak było za kurtyną !


Zdjęcie pary młodej z zimnymi ogniami i gośćmi na patio spokojna 15

Rustykalny ślub plenerowy na Spokojnej 15 w Warszawie

Spokojna 15 ślub plenerowy

W samym centrum Warszawy, na Spokojnej 15, w kameralnej i intymnej atmosferze pobrali się Magda i Oskar. To był bardzo wyjątkowy ślub. A także mało typowy reportaż, bez przygotowań, tradycyjnie rozumianego wesela, a tak treściwy, że przez chwilę nawet nie pomyśleliśmy, że czegoś tu brakuje. Lubicie mieszankę miejskiego stylu z rustykalnymi akcentami, a wszystko w chilloutowym, luźnym klimacie? Ten wpis będzie dla Was.

Ślub i wesele w centrum Warszawy

Jeśli interesuje Was bardziej alternatywne rozwiązanie na Wasz ślub, a typowe sale weselne i pałace to nie jest coś co w duszy Wam gra, to Spokojna 15 może być świetną propozycją. Brukowany dziedziniec z ogrodem, ściany z cegły należące do XIX- wiecznego budynku Akademii Sztuk Pięknych, nadają bardzo artystycznego klimatu. To miejsce idealne na ceremonię zaślubin w plenerze czy na wesele w miejskim, luźnym klimacie. A wszystko to w niemal ścisłym centrum Warszawy.

Ślub plenerowy w rustykalnym stylu na Spokojnej 15

Magda i Oskar wyglądali zjawiskowo, a swoimi ślubnymi stylizacjami idealnie wpisali się w klimat miejsca, w którym czuć artystycznego ducha bohemy. Dodatki i zielone akcenty sprawiły, że był to typowy rustykalny ślub plenerowy. Magda miała na swoich pięknych, rudych lokach wianek z żywych kwiatów, a zamiast standardowego ślubnego bukietu, w ręku trzymała zielona gałązkę. Taka "wiązanka" ślubna to był strzał w dziesiątkę! Wszystkie dodatki nie przysłaniały sukni w minimalistycznej, nowoczesnej formie.

Oskar postawił na brąz i zieleń wybierając swój garnitur ślubny. Już na pierwszy rzut oka widać, że butelkowa zieleń była wspólnym elementem stylizacji pary młodej. Nie mogliśmy ich pozostawić bez nawet krótkiej sesji w dniu ślubu. Mini plener przed ceremonią zaskoczył nas ciepłym, ostrym światłem, które uwielbiamy wykorzystywać na zdjęciach.

Na zakończenie reportażu porwaliśmy też parę młodą  na kilka nocnych kadrów. A wspólne, rodzinne zdjęcie ze sztucznymi ogniami to pomysł, który warto przemycić na swoim przyjęciu. Powtarzamy to dosyć często na naszym blogu, że nie ważne czy wybierzecie tradycyjne wesele czy nowoczesny slow wedding by celebrować ten wyjątkowy dzień, zorganizujcie go na miarę Waszych potrzeb! To Wy jesteście najważniejsi na Waszym ślubie!

Ślub i przyjęcie na Spokojnej 15

Spokojna 15 to jedno z najfajniejszych miejsc w Warszawie, gdzie można zorganizować niebanalny ślub i przyjęcie weselne. Najlepiej takie, które będzie spełnieniem Waszych marzeń !

Ceremonia zaślubin zorganizowana na rozległym dziedzińcu z ogrodem była niesamowicie ciepła i pełna uroku. Był nawet szpaler z kijków do nartorolek/narciarstwa biegowego od przyjaciół. Było przejęcie i radość w oczach gości.

I choć nie było typowego wesela do oczepin, bo fotografowaliśmy jedynie niewielka część przyjęcia, bez tańców, bez atrakcji, bez tradycyjnych weselnych momentów - to nie nudziliśmy się nawet przez chwilę. Luz, swoboda, radość, serdeczność - wszystko sprawiało, że żal było opuszczać tą imprezę.

Piękni ludzie, piękne miejsce, schowane za wysokim murem z artystyczną historią, jakby dla ludzi wyjątkowych, kreatywnych, niebanalnych. I tak właśnie było!

Podziękowania za pomoc dla Marcina Kruka z Subtle Studio który przy okazji testów średnioformatowego Fuji GFX50S  wyłapał kilka fajnych momentów.

Usiądźcie, zerknijcie - a my wraz z tą historia ślemy Wam uśmiech ;)